Menu
Banan

Oby nie zerwało dachu

Zapowiedź meczu Celta – Real Madryt

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Gdyby ktoś nas spytał, który z zespołów Primera Divisón w zeszłym sezonie potrafił nam zaserwować najszerszą gamę wszelkiego rodzaju doznań i zmian w biomecie, Celta Vigo byłaby zapewne jednym z naszych głównych faworytów. W starciach Królewskich z Galisyjczykami nie brakowało bowiem żadnego z elementów, które powinna zawierać wciągająca widza opowieść.

Zdarzały się momenty suspensu z happy endem, jak podczas pierwszego ligowego starcia na Santiago Bernabéu, gdy w końcówce zwycięską bramkę na 2:1 zdobył Toni Kroos. Zdarzały się też chwile frustracji, jak wówczas gdy Celta koniec końców okazała się drużyną, która uniemożliwiła nam skolekcjonowanie sekstetu, eliminując nas z Copa Del Rey. Nie mogliśmy również narzekać na niedostatek elementów komediowych, kiedy szaleńcze tornado zerwało kawałek dachu na Balaídos i mecz trzeba było przełożyć o kilka miesięcy, choć do teraz wydaje się cudem, że w ogóle znaleziono jakikolwiek termin. Wreszcie – nie brakowało pompatycznego zwieńczenia, czyli wygranej w Galicji 4:1, praktycznie pieczętującej tytuł mistrza kraju. Jednym słowem – ile potyczek, tyle historii. Dziś wieczorem czas na kolejny odcinek, Realowi bowiem po raz kolejny przychodzi rozegrać mecz na trudnym terenie w Vigo.

Jak wyglądają suche fakty dotyczące dyspozycji gospodarzy? Cóż, kibice Celty raczej nie balują co weekend do 5:00 nad ranem niesieni euforią spowodowaną wynikami zespołu, ale też nie muszą upijać się na smutno „by zapomnieć”. Jak to się ładnie mówi – jest po prostu stabilnie. 12. miejsce w tabeli (21 punktów), taki sam dystans dzielący od strefy spadkowej, jak i europejskich pucharów oraz styl gry, który raczej nie ogranicza się wyłącznie do lagi na bałagan.

Co jednak ciekawe, ekipa znad Atlantyku w tym sezonie jeszcze ani razu nie zdołała odnieść dwóch zwycięstw z rzędu. Z drugiej strony, warto zaznaczyć, że Celta ani razu nie przegrała też różnicą większą niż jednej bramki. Dwukrotnie była również w stanie zatrzymać Barcelonę – na wyjeździe w lidze i u siebie w Pucharze Króla. W ostatniej konfrontacji w Primera División Galisyjczycy pokonali zaś w derbowym spotkaniu Deportivo 3:1. Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć, jak należy wykonywać rzuty wolne, wystarczy podpatrzeć strzał Iago Aspasa z tamtego spotkania (od 1:54):


No dobrze, a co u nas? W skrócie – czas pozbierać się po solidnym gongu, który przyjęliśmy na nos w wigilię wigilii i pokazać, że nawet tak bolesny cios nie jest w stanie pozbawić nas dumy. W porównaniu z przegranym Klasykiem w składzie z konieczności nastąpi kilka zmian. Przede wszystkim zagramy bez Daniego Carvajala, który musi odcierpieć za swój bramkarski popis oraz Sergio Ramosa – nasz kapitan doznał przedwczoraj urazu i wypadnie na około 2-3 tygodnie. Kontuzjowany jest również Karim Benzema, jednak w tym przypadku trudno uważać to za wiadomość jednoznacznie złą (niech każdy osądzi sam). Parę atakujących pod nieobecność Francuza stworzą dziś Cristiano i Bale. Jest to o tyle interesujące, że obaj nie mieli okazji zagrać wspólnie w pierwszym składzie od... 104 dni.

W zeszłym sezonie dzięki wygranym starciu z Celtą na Balaídos mogliśmy jedną ręką złapać puchar za mistrzostwo kraju. Dziś zwycięstwo pozwoli nam tylko i aż nie zwiększyć dystansu dzielącego nas od trzech pierwszych drużyn. Porażka natomiast (odpukać!) sprawiłaby, że już chyba ostatecznie należałoby rzucać na ring biały ręcznik.

Nieważne, czy ktoś z nas wciąż wierzy w zdobycie mistrzowskiego tytułu czy też nie (choć przyznamy, że pomimo twardego stąpania po ziemi, nieraz staramy wyobrazić sobie, co by się działo, gdyby jednak Realowi udało się dokonać historycznej remontady). Ważne jest przede wszystkim to, by ta drużyna umiała w nowym roku sprawić, aby oglądanie jej meczów nie traciło sensu nawet w tak skomplikowanej sytuacji, przez którą obecnie przechodzimy na ligowym podwórku.

Początek meczu o godzinie 20:45. Można go obejrzeć na Eleven Sports 1 w player.pl. Oczywiście, jeśli okaże się, że wiatr do spółki z ulewnym deszczem nie uszkodzą dachu i nie zdecydują się, by przełożyć starcie na maj.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!