Theo Hernández nie miał wymarzonego początku w Realu Madryt. Obrońca w poprzednim sezonie był jedną z rewelacji rozgrywek, spisując się znakomicie na wypożyczeniu w Alavésie. Królewscy zdecydowali się zapłacić kwotę większą niż wynosiła klauzula, żeby pozyskać tego zawodnika, jednocześnie nie pogarszając relacji z Atlético Madryt. Theo miał zapewnić Marcelo możliwość odpoczynku, a z czasem przewidywano, że może zastąpić Brazylijczyka.
W meczu z Numancią Theo otrzymał kolejną szansę od Zidane’a, ale jej nie wykorzystał. Nie wnosił zbyt wiele do ofensywy, a w obronie popełniał błędy. Sfaulował nawet w polu karnym Daniego Nieto, ale sędzia tego nie zauważył. Defensor wystąpił w tym sezonie w dwunastu meczach – pięciu w lidze, trzech w Lidze Mistrzów, trzech w Pucharze Króla i jednym w Superpucharze Hiszpanii. Błyszczał tylko w starciu z Realem Sociedad, gdzie musiał opuścić boisko w samej końcówce z powodu kontuzji ramienia. Przegapił przez to cztery mecze. W tym czasie uraz leczył również Marcelo, co zmuszało Zidane’a do szukania innych rozwiązań na lewej obronie.
W poprzednim sezonie Theo wystąpił w 38 meczach, zdobywając w nich dwa gole i notując cztery asysty. Wyróżniał się dużą szybkością i znakomitym przygotowaniem fizycznym. Real Madryt postawił na niego, ponieważ cały czas poszukuje zmiennika dla Marcelo. Poprzednim rywalem Brazylijczyka w walce o miejsce w składzie był Fábio Coentrão. Królewscy zapłacili za niego 30 milionów euro w 2011 roku. Portugalczyk miał znakomite momenty w Madrycie, ale też przegapił wiele spotkań z powodu różnego rodzaju urazów. Rozegrał dwa dobre sezony, lecz później jego rola w drużynie malała. W końcu klub zdecydował się wypożyczyć go do Monaco. Theo na razie notuje statystyki gorsze od Coentrão, ale ciągle ma czas i możliwość do rozwoju.
Real Madryt ciągle poszukuje najlepszej wersji Theo
Obrońca nie spisuje się na miarę oczekiwań
REKLAMA
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się