Menu
El Jarek / MARCA

Ze strat rodzi się totalny brak kontroli

Analiza spotkania z Tottenhamem

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Poniższą analizę dla dziennika MARCA wykonał Enrique Ortego. Dołączono do niej zamieszczone tutaj obrazki taktyczne kolejno z wyjściowym ustawieniem Realu Madryt, tym po przerwie oraz tym po zmianach w drugiej połowie.

Też nie na Wembley i też nie w Lidze Mistrzów. Real Madryt nie potrafi wyjść ze stanu niepewności i zainstalował się w porażce. To sytuacja, do której nie jest przyzwyczajony i która prowadzi go do desperackich prób zdobycia drugiej bramki przed pierwszą. A to jest niemożliwe.

Prawdą jest, że praktycznie nic, wręcz absolutnie nic, nie wychodzi mu w ofensywie i defensywie ani głównie w strefie kreacji, gdzie zaczyna przegrywać swoje mecze. Drużyna wpadła w niebezpieczny cykl, gdzie dobijają ją też decyzje sędziowskie. Wczoraj znowu pierwsze trafienie Tottenhamu nie powinno zostać uznane… ale nie jest to żadna wymówka.

Czwarty mecz przeciwko obronie z trzema stoperami
Nie przestaje ciekawić, że gracze Zidane'a, nie licząc meczu z Fuenlabradą w Pucharze Króla, w ostatnich czterech spotkaniach mierzyli się z rywalami, którzy grają w defensywie na trzech stoperów i dwóch wahadłowych obrońców, a reszta zawodników okupuje centralną strefę.

Dokładnie było tak w spotkaniach z Tottenhamem, Gironą i Eibarem. Real nie czuje się wygodnie przeciwko temu zamysłowi taktycznemu. Dlaczego? Trudno to dokładnie stwierdzić, ale rzeczywistość jest uderzająca.

Powtarzające się straty rozbijają zespół
Wobec pressingu rywala i jego nagromadzenia zawodników w środku Królewskich wiele kosztuje utrzymanie minimalnej ciągłości gry, gdzie Modrić i Kroos nie narzucają już swoich statusów i jakości. Do tego cały czas przegrywane są bitwy na skrzydłach między bocznymi obrońcami, bo rywale wygrywają je poprzez dużo większy wpływ na akcje swojego zespołu. Na przykład, wczoraj pierwsze trafienie padło po tym, jak Trippier zaskoczył Marcelo i z całkowitą swobodą wstrzelił za jego plecami piłkę do Alliego. Oczywiście trzeba odnotować, że był przy tym na spalonym.

Real na Wembley wyszedł z pozą ekipy, która wie, czego chce. Kontrolowano piłkę i stawiano na długie rozgrywanie. Problemy zaczynają się w tym okresie, gdy nadchodzi pierwsza strata futbolówki przy wyprowadzaniu akcji. Automatycznie przychodzi druga, trzecia, czwarta… i tak aż do rozkładu drużyny, który Tottenhamu wykorzystał, by przejąć inicjatywę. Do strat dochodziły niedokładności w ustawieniu, a z tego zaczęły się brać okazje w polu karnym Casilli.


Zidane nie chciał czekać, by spróbować rozwiązać sytuację. Po przerwie drużyna przeszła na grę trzema stoperami, wypychając bocznych obrońców jeszcze wyżej. W środku pola został Kroos, który na bokach miał Modricia i Isco. To było ryzykowne ustawienie z powodu swojego ofensywnego profilu i piłkarze Pochettino potrafili wykorzystać wolne miejsce, by zamknąć to spotkanie w bardzo pewny sposób.

Podwójna zmiana taktyczna w drugiej połowie
Na nic zdawało się Realowi posiadanie piłki i zajmowanie połowy rywala. Brakowało pomysłów. Królewscy opierali się na zbyt przewidywalnych akcjach i dozie pecha w niektórych akcjach, jak to zamieszanie w polu karnym, w którym po serii uderzeń ostatni strzał Ramosa trafił w nogi podskakującego Cristiano.


Niezadowolony z takiego przebiegu Zidane przy praktycznie już przegranym meczu znowu zamieszał na swojej tablicy. Wrócił do systemu z pierwszej połowy, ale z poprawkami. Theo miał nadać głębokość i szerokość, jakiej nie uzyskiwał Marcelo, a Mayoral i Asensio poszukać uderzeń, które zmniejszą porażkę. Było jednak za późno. Znowu decydujące były straty.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!