Menu
Mateo / as.com

Skuteczność głównym problemem Królewskich

Szczególnie dotyczy to meczów na Bernabéu

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Coś dolega Realowi Madryt na Santiago Bernabéu, gdzie na siedem meczów wygrał tylko trzy, zremisował trzy i przegrał jeden. To najgorszy początek od 1998 roku. Te wyniki wydają się jeszcze dziwniejsze, kiedy spojrzy się na spotkania wyjazdowe. Tam Królewscy wygrali wszystkie siedem starć, wliczając w to Superpuchar Europy, który był rozgrywany w Skopje.

Bez wątpienia, w meczach u siebie Blancos mają problemy ze skutecznością. Zidane się tym nie martwi, ale wpływa to na jego piłkarzy. „Brak goli jest frustrujący dla zawodników”, przyznał trener. Do zdobycia jedenastu bramek Królewscy potrzebowali 150 strzałów. Innymi słowy, wypracowanie jednego gola wymaga niemal czternastu prób. Nieco ponad połowa tych uderzeń – 55 – leciała w światło bramki (co piąty wpadał do siatki). Zupełnym kontrastem są statystyki wyjazdowe, gdzie Real Madryt jest o wiele bardziej precyzyjny. Poza Santiago Bernabéu udało się zdobyć więcej goli (18), mimo że piłkarze oddali mniej strzałów (115, z czego 52 celne). Liczby dają jasny obraz. Na wyjazdach Blancos potrzebują tylko sześciu uderzeń, by zdobyć bramkę.

Realowi Madryt brakuje skuteczności, a liczba stwarzanych okazji jest praktycznie taka sama jak w poprzednim sezonie. Wtedy w pierwszych siedmiu meczach na Santiago Bernabéu drużyna zdobyła siedem goli więcej, oddając 159 strzałów (o dziewięć więcej niż w obecnym sezonie), z czego 59 celnych (tylko cztery więcej). Innymi słowy, teraz Królewscy potrzebują prawie czternastu strzałów na zdobycie gola, a rok temu wystarczyło niecałe dziewięć.

Benzema pod lupą, a Morata w Chelsea
Po przeciętnym początku sezonu, jeśli chodzi o skuteczność, pod lupą znalazł się Benzema. Francuz, który przez miesiąc był kontuzjowany, ma na razie na koncie tylko dwa gole. By je zdobyć, potrzebował dwudziestu strzałów. Po starciach z Valencią i Tottenhamem (oba na Bernabéu) był wskazywany na jednego z winnych utraty punktów. W meczach u siebie Karim na najgorszą średnią w drużynie – strzelił tylko jednego gola, oddając szesnaście strzałów (sześć celnych). Te liczby stawiają go w centrum krytyki. W poprzednim sezonie miał na koncie trzy bramki więcej, a na trafienie do siatki potrzebował średnio trzech strzałów mniej.

Brak skuteczności doskwiera również Cristiano Ronaldo, mimo że Portugalczyk jest najlepszym strzelcem zespołu z siedmioma golami. Warto dodać, że pięć meczów przegapił z powodu zawieszenia. Jego dorobek mógłby być okazalszy, gdyby był nieco precyzyjniejszy. Aż cztery razy trafiał w słupek lub poprzeczkę (ostatnio w starciu z Tottenhamem). Na Santiago Bernabéu Ronaldo potrzebuje jedenastu strzałów na zdobycie gola, podczas gdy na wyjazdach wystarczy mu średnio pięć uderzeń.

Skuteczność jest największym problemem Realu Madryt, ale nie jedynym. Rozkojarzenie w obronie, brak kontroli nad meczami i mniej wysiłków Zidane’a, żeby odmieniać losy pojedynków. Francuz ma mniej armat z przodu niż w poprzednim sezonie. Chodzi w szczególności o sprzedanego do Chelsea Moratę. Zizou często korzystał z jego usług, kiedy mecz się nie układał i drużyna potrzebowała gola. W pierwszych siedmiu spotkaniach na Bernabéu Morata zapewnił Realowi Madryt cztery punkty. Wszystko działo się po 83. minucie. Na tym etapie miał już sześć bramek we wszystkich rozgrywkach.

Wejście Moraty na boisko było kluczowe, gdy Królewscy musieli gonić wynik w meczu ze Sportingiem w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów. Álvaro pojawił się na boisku w 67. minucie, zmieniając Benzemę. Cristiano doprowadził wtedy do remisu w 89. minucie, a Morata dał drużynie zwycięstwo w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Z Athletikiem również odmienił spotkanie. Wszedł za Benzemę na kwadrans przed końcem i w 83. minucie trafił do siatki. Wczoraj Zidane dokonał tylko dwóch zmian. Wprowadził Asensio za Benzemę w 76. minucie i czekał aż do 87. minuty, by dać szansę Lucasowi. Borja Mayoral natomiast przesiedział cały mecz na trybunach. Zizou był pytany o zmiany po zakończeniu spotkania. „Nie robię zmian dla samych zmian. Jeśli nie widzę luk… Teraz trzeba skupić się na kolejnym meczu i tyle”, powiedział. W weekend Królewscy zmierzą się z Eibarem, ponownie na Santiago Bernabéu. Rok temu Baskowie zdołali wywieźć z Madrytu remis…

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!