Przed meczem z Irlandią Północną w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2006 Owen powiedział, iż jest szczęśliwy w Madrycie i wciąż nie osiągnął szczytu swoich możliwości. Mimo iż większość sezonu Michael spędził na ławce rezerwowych, nie żałuje transferu do Hiszpanii, gdyż była to zbyt dobra okazja, aby ją zmarnować.
– Moja sytuacja w Realu mogłaby być dużo gorsza – mówi dwudziestopięcioletni Anglik. – W składzie jest dużo wielkich gwiazdorów i ciężko oczekiwać po trenerze, aby każdy z nich pojawiał się na murawie w każdym meczu. Ja tymczasem strzeliłem dziesięć goli, co, jak na ilość spędzonego przeze mnie na murawie czasu, jest bardzo dobrym wynikiem. Poza tym wciąż nie jestem w optymalnej kondycji, ale wraz ze sztabem medycznym pracujemy nad tym.
– Nie mogłem odrzucić oferty Realu – kontynuował Owen. – To największy klub na świecie i, gdy już zakończę karierę, będę mógł wspólnie z dziećmi i wnukami powspominać czasy gry w Hiszpanii. Wszyscy koledzy w Realu traktują mnie bardzo dobrze. Nie mówię jeszcze perfekcyjnie po hiszpańsku, ale bez problemu się porozumiewam. Tym bardziej, że pomagają mi David Beckham i Luis Figo. Jestem też zadowolony z moich relacji z kibicami. Ci w Liverpoolu i ci w Madrycie są podobni. Interesują ich tylko zwycięstwa.
– Nie jestem galactico – dodał nasz napastnik na koniec. – Do tej grupy zaliczyć można Ronaldo, Beckhama, Zidane’a, Roberto Carlosa. Oni jednak również są tylko piłkarzami.
Owen: Najlepsze dopiero nadejdzie
Anglik twierdzi, że jeszcze nie pokazał w Realu wszystkiego, co potrafi
REKLAMA
Komentarze (39)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się