Najbliższa kolejka, dość nietypowa z uwagi na godziny rozgrywania meczów, z pewnością zbliży nas do rozstrzygnięcia losów mistrzostwa Hiszpanii. Powoli opadają emocje związane z półfinałami Ligi Mistrzów i możemy rozpocząć przedostatnią serię gier w La Liga.
O mistrzostwo walczą już tylko Real Madryt i FC Barcelona, a każde potknięcie może mieć fatalne skutki. Obie ekipy grają swoje mecze w niedzielny wieczór o tej samej godzinie, nie ma więc szans na tak zwane „wywieranie presji”. Królewskich czeka najtrudniej zapowiadający się mecz spośród pozostałych do rozegrania w lidze, ponieważ do Madrytu przyjeżdża drużyna Sevilli. Andaluzyjczycy już raczej nie mają szans na zajęcie trzeciego miejsca, a u siebie Los Blancos częściej z nimi wygrywają, niż przegrywają. Wystarczy przypomnieć choćby wynik 7:3 z sezonu 2013/14, czy ostatnie zwycięstwo 3:0 w Pucharze Króla, kiedy świetny mecz rozegrał przymierzany do odejścia James. Katalończycy z kolei zagrają na wyjeździe z Las Palmas. Ekipa Jeségo raczej nie będzie najbardziej wymagającym przeciwnikiem dla Dumy Katalonii, chociaż sam wychowanek Realu Madryt deklaruje, że zrobi wszystko, by w tym meczu dać mistrzostwo Królewskim. Co ciekawe, dystans, który muszą pokonać piłkarze Barcelony na ten mecz, jest najdłuższym spośród wszystkich wyjazdów La Ligi i wynosi prawie 2500 kilometrów.
Jeśli chodzi o walkę o europejskie puchary, to znamy już większość uczestników następnych rozgrywek Ligi Mistrzów i Ligi Europy z Hiszpanii. Wiemy, że Atlético, grające swój mecz z Realem Betis w Sewilli, najprawdopodobniej zajmie na koniec sezonu trzecie miejsce, gwarantujące udział w Lidze Mistrzów. Powalczyć w kwalifikacjach będzie musiała natomiast Sevilla, która najprawdopodobniej zakończy sezon na czwartej lokacie. Ekipa Sampaolego przyjeżdża na Bernabéu i miejmy nadzieję, że nie sprawi wielkiego problemu Królewskim.
Ciekawie może być w meczach drużyn z miejsc od piątego do siódmego. Nikt nie chce grać w eliminacjach Ligi Europy, lecz mieć pewny awans do tych rozgrywek. Wszystkie te ekipy rozegrają swoje mecze w niedzielny wieczór. Villarreal, mający oczko przewagi nad pozostałymi, podejmie Deportivo La Coruńa, a więc niezbyt wymagającego rywala i wydaje się, że trzy punkty powędrują na konto Żółtej Łodzi Podwodnej. Athletic Bilbao, obecnie zajmujący szóstą lokatę, zagra na Nuevo San Mamés z Leganés, które niedawno zapewniło sobie utrzymanie. Zdecydowanymi faworytami tego meczu są gospodarze i bardzo prawdopodobne, że przybliży on ich do ostatecznego celu, czyli uniknięcia gry w kwalifikacjach. Z kolei Real Sociedad, który na tę chwilę zajmuje siódme miejsce, podejmie Málagę. Andaluzyjczycy już nie mają szans na znalezienie się w pierwszej dziesiątce, mogą jedynie bronić się przed zajęciem niższej lokaty. To gospodarzom raczej będzie bardziej zależało na dopisaniu sobie trzech punktów i tutaj również to oni będą faworytami.
Przed spadkiem bronią się jeszcze dwie drużyny, czyli Sporting Gijón i Deportivo La Coruńa. Galisyjczycy odwiedzą Estadio de la Cerámica, gdzie nie będą stawiani w roli faworytów. Ponieważ raczej wrócą stamtąd na tarczy, niż z tarczą, piłkarze Sportingu muszą dać z siebie wszystko w wyjazdowym starciu z Eibarem, który jest dość wymagającym przeciwnikiem w tym sezonie. Jeśli wygrają, przy równoczesnej porażce Depor, czekają nas wielkie emocje w ostatniej kolejce, ponieważ na ten moment tracą do ekipy z Galicji pięć punktów.
37. kolejka Primera División
Sobota, 13 maja
16:00 RCD Espanyol – Valencia CF
18:30 CA Osasuna – Granada CF
Niedziela, 14 maja
16:00 Deportivo Alavés – Celta Vigo
20:00 Athletic Bilbao – CD Leganés
20:00 Villarreal CF – Deportivo La Coruńa
20:00 Real Sociedad – Málaga CF
20:00 Real Madryt – Sevilla FC
20:00 Real Betis – Atlético Madryt
20:00 UD Las Palmas – FC Barcelona
20:00 SD Eibar – Sporting Gijón
Zapowiedź 37. kolejki Primera División
Wymagający przeciwnik Królewskich i daleki wyjazd Barcelony
REKLAMA
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się