Jutrzejszy mecz będzie wyjątkowy dla Nacho Fernándeza. Przeciwko Celcie Vigo Hiszpan będzie świętować setne spotkanie w barwach Realu Madryt. Niemal sześć lat zajęło mu wejście do 36 canteranos w historii Królewskich, którym udało się dotrzeć do tej granicy. Jego przygoda zaczęła się 23 kwietnia 2011 roku na Estadio Mestalla. W debiucie od razu zaliczył pełne 90 minut, a Los Blancos wygrali 6:3. To on wziął do domu piłkę z tego starcia. Na niej widniały podpisy wszystkich zawodników i José Mourinho. Portugalczyk był tym, który otworzył mu drzwi do wielkiego futbolu.
NIeco ponad rok później Nacho mógł zapisać do swojego porfolio kolejne bardzo ważne wydarzenie. 31 października 2012 roku na murawie w barwach pierwszej drużyny Realu Madryt wystąpił razem z bratem, Álexem. Obaj rozegrali cały mecz i pokonali Alcoyano w Pucharze Króla 4:1. Ósmym mczem w barwach Los Blancos było starcie w Lidze Mistrzów z Ajaksem na Bernabéu. Debiut w tych rozgrywkach Nacho także może wspominać z dużym uśmiechem na twarzy – podopieczni Mou wygrali 4:1.
Nie zdobywa dużo bramek, jednak o pierwszym razie się nie zapomina. 10 stycznia 2015 roku Nacho pokonał bramkarza Espanyolu, a Real Madryt wygrał 3:0. W bieżącym sezonie strzelił jednego gola, za to wyjątkowej urody – w pierwszym meczu pucharowym z Leonesą.
To, co od zawsze stanowi dla niego wartość nadrzędną, to dobro Realu Madryt. Miał kilka propozycji latem i wydawało się, że w poszukiwaniu szans na grę musi odejść. Dzięki swojej wytrwałości, solidności i uniwersalności stał się jednak ważną postacią defensywy Królewskich. Gdy wszyscy są zdrowi, trudno znaleźć dla niego miejsce, jednak gdy jakikolwiek obrońca narzeka na uraz, oczy od razu wędrują na wychowanka, który niemal nigdy nie zawodzi.
W tym sezonie rozegrał już 1653 minuty i wziął udział w 20 meczach (w lidze, Lidze Mistrzów, Pucharze Króła i klubowych mistrzostwach świata). W poprzednich rozgrywkach spędził na boisku 1601 minut, co do teraz było jego najlepszym wynikiem w karierze. Wtedy zagrał w 22 spotkaniach, w tym w 16 od pierwszej minuty. Ten ostatni wynik także zdołał już pobić – w tym sezonie Zizou stawiał na niego od początku 17-krotnie. Nacho nigdy nie był tak ważny.
Nacho – ważniejszy niż kiedykolwiek
Canterano nie zawodzi
REKLAMA
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się