Álvaro Morata po meczu z Athletikiem pojawił się w strefie mieszanej. Przedstawiamy wypowiedzi Hiszpana.
– Jestem częścią drużyny. Gdybym opowiadał o sobie, byłbym egoistą i egocentrykiem. Cieszę się z gry w domu, w moim mieście i kraju, w klubie mojego serca. Jestem bardzo zadowolony i jeśli mam wchodzić i zawsze trafiać, to niech tak będzie.
– Wściekłość na sytuację? Ja się nie wkurzam. Pracuję, żeby grać jak najwięcej, a trener decyduje. To trudny temat, są tutaj wielcy zawodnicy. Ja próbuję pomagać drużynie, wszyscy są w niej ważni. Gdybym w to nie wierzył, podjąłbym inną decyzję. Robię swoje i dalej pracuję.
– Czy podpisałbym kontrakt na samo wchodzenie z ławki i zdobywanie zwycięskich goli? Słuchaj, jak czasami dasz mi pograć i jeszcze coś trafię, to... [śmiech] Jasne jest, że lubię grać i strzelać. Podpisanie czegoś takiego może nie byłoby za ambitne. Ja chcę grać. Podpisałbym same zwycięstwa, nawet przy rzadszej grze.
– Granica cierpliwości? Nie trzeba o tym myśleć. Wtedy byłbym sfrustrowany i nerwowy. W pierwszym etapie pokazywałem tutaj wiele nerwowości i niepokoju, ale dojrzałem. Teraz pozostaję spokojny. Kiedy trener daje mi szansę, daję wszystko dla ekipy, kolegów i kibiców.
– Zidane? Przytulił mnie i pogratulował. Jutro wracamy do pracy.
– Cristiano? Kiedy ktoś strzela po 70 goli na sezon, to jest jakby uzależniony od bramek. Dla nas to najważniejszy gracz w ekipie i oby strzelał jak najwięcej. Nie jest jednak maszyną, która nigdy się nie myli. To człowiek i chociaż jest z innej planety, to ma prawo do pomyłek.
Morata: Kiedyś byłem nerwowy, dzisiaj pozostaję spokojny
Wypowiedzi ze strefy mieszanej
REKLAMA
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się