Menu
Luque / cope.es

Ramos: Z Benítezem nie mieliśmy takiego feelingu jak z Zizou

Pierwsza część wywiadu z kapitanem w radiu <i>COPE</i>

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Sergio Ramos pojawił się w nocnej audycji El Partido de las 12 na antenie radia COPE. Przedstawiamy zapis pierwszej odsłony wywiadu. Druga część wkrótce.

[prowadzący Joseba Larrańaga] Przed nami dziś wyjątkowy program, bo i gość jest wyjątkowy. Sergio Ramos, dobry wieczór.
Witam, dobry wieczór.

Jak się masz?
Bardzo dobrze, dziękuję.

Sprowadziłeś nas do RR–Soccer Management Agency. Nie było łatwiejszej nazwy?
(śmiech) To wyjątkowe miejsce, bardzo gościnne, siedziba braci Ramos. Mam nadzieję, że będziecie się czuć tak wygodnie, jak u siebie w domu.

Ależ nas świetnie przyjął, co, Tomás?
[Tomás Guasch] To prawda, wspaniale. Może zostaniemy tu kilka dni, tu jest fajniej niż u nas w radiu.

[JL] Jest tu z nami wiele ważnych osób – trener naszej reprezentacji, José Antonio Camacho, oraz jej kapitan, Manolo Sanchís. Dzisiejszy program będzie miał w sobie wiele madridismo, co?
[Manolo Lama] Tak, a zaraz zadzwonią po Piqué.
[JL] (śmiech) Tak, po Piqué... Zobaczymy, zobaczymy. W każdym razie w studiu mamy wielu madridistas. Sergio, ten wywiad nie będzie drogą usłaną różami, ale zacznij może od uspokojenia Manolo Lamy i powiedz, że bicho będzie gotowy do gry na wtorkowy mecz z Manchesterem City.

Cóż, myślę, że całe madridismo ma taką nadzieję, a w szczególności my, piłkarze, bo wiemy jakie znaczenie dla całego zespołu ma obecność takiego gracza jak Cris. Mamy nadzieję, że po tym strachu, który wszystkim napędził, będzie w formie na ten wyjątkowo istotny mecz.

Nie wystąpi przeciwko Rayo, ale na Ligę Mistrzów będzie gotowy, taki jest plan, prawda?
A priori, nie potrafię ci odpowiedzieć, nie wiem czy chce się w to mieszać...

[JL] Już się zaczyna...
[ML] Sergio, posłuchaj mnie. Cristiano gra 1800 minut w lidze, strzela 50 goli, naprawdę takie ważne jest, żeby grał w Vallecas?

(śmiech) Wszyscy znamy Crisa, jest szalenie ambitny. chciałby grać wszystko i strzelać gole dopóki nie zaśnie. W mojej opinii dobrze, żeby odpoczął i w pełni wrócił do zdrowia po tym lekkim urazie i był dzięki temu gotowy na wtorkowy mecz.

Jest tu wiele osób, które cię uwielbiają i będą zadawać łatwe pytania, ale jak powiedziałem wcześniej – to nie będzie droga usłana różami. Zacznijmy od razu z grubej rury.
Śmiało, jestem gotowy.

Wystrzelił cagómetro? [dziennikarze nawiązują tu do opublikowanego niedawno filmu z treningu zespołu, kiedy słowo to wypowiedział Ramos. Cagómetro (po polsku: sraczkometr) to hiszpańskie określenie, które symbolizuje panikę wkradającą się w szatnię lidera tabeli, do którego niebezpiecznie zbliża się największy rywal – przyp. red.)
Wyjaśnię to, bo najwyraźniej zostało to źle zrozumiane. Z całym szacunkiem do Guasha… (śmiech). W filmie stwierdzono, że powiedziałem: „Wraca cagómetro". W rzeczywistości powiedziałem jednak „Niezły cagómetro". My, którzy gramy w piłkę, być może rozumiemy to trochę lepiej. Kiedy podczas gry w dziadka w kole jest weteran oraz młody i młody poda niedokładnie, przez co weteran źle zagra piłkę, to do środka zawsze wchodzi młody. W takich sytuacjach krzyczy się: „Niezłe gówno, co?" A ja powiedziałem wtedy: „Niezły cagómetro, co?" To tyle jeśli chodzi o tę historię.

[TG] Mnie wręcz zdenerwowało tłumaczenie, no bo jak to „Wraca cagómetro"? Cagómetro nie wraca, on tam ciągle jest.
(śmiech) Tak, tak. Czasem u jednych, czasem u drugich.

Nie nie, w Katalonii! Przywiózł go tam Di Stéfano, prosto z Argentyny. Znacie te autobusy City Tour, nie? Wiezie cię przez Parc Güell, Sagrada Familia, potem staje przy cagómetro, ludzie robią zdjęcia. Camacho, ty to widziałeś, nie?
[José Antonio Camacho] Tak, tak, nie raz. (śmiech)
[JL] Dobra, przechodzimy dalej. Kto wygra ligę?

Zobaczymy, wszystko się okaże. Mam nadzieję, że będziemy to my, ale niestety nie zależymy wyłącznie od siebie. Musimy wygrać wszystkie mecze, jakie nam pozostały, by podtrzymać nadzieję, że nasi rywale się potkną i mistrzostwo trafi dzięki temu w nasze ręce. Idziemy od celu do celu, każdy mecz to finał.

Teraz odpowiedz szybko – kto wygra Ligę Mistrzów?
Wykonaliśmy wielką pracę odwracając wynik meczu z Wolfsburgiem. Jesteśmy teraz w półfinale i mamy nadzieję, że znów znajdziemy się w finale, tak jak dwa lata temu, kiedy wygraliśmy te rozgrywki. Liga Mistrzów jest dla nas bardzo ważna, wygranie jej uczyniłoby ten rok wspaniałym.

Sezon bez żadnego trofeum będzie porażką?
Zależy jak na to spojrzeć. Moim zdaniem sezon, w którym Real nie sięga po żadne trofeum nigdy nie jest dobry. Potrafię zrozumieć, że ktoś nazwie to porażką, chociaż ja nie użyłbym takiego słowa. Zobaczymy co się wydarzy, jeśli damy z siebie wszystko w lidze i wygramy pozostałe mecze, a liga i tak trafi w inne ręce, to będziemy musieli to przyznać i pogratulować mistrzowi. To samo dotyczy Ligi Mistrzów. Taki jest futbol, czasem zdarzają się porażki i trzeba umieć się z tym zmierzyć. Jeśli dalibyśmy z siebie wszystko, nie byłaby to porażka.

Gdybyście rozpoczęli sezon z Zidane'em, liga potoczyłaby się lepiej?
Może tak, a może nie, nigdy nie wiadomo, to jest futbol. Można jednak powiedzieć, że tej zgodności filozofii, którą mamy teraz z Zidane'em, brakowało za czasów Beníteza. Składa się na to kariera Zizou jako piłkarza, jego feeling z całą kadrą… Oczywiście wszystkich trenerów darzy się szacunkiem, ale na pewno ten feeling w przypadku różnych trenerów nie zawsze jest taki sam.

Wyrzuciliście Beníteza?
Nie wydaje mi się. Jeśli mam mówić za siebie, to nigdy w życiu. Kiedy klub chce osiągać dobre wyniki, musi szukać stabilizacji. Zmiana trenera nigdy nie jest dobra, dlatego też nie uważam, żebyśmy sami chcieli ucinać gałąź, na której siedzimy. My, piłkarze, mamy za zadanie zaadoptować się do zaistniałej sytuacji. O wyborze trenera decyduje klub, a my dajemy z siebie wszystko z każdym trenerem, który pojawi się w klubie.

Cholo mówił, że liga jest niebezpiecznie szykowana pod Real Madryt. Doszliście na jeden punkt do Barcelony – co teraz?
Podoba mi się filozofia Cholo i to jak potrafi zmobilizować swoją drużynę, ale nie podoba mi się, kiedy ktoś uważa siebie za ofiarę spisku. Atleti ma świetny zespół, udowadniają to w kolejnym sezonie. Są o krok od lidera, wszystkie pozostałe zagrywki wydają mi się niepotrzebne.

Jeśli Barça nie wygra tej ligi, to będzie ich wielka porażka?
Jest jasne, że jedynie Barcelona zależy tu wyłącznie od siebie, więc w tym kontekście tak.

Uważasz, że Piqué i Arbeloa przesadzili?
Być może nie były to odpowiednie formy. Może lepiej nie wracać do tego typu dziecinnych debat, których piłkarze o takim doświadczeniu jak Piqué powinni raczej unikać. Koniec końców odrobina humoru nigdy nikomu nie zaszkodziła, trzeba jednak pilnować, by robić to z szacunkiem do innych.

Nagrałbyś Periscope z Piqué?
Nie wiem, zawsze byłem osobą, która dba o swoją prywatność. Są sfery życia, których nie chciałbym upubliczniać, zostawiając je wyłącznie dla moich najbliższych. Nie jestem ani z tych, który chcą wszystko ukrywać, a z tych, którzy wywlekają na wierzch cała swoją prywatność. Jestem gdzieś po środku.

Miano najczęściej wykluczanego zawodnika to powód do nieco wątpliwej dumy, co?
Jak mówiła moja babcia – nieważne jak, aby mówili (śmiech). Nie czuje się dumny z tego tytułu, czuje jednak dumę, że reprezentuję Real Madryt.

Kto jest najlepszym stoperem na świecie?
No cóż, tutaj w studiu mam niezłe towarzystwo.

Aktualnie.
Cóż, nie wiem. Zawsze bardzo podobał mi się Thiago Silva, za jednego z najlepszych uważam również Piqué. To samo mogę powiedzieć o moich kolegach z zespołu, tak o Pepe, który ma ciut więcej doświadczenia, jak i o Varanie, przed którym wielka przyszłość. Żeby nie szukać daleko – Godín też jest bardzo dobry.

Tęsknisz za Casillasem?
Jako za przyjacielem, tak, oczywiście. Casillas był zawodnikiem–instytucją, dał Realowi bardzo wiele. Myślę, że wszyscy tęsknią za ikonami klubu, nie tylko ja.

Sprowadziłbyś De Geę?
Rozmawianie o piłkarzach, których nie ma w klubie, byłoby brakiem szacunku do moich kolegów – Keylora, Kiko i trzeciego bramkarza, Rubéna. Ja zawsze powtarzam, że w Realu powinni grać najlepsi, nie ja jednak odpowiadam za takie decyzje. De Gea bez wątpienia jest jednym z najlepszych.

Da się zrozumieć gwizdy na Bernabéu w stronę Cristiano?

Pewnie, dlaczego nie? Gwizdano na mnie, na Manolo pewnie też, na Camacho, Ronaldo, Zidane'a, gwiżdże się na wszystkich. Kiedy zwracają na ciebie uwagę, zawsze jest jakiś powód. Myślę, że trzeba wyciągać z tego pozytywne wnioski, Jeśli wymagają od ciebie więcej, to znaczy, że masz jeszcze więcej do zaoferowania. Kibice chcą wyciągnąć z ciebie najlepsze cechy. Myślę, że to z korzyścią dla wszystkich.

Sprzedałbyś go?
Absolutnie nie.

Piłkarze mogą poczuć się zbyt komfortowo po przedłużeniu kontraktu?
To zależy od wielu czynników. Od charakteru, filozofii, podejścia do treningu. Ja mógłbym poczuć taki niebezpieczny luz ze względu na lata, które spędziłem w klubie i trofea, po które już sięgnąłem. Uważam jednak, że ciągle mam ten sam głód sukcesów jak wtedy, gdy przechodziłem z Sevilli. Lubię przewrócić stronę, zapomnieć o tym, co wygrałem i każdy sezon zaczynać od zera. To prawda, że rutyna potrafi zmienić postrzeganie pewnych spraw, nie jesteśmy maszynami, ale jeśli tylko dajesz z siebie wszystko, to uważam, że ludzie nie powinni tego wypominać.

Dwa dni temu przeczytałem: „Chelsea Conte rusza po Sergio Ramosa”.
(śmiech) Nic nie wiem.

René, znowu? Kolejne lato ma być takie?
[René Ramos (brat i agent Sergio – przyp. red.)] To całkowita nieprawda.

Ja nic takiego nie słyszałem, zawsze pada wiele słów, ja jednak powtarzam, że zainteresowanie wielkich drużyn to dobry znak bo świadczy to o tym, że sprawy dobrze się układają. Jednak dopóki będzie chciał mnie klub i publiczność na Bernabéu, dopóty moją intencją jest zakończenie kariery w Realu.

Była wtedy oferta ze strony United?
Tak.

Poważna, na papierze, na stole?
Tak, tak.

Myślałeś o opuszczeniu Madrytu?
Przez moment myślałem o zmianie otoczenia, ale koniec końców moim priorytetem pozostaje Real Madryt. Wtedy w grę wchodziły inne czynniki.

Czułeś się oszukany?
Nie, oszukany nie. W pewnym momencie być może czułem się rozczarowany, ale problemy zostały rozwiązane i wszyscy są szczęśliwi. Nie było jednak tak, jak pisała wówczas prasa.

93 minuta meczu w Lizbonie to najlepszy moment w twojej karierze?
Tak, myślę, że tak.

Ile razy to oglądałeś?
(śmiech) Pff, dwadzieścia tysięcy.

I ile jeszcze razy masz zamiar?
Drugie tyle. Nie przestaje mnie to wzruszać, a wraz z upływem czasu smakuje to jeszcze lepiej. W futbolu wszystko dzieje się tak szybko, że trudno nadążyć i doceniać takie momenty tak, jak na to zasługują.

Florentino jest najlepszym prezesem?
Tak, dla mnie tak. Darzę go wielkim uczuciem, nasza relacja przypomina relacje ojca z synem, są lepsze i gorsze chwile, ale jestem mu ogromnie wdzięczny za to, że sprowadził mnie do tego klubu, podpisał ze mną pierwszy kontrakt i mam nadzieje, że podpisze też ostatni w mojej karierze.

[ML] Sergio, mam tutaj opaskę kapitańską, którą chciałbym ci dać. Powiedz, co ona znaczy?
Opaska wymaga wielkiego zaangażowania. Myślę, że reprezentuje walory klubu, jego historię, herb. Ma więc ogromne znaczenie dla tego, który ją nosi i przekazuje w ten sposób te walory.

Jesteś dobrym kapitanem?
Niech powiedzą o tym inni.

Odkąd nosisz opaskę zauważasz, że dostaje ci się bardziej niż wcześniej? Pojawiają się głosy, że nie bronisz wystarczająco dobrze szatni, robisz wszystko po swojemu i tak dalej...
Zawsze tak będzie, są ludzie który to docenią i przeciwnie. Ja zawsze staram się dowodzić drużyną jak najlepiej potrafię i czerpać z doświadczenia, które zdobyłem obserwując innych kapitanów w tej szatni. Myślę, że żeby wymagać od innych, sam musisz być wzorem i ja próbuje się tego trzymać. Chcę wracać do domu z podniesioną głową i ze świadomością, że zrobiłem wszystko najlepiej, jak tylko potrafię.

Sergio, nie boisz się ze staniesz się nowym Casillasem? Zawsze znajdą się tacy, którzy szukają tego złego. Nie obawiasz się tego? Czy uważasz raczej, że to koszt wliczony w noszenie tej opaski?
Myślę że tak. Jestem już trzynaście lat w sporcie na najwyższym poziomie, w tym jedenaście lat w Realu, przyzwyczaiłem się już więc do krytyki. Bywała większa i mniejsza, ale tak to już jest.

Teraz chcę żebyś odpowiedział zupełnie szczerze – ile meczów rozegrałeś w tym sezonie z bólem?
Pod tym względem to mój najtrudniejszy sezon, bo wyłączając ostatnie kilka spotkań, resztę sezonu rozegrałem z większym lub mniejszym bólem. Nie chcę się w tej sposób absolutnie usprawiedliwiać, ale...

Inny na twoim miejscu raczej by odpuścił...
Tego nie wiem, ale z pewnością każdy ma swój osobisty próg bólu. Jedni znoszą go lepiej, inni gorzej. Ja zawsze staram się być szczery i pracować, by dojść na mój najwyższy poziom. Ci którzy krytykują cię za sprawy oderwane od rzeczywistości, koniec końców muszą zamilczeć. Najlepiej jest przemawiać na boisku i ja najlepiej się czuje, kiedy gram dobrze. Oczywiście bez bólu jest znacznie lepiej. To jest Real Madryt, niektórzy myślą bardziej o drużynie niż o samym sobie, ja jestem jaki jestem.

Sergio, czas leci, jesteś coraz starszy. Wcześniej mówiliśmy o Cristiano i jego głodzie gry, ale ciebie również to dotyczy. W zeszły weekend nie byłeś kontuzjowany, ale nie znalazłeś się w kadrze na Getafe. Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Na ile procent jesteś teraz gotowy do gry? 70? 80? 90?
Cóż, zobaczymy, okaże się wraz z rozgrywaniem kolejnych meczów, ale od rewanżu z Wolfsburgiem czuje się inaczej pod względem fizycznym, a mój futbol zawsze bazował na fizyczności, widzę tu spore podobieństwo do Rafy Nadala.. Myślę, że znajduje się w dobrym momencie, by stawić czoła reszcie sezonu.

Jesteś więc w optymalnej formie?
To mój najlepszy moment w tym sezonie, ale mogę się jeszcze poprawić.

Przełamaliśmy już więc lody. Sergio, daj nam trzy minuty i wrócimy na antenę. Przypomnimy wydarzenia z ubiegłej kolejki ligi, która jest niesamowita, co? Trwa zażarta walka i o mistrzostwo i o utrzymanie.
Dlatego właśnie futbol jest taki piękny.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!