Zinédine Zidane objął stery Realu Madryt 4 stycznia i miał przed sobą dość korzystny kalendarz, bez meczów w środku tygodnia z powodu wyrzucenia klubu z rozgrywek o Puchar Króla. Francuz mógł w spokoju pracować nad tym, by „odzyskać” drużynę. Od tamtej pory Królewscy zagrali pięć spotkań, z których wygrali cztery i raz podzielili się punktami. Zdobyli 19 bramek i stracili tylko trzy.
„Efekt Zidane’a” wpłynął przede wszystkim na podniesienie morale zawodników i poprawę stylu gry, który teraz daje więcej swobody piłkarzom (zwłaszcza na Bernabéu). A wyniki? Real Madryt wciąż pozostaje za plecami Barcelony i Atlético, tak samo jak w ostatnim dniu pracy Beníteza. Jednak teraz kalendarz dla Los Blancos przestanie być sprzymierzeńcem i wystawi na prawdziwą próbę ciągłość „efektu Zizou”. Począwszy od jutra, przez najbliższy miesiąc Real rozegra osiem spotkań.
Jutrzejsze spotkanie z Athletikiem Bilbao będzie pierwszym poważniejszym testem dla Zidane’a. Cztery dni później Królewscy zagrają na Stadio Olimpico, gdzie zmierzą swoje siły z Romą. Dla francuskiego szkoleniowca będzie to pierwszy mecz w środku tygodnia. Kolejne cztery dni później, 21 lutego, madrytczycy wybiorą się na La Rosaleda na konfrontacje z Málagą. Po wizycie w Andaluzji tydzień na złapanie oddechu i 27 lutego derby stolicy z Atlético. Po meczu z ekipą Simeone Los Blancos czekają trzy gry w ciągu tygodnia: z Levante (2 marca), Celtą (5 marca) i rewanż z Romą (8 marca). Ostatnim punktem maratonu będzie lot na Gran Canarię i spotkanie z Las Palmas.
Czas próby dla „efektu Zizou”
Do 12 marca Real zagra 8 spotkań
REKLAMA
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się