Menu
Hugo / własne

Męczarnie

Real po zaciętym meczu w końcu wygrał przechylając szalę zwycięstwa na swoją korzyść w ostatnich minutach meczu

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Real po długich męczarniach z beniaminkiem Primera División, Getafe CF, wygrał 1:0. Gola dopiero w 80. minucie spotkania uzyskał rezerwowy Fernando "Moro" Morientes, który wykorzystał świetne podanie innego rezerwowego, Alberta Celadesa. Zresztą dziś Camacho wykorzystał limit zmian i po jakimś czasie desygnował wszystkich, których miał na ławce. Najlepiej z nich zaprezentował się Morientes, który zastąpił Raula. Od początku, co było pewną niespodzianką, nie zagrał Figo. W składzie zastąpił go Solari, a na pozycji Portugalczyka zagrał niespodziewanie Beckham. Co dziwne, reprezentant Albionu kilka razy pokazał się z dobrej strony, a przede wszystkim walczył w defensywie, podobnie jak jego vis a vis Solari. Argentyńczyk zresztą rozegrał udany mecz. Publiczność w Alicante raz zgotowała mu nawet owację na stojąco za pokaz sztuczek technicznych i wymanewrowanie obrońcy Getafe. Dobre spotkanie zanotował też Guti, który pracował na całym boisku i wygląda na to, że Zidane będzie czuł oddech Jose Marii na plecach.
Trzeba też sobie powiedzieć, że Getafe tanio skóry nie sprzedało. Przez cały mecz podopieczni Quique Floresa, byłego piłkarza Realu i trenera Realu C byli bardzo zdyscyplinowani, szczególnie w defensywie. Przez 80 minut Królewscy po prostu nie mogli przejść przez linię 20 metrów od bramki "Geta". Próbowali nawet flankami przedzierać się... napastnicy, gdyż czekanie z przodu na piłkę to było jak oczekiwanie na wodę na pustyni. Poza tym obaj bramkarze Getafe, Sergio Sánchez i Sánchez Broto bronili jak w transie. Wyłapywali każde dośrodkowanie Królewskich. Zresztą Iker też popisał się nie lada wyczynem broniąc w sytuacji "sam na sam" strzał Pachóna z zaledwie paru metrów.
Real w gruncie rzeczy zagrał z... Realem II. W drużynie Floresa nie zabrakło paru znajomych twarzy. Od pierwszej minuty mogliśmy ujrzeć Vivara Dorado. Wcześniej piłkarz Rayo i Realu Madryt swojego czasu zmieniał Roberto Carlosa na lewej stronie obrony. Zdobył z Królewskimi Puchar Europy w 2000 roku. Natomiast w drugiej części pojawili się Riki i Ã?lvaro. Ten pierwszy jeszcze w ostatnim sezonie zdobywał gole dla Realu B, czasem nawet pojawiając się na ławce u Queiroza. Natomiast Ã?lvaro długo terminował w składzie Blancos, lecz okrzyknięty talentem czystej wody hiszpańskiej futbolu szybko złapał kontuzję, która wyeliminowała go z gry na ładnych parę lat. Potem już taki galaktyczny nie był...
Zatem w bratobójczym boju lepsi Królewscy. Szkoda tylko, że wygrali w mało przekonującym stylu. Pewnie wielu z nas zastanawia się nad formą Realu w perspektywie najbliższego pojedynku z Wisłą. Przecież w meczach przedsezonowych tylko dwa pojedynki rozegraliśmy z godnym rywalem. No cóż, pozostaje czekać do najbliższej środy, wtedy będziemy wiedzieć, jak zagrają Blancos. Oby jak najlepiej! Hala Madrid!

Real zagrał w składzie:
Casillas - Salgado, Pavón (Celades 75´), Samuel, Roberto Carlos - Helguera, Beckham, Solari (Núñez 62´), Guti (Raúl Bravo 62´) - Raúl (Morientes 62´) oraz Ronaldo (Mejía 85´).

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!