Z samego rana trudno oczekiwać, aby Monachium żyło meczem Bayernu z Realem Madryt. Wiele osób grzecznie w pracy, po centrum kręcą się turyści niezainteresowani ani Bawarczykami, ani Królewskimi. O półfinale przypominają dopiero sklepy sportowe czy kioski z prasą, sprzedające również gadżety Bayernu.
Podczas robienia prasówki zauważam pierwsze grupki Hiszpanów, które na Viktualienmarkt zatrzymują się, aby wypić piwo. I zaczynają się przyśpiewki: Como no te voy a querer, Hasta el final i specjalne pozdrowienie dla trenera naszych dzisiejszych rywali Ay Guardiola, ay Guardiola. Fani Bawarczyków, zdecydowanie mniej liczni, nie wyrywali się do śpiewania.

Po wypełnieniu obowiązków dziennikarskich dołączyłam do jednej z weselszych grup, którą tworzyli członkowie peńi z Monachium. Kto mógł, już po południu spotkał się z innymi madridistas, aby razem cieszyć się pięknym dniem (choć pogoda okropna). Wymieniamy wspomnienia związane z Królewskimi, rozmawiamy o pierwszym meczu, typujemy wynik dzisiejszego. Najwięksi hiszpańscy pesymiści, jakich dotychczas spotkałam, typują przegraną 1:2, która daje nam awans. Nikt nawet nie mówi o odpadnięciu.
Do głośnej grupy madridistas natychmiast podchodzi fotograf Marki i niemiecki kamerzysta, prosząc o jakieś przyśpiewki. Serdeczni Hiszpanie odpuszczają nam śpiewanie Es polaco que no bote do kamery... Podczas krótkiego materiału Niemiec najchętniej chciał rozmawiać z Piotrkiem - Polakiem, który mieszka w Monachium i kibicuje Realowi Madryt. Dla dziennikarza było to nie do zrozumienia i długo wypytywał go, jak jest możliwa taka kombinacja. Na koniec grupowe zdjęcie i idziemy dalej szukać śladów Królewskich.
RealMadryt.pl w Monachium: Atmosfera w mieście
Jak Monachium wygląda przed meczem?
REKLAMA
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się