REKLAMA
REKLAMA

Na Calderón jak po swoje

Przed meczem z Atlético
REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt wreszcie nie dał szans Atlético Madryt i w zeszłą środę na Bernabéu pokonał rywala zza miedzy 3:0. Królewscy pokazali się z bardzo dobrej strony z silnym rywalem, ale na tym nie koniec starcia w półfinale Pucharu Króla. Dziś podopieczni Carlo Ancelottiego udadzą się na Vicente Calderón i w obliczu wielu nieobecności w drużynie przeciwnika oczekujemy, że wrócą do czasów, gdy zwycięstwa nad colchoneros były jedynie formalnością. Oczekujemy też, że wreszcie zobaczymy też Cristiano Ronaldo, który zagra tak jak na zawodnika celującego w kolejną Złotą Piłkę przystało.

Atlético Madryt u siebie to inny zespół niż na wyjazdach. Na Calderón radziło sobie zwykle bez zarzutu. Ostatni raz na stadionie położonym tuż przy rzece Manzanares przegrali 12 maja ubiegłego roku – wtedy lepsza okazała się Barcelona. Królewscy mają wielką szansę pokonania rywala – Diego Simeone nie może liczyć na tak ważnych piłkarzy jak Thibaut Courtois, Filipe Luis, David Villa, Tiago Mendes i przede wszystkim Diego Costa. Atleti mogą w niczym nie przypominać zespołu, który walczy w lidze o mistrzostwo. Ekipa prowadzona przez argentyńskiego szkoleniowca ma być niewygodna dla innych zespołów, tak jak zresztą mówił Simeone na wczorajszej konferencji prasowej.

Królewscy na Calderón będą mogli czuć się jak u siebie. Nie przegrali na terenie rywala od 1999 roku, a w kolejnych trzynastu meczach odnieśli aż jedenaście zwycięstw. Wygrali wszystkie siedem poprzednich spotkań. O ile przed pierwszym meczem trudno było wyraźnie stawiać na Real, wahali się też bukmacherzy, o tyle teraz, przy takich absencjach rywali, po takim meczu na Santiago Bernabéu od Realu Madryt można oczekiwać, że ósmy raz z rzędu pokona colchoneros.

Dobrą wiadomością dla Carlo Ancelottiego jest liczba zawodników do dyspozycji. Po małym alarmie w spotkaniu z Villarrealem, kiedy boisko z kontuzjami opuścili obaj lewi obrońcy – Marcelo i Fábio Coentrão – na szczęście wszystko ułożyło się po myśli Włocha i zarówno Brazylijczyk, jak i Portugalczyk będą mogli zagrać w dzisiejszych derbach. Trudno wyrokować, na kogo z tej dwójki postawi Carletto, ale wiemy, że w obronie wreszcie ujrzymy dziś Raphaëla Varane'a. Jeśli chodzi o resztę składu, trudno ją wytypować, tym bardziej że Marca i AS stawiają na różne filozofie – pierwszy dziennik typuje, że tym razem Luka Modrić, Gareth Bale i Karim Benzema rozpoczną mecz na ławce, a w jedenastce ujrzymy między innymi Asiera Illarramendiego, Isco i Jeségo Rodrígueza. Druga gazeta stawia z kolei na pucharową once de gala. Mimo wszystko takich problemów można życzyć sobie zawsze – czy po zwycięstwie 3:0 w pierwszym meczu pozwolić na odpoczynek kluczowym zawodnikom, czy też powtórzyć mocny skład.

O Realu Madryt do zeszłego tygodnia mówiono, że nie radzi sobie z mocnymi zespołami. Królewscy stanęli w środę na wysokości zadania, rozbili Atleti 3:0 i zakończyli złą passę na Bernabéu. Dziś zakończenia passy nie chcemy – Królewscy mają dużą szansę na kolejne zwycięstwo na Calderón i po raz drugi w ciągu siedmiu dni na pokazanie, kto rządzi w Madrycie, a przy okazji postawienie kropki nad i, zapewniając sobie awans do finału Pucharu Króla.

Transmisja od 20:25 w TVP 1 i na sport.tvp.pl.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (80)

REKLAMA