REKLAMA
REKLAMA

Di Stéfano: Eusébio był wielkim piłkarzem i człowiekiem

Legenda Królewskich o Czarnej Perle z Mozambiku
REKLAMA
REKLAMA

– Był jednym z moich największych przyjaciół, bardzo mi smutno, że już odszedł. Był nie tylko wielkim sportowcem, ale także wielkim człowiekiem.

Obaj gracze po raz pierwszy spotkali się, podczas finału Pucharu Mistrzów w 1962 roku. Na stadionie olimpijskim w Amsterdamie, Real Di Stéfano podejmował Benficę, w której brylował Eusébio. Argentyńczyk miał już wówczas w swojej kolekcji pięć zwycięstw w tych rozgrywkach, zaś Portugalczyk, zaledwie jedno, zdobyte sezon wcześniej. Di Stéfano szczególnie wspomina ten moment: – Pamiętam jak po spotkaniu poprosił mnie o koszulkę, oczywiście zgodziłem się i mu ją wręczyłem, wtedy jeszcze nie myślałem, że może to być początek tak wspaniałej przyjaźni między nami. Eusébio grał jako pomocnik, mimo to strzelał masę bramek, grał naprawdę wyśmienicie. Był wielkim piłkarzem, człowiekiem, a także wspaniałym przyjacielem.

Honorowy prezes Realu zwrócił się także do rodziny i bliskich zmarłej legendy. – W tej trudnej chwili, pragnę złożyć najszczersze kondolencje całej rodzinie oraz wszystkim bliskim mojego przyjaciela. Nie tak dawno jedliśmy wspólnie obiad, zarówno w Madrycie jak i Lizbonie, wciąż bardzo ciężko pogodzić mi się z tym, że już nie ma go wśród nas. Ostatnią rzeczą, jaką pamiętam, jest to, że robiliśmy reklamę w Anglii i na końcu rozmawialiśmy o tym, co nam przyniesie przyszłość. Byliśmy ze sobą naprawdę bardzo blisko, spędzaliśmy razem wiele czasu, był jednym z moich najlepszych przyjaciół. To była wspaniała przyjaźń, pomiędzy dwoma piłkarzami. Razem zrobiliśmy rozrywkę z naszego zawodu. Był świetnym człowiekiem, ciągle młodym.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA