Menu
Mateo / fifa.com

Zidane: Brazylia mnie zainspirowała

Wywiad Francuza dla portalu <i>Fifa.com</i>

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Zinedine, co czujesz, gdy oglądasz obrazki z ćwierćfinałowego meczu na Mundialu 2006 w Niemczech? Graliście wtedy z Brazylią, a ty błyszczałeś w tym spotkaniu.
Czuje się świetnie! W rzeczywistości, niezbyt często oglądam mecze z moim udziałem. Ale oczywiście, to przywołuje dobre wspomnienia… Tamtego dnia zdarzyło się coś magicznego na boisku, zarówno mi, jak i moim kolegom. Mieliśmy naprawdę wspaniałą generację piłkarzy… To był piękny moment – powiedział Zidane w wywiadzie dla portalu Fifa.com.

To był najlepszy mecz w twojej karierze?
Często to słyszę. W rzeczywistości, nie wiem. Należy do moich najlepszych występów, ale czy był najlepszy? Nie mam pojęcia. Myślę, że były inne dobre mecze, przynajmniej dla mnie.

Jednak oczywiste jest to, że Brazylia jest reprezentacją, która cię zainspirowała. Myślimy o tym meczu z 2006 roku, ale też oczywiście o finale z 1998. Mógłbyś teraz powiedzieć, że Brazylia była twoim „najlepszym wrogiem”?
Co ciekawe, kiedy rozmawiam o Brazylii z niektórymi byłymi piłkarzami, jest ona uważana za kraj dobry piłkarsko, ale nic więcej… W odniesieniu do mnie, bez wątpienia, ta reprezentacja mnie zainspirowała. Przeciwko niej zawsze udawało mi się wznieć na swój najwyższy poziom, moim kolegom również. Za każdym razem, kiedy mierzyliśmy się z Seleção, wiedzieliśmy, że jesteśmy zdolni do wszystkiego. Nigdy nie byliśmy faworytami. Często właśnie w takich meczach osiąga się najlepsze wyniki. To się nam przytrafiło.

W dwóch meczach z Brazylią, niemal upokorzyłeś Seleção. Tak czy inaczej, nie wydaje się, żeby Brazylijczycy byli do ciebie negatywnie nastawieni. Czujesz się w Brazylii niczym w domu?
„Upokorzenie” jest za silnym słowem… Wygraliśmy i tyle (śmiech). Jednak oczywiście nie czuję, żeby byli negatywnie nastawieni wobec mnie. Za każdym razem, gdy przyjeżdżam tutaj, ludzie dają mi odczuć, że podziwiają to, co zrobiłem w spotkaniach z nimi. A można by pomyśleć, że będą we mnie rzucać kamieniami! (śmiech). Powiem taką anegdotę. Niedawno spotkaniem się z panem Mario Zagallo, który był selekcjonerem Brazylii w 1998 roku. Powiedział mi coś bardzo wzruszającego. Przyznał, że gdyby musiał wybrać zawodnika do swojej drużyny spoza Brazylii, postawiłby na mnie. Takie słowa z ust profesora Zagallo, są niezłym komplementem.

Można powiedzieć, że twoja gra była przesiąknięta brazylijskim futbolem?
Tak, w zupełności! Co więcej, gdy jako dzieciak grałem w piłkę z przyjaciółmi, organizowaliśmy nasze mundiale. Jaką reprezentacją zawsze chcieliśmy być? Brazylii! Od zawsze ten kraj był częścią mojego życia… Później moje marzenie stało się rzeczywistością, zagrałem na prawdziwym mundialu i miałem to szczęście, że mogłem zagrać przeciwko Brazylii. Powiedziałem sobie: „To jest to! Wyjdź na boisko i ciesz się grą. Nie może się stać nic złego. Nawet jak przegrasz, nikt nie będzie na ciebie zły. Daj z siebie wszystko, co najlepsze i ciesz się grą. A jeśli możesz pokonać Brazylię, to byłoby coś, do czego mógłbyś wracać po zakończeniu kariery (śmiech)!”.

Jakie są twoje pierwsze wspomnienia związane z brazylijskim futbolem?
Bez wątpienia Mundial z 1982 roku. Miałem wtedy 10 lat. Ciągle mam w pamięci żółtą koszulkę, w której grali tacy piłkarze jak Sócrates, Zico, Julio César… Mieli tyle gwiazd…

Który brazylijski zawodnik miał największy wpływ na ciebie?
Było ich wielu… Ale dla mnie, dzięki temu, że mogłem grać z nim ramię w ramię w Realu Madryt, najlepszy jest Ronaldo.

Jakie słowa przychodzą ci do głowy, gdy słyszysz słowo „Brazylia”?
Zabawa, radość, szczęście, żółta koszulka! Ludzie to rozumieją. Myślę, że czeka nas piękny turniej, z wyśmienitymi zawodnikami.

Francja również tam będzie. Co sądzisz o eliminacjach w wykonaniu twojej reprezentacji?
Zakwalifikowała się, to dobra wiadomość. Dla takiego kraju jak Francja uczestnictwo w mistrzostwach świata jest konieczne. W jakim stylu tego dokonali? W eliminacjach stało się to, co się stało, najważniejsze, że jesteśmy tam. Na tym poprzestańmy.

Awans w tak trudnej sytuacji może pomóc drużynie w kolejnych meczach?
Oczywiście. Najtrudniej jest zakwalifikować się. Kiedy ci się to uda w ten sposób, mówisz sobie: „Już tam jesteśmy”. Później zaczyna się inny turniej. Jest czas na przygotowanie się, mistrzostwa zaczynają się sześć miesięcy po zakończeniu eliminacji… To właśnie tam trzeba być gotowym pod względem fizycznym i mentalnym. Podchodzi się do tego z innym nastawieniem. Życzę zawodnikom, żeby byli gotowi w czerwcu.

Jakie szanse mają Les Bleus na mundialu?
Duże. Piłkarze już się przygotowują do tego. Ale powtórzę, oni muszą być gotowi, gdy nadejdzie chwila prawdy. Teraz można spekulować jak dobrzy są, ale w rzeczywistości, dopiero za sześć miesięcy muszą być zwarci i gotowi na zrobienie czegoś wielkiego. Są do tego zdolni, Francja ma zawodników, żeby coś osiągnąć.

Co się czuje wygrywając mistrzostwo świata? Ile dla ciebie znaczy to osiągnięcie?
Mistrzostwo świata jest wisienką na torcie! Coś maksymalnego, nie da się tego przebić. Każdy piłkarz marzy o takiej chwili, ale niewielu może tego doświadczyć. Celem jest zajście jak najdalej, dotrzeć do finału, spróbować go wygrać, zdobyć gola… I kiedy zrobiłeś to wszystko, czujesz się jakbyś był na dachu świata! To największe marzenie wszystkich piłkarzy.

Czym dla kraju jest zdobycie takiego trofeum?
To jest coś wielkiego! W 1998 roku przekonaliśmy się, ile to znaczy dla ludzi. Nawet kiedy siedzieliśmy zamknięci w Clairefontaine, widzieliśmy, co się dzieje na zewnątrz. Niesamowite, jak futbol potrafi jednoczyć. W tamtym momencie udało nam się w jakiś sposób połączyć tych wszystkich ludzi na ulicy. Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że osiągnęliśmy coś unikalnego za pośrednictwem sportu.

Czego oczekujesz od mistrzostw świata w Brazylii?
Jak wszyscy, myślę, że to będzie święto! Brazylia jest krajem futbolu, po prostu. Chociaż futbol powstał w Anglii, Brazylia miała wiele wkładu w jego ewolucję. Trzeba być na tym mundialu, jeśli miałbyś wybrać jeden mundial, na którym chciałbyś zagrać, musiałbyś wybrać właśnie ten!

Kto według ciebie jest faworytem do zwycięstwa?
Byłby dobrze, gdyby w Brazylii wygrała jedna z europejskich drużyn. Jednak nie mam żadnego konkretnego faworyta. Na tym poziomie już nie ma słabych drużyn. Kiedyś różnice między wielkimi reprezentacjami a pozostałymi, były większe, teraz te różnice się zmniejszyły.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!