Menu
marthen / własne, ACB.com

Trzecie potknięcie w Lidze Endesa

Koszykarze przegrali w Walencji (88:79)

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Valencia Basket Club został trzecim zespołem zdolnym w obecnym sezonie do powstrzymania rozpędzonego Realu Madryt. Podopieczni Velimira Perasovicia ambitną postawą i świetną pod względem taktycznym grą zafundowali rywalom trudne warunki. Zwyciężyli zupełnie zasłużenie (88:79).

Gospodarze doprawdy kapitalnie rozrzucali madrycką obronę po obwodzie, zyskując sporo czystych pozycji, z których nie mieli kłopotów z umieszczeniem piłki w obręczy. Dość niespodziewanie wyprzedzili rywali w drugiej kwarcie na odległość dziesięciu punktów (38:28), bardzo składnie i szybko rozgrywając akcje ofensywne. Koszykarzy Realu Madryt pokonano ich własną bronią.

Miejscowi popisywali się skutecznością za trzy punkty – w przerwie było to dziewięć celnych z czternastu oddanych rzutów. Pięć z nich autorstwa niesamowitego Thomasa Kelatiego, trafiającego rzut za rzutem. Rozbijało to szyki defensywne Królewskich i odbierało chęci do ataku.

Przerwa i rozmowa z trenerem w szatni na nic się zdała. Madryt został ponownie zdominowany, a różnicę zwiększono do osiemnastu punktów (56:38). Zespół poderwał do walki Sergio Llull, jak za starych, dobrych czasów inicjując remontadę, siedmioma punktami z rzędu. Nie zniechęciło to jednak graczy Valencia BC do rzutów z dystansu, za sprawą których znów powiększyli przewagę, tym razem do punktów dwudziestu (70:50). Choć goście przechwycali piłki, przeciwnicy uniemożliwiali im wyprowadzanie szybkich kontrataków, momentalnie ustawiając się w obronie.

Los Blancos chcieli jak najszybciej wyrównać, co kończyło się nieprzygotowanymi rzutami, bezmyślnymi podaniami, nerwowością w grze. Na domiar złego w całym meczu zmarnowali aż dziewięć rzutów osobistych i stracili aż dziewiętnaście piłek. Wszystko to złożyło się na trzecią ligową porażkę w tym sezonie.

Wydaje mi się, że Pablo Laso chciał po cichu oszczędzić część drużyny przed najbliższym, wymagającym tygodniem. Nie dość, że kluczowi zawodnicy musieli zagrać w standardowym wymiarze czasowym, niepowodzenie z pewnością osłabiło morale zespołu.


88 – Valencia BC (22+30+22+14): Marković (4), Martínez (7), Kelati (21), Doellman (8), Dubljević (16) – Ribas (12), Hanley (8), Hrycaniuk (2), San Miguel (10).

79 – Real Madryt (19+19+21+20): Llull (21), Fernández (7), Suárez (-), Mirotić (6), Begić (5) – Draper (4), Reyes (6), Rodríguez (8), Hettsheimeir (11), Carroll (9), Darden (2), Slaughter (-).

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!