Menu
Mateo / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Królewscy znów górą!

Zwycięstwo w Klasyku z wysokości trybun

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Mecz zbliżał się wielkimi krokami, więc postanowiłem najpierw wybrać się do centrum, żeby zobaczyć czy pojawili się tam kibice jednej z drużyn. Jednak tylko kilkanaście osób miało na sobie coś związanego z Realem Madryt. No nic, trzeba było pojechać pod stadion, żeby poczuć atmosferę zbliżającego się Klasyku. Tam oczywiście rozstawiono już mnóstwo straganów z napojami, przekąskami i gadżetami w klubowych barwach zarówno Realu Madryt, jak i Barcelony.

Zanim otworzono wejścia na stadion, poszedłem zobaczyć przyjazd autokaru z zawodnikami Królewskich. Niestety zanim to nastąpiło, policja konna postanowiła usunąć kibiców z całej ulicy. Chwilę to trwało i wjazd dzisiejszych bohaterów na stadion mogłem tylko oglądać z daleka. W Madrycie dzień bez strajku jest chyba dniem straconym, więc nawet pod Bernabéu można było zobaczyć takie tabliczki. Tłumaczyć chyba nie trzeba, może tylko tyle, że PP i CiU to hiszpańskie partie polityczne. Gdy tylko otwarto bramki, ruszyłem na trybuny od strony północnej. Santiago Bernabéu naprawdę pięknie prezentuje się w słońcu (zdjęcia 1, 2, 3, 4). Kibice powoli zapełniali stadion, a jako pierwsi na rozgrzewkę wyszli bramkarze Realu Madryt. Powitano ich owacyjnie, by za chwilę wygwizdać golkiperów gości i katalońskich kibiców wchodzących na stadion.

Chwilę później na rozgrzewkę wybiegli pozostali piłkarze. Przyglądając się zawodnikom ćwiczącym strzały, aż chciałoby się, żeby takie uderzenia udawały się w czasie meczu. Diego López był często bezradny, gdy strzelał Modrić czy Benzema. Wiadomo oczywiście, że w czasie gry przeszkadzają obrońcy i dochodzą emocje, ale mimo wszystko rozgrzewka w wykonaniu Królewskich mogła się podobać. Gdy piłkarze zbiegli z murawy w kierunku szatni, na telebimach wyświetlono bramki z pojedynku na Camp Nou w rewanżowym meczu Pucharu Króla. Kibice mogli przypomnieć sobie miłe chwile z wtorku, nie wiedząc jeszcze, że za chwile będą przeżywać kolejne.



Gdy wyczytywano obie jedenastki największą porcję gwizdów po Messim otrzymał Jordi Alba. Co ciekawe, część Bernabéu klaskało, gdy spiker wyczytywał Jordiego Rourę. Gdy przyszedł czas na Real Madryt, każdy z zawodników otrzymał owację. Oczywiście największa wrzawa podniosła się dla Cristiano Ronaldo. Jednak także José Mourinho mógł liczyć na głośniejszy aplauz. Ci kibice, którzy jeszcze niedawno na niego gwizdali, już chyba zapomnieli, co mieli za złe Portugalczykowi.

Grupa Ultras Sur nie zawiodła i przygotowała przedmeczową oprawę (zdjęcia 1, 2, 3). Sędzia zagwizdał po raz pierwszy i zaczęło się. Na początku dopingowali tylko ultrasi, ale po pierwszej bramce reszta stadionu chętnie się przyłączała. Miałem okazję siedzieć obok starszego pana, który wybitnie nie lubił Alvesa. Każde zagranie Brazylijczyka, komentował jakąś obelgą. Po wyrównującej bramce, Bernabéu trochę przycichło i ożywiło się dopiero na początku drugiej połowy.

Najpierw owacyjnie powitano wychodzącą z szatni drużynę, a później równie wielką porcję braw otrzymał Ronaldo, gdy ruszył na rozgrzewkę. Trybuny niemal natychmiast zaczęły śpiewać „Cristiano! Cristiano!”. Zanim CR7 pojawił się na murawie kilka decyzji arbitra rozzłościło kibiców. Portugalczyk wszedł na boisko i od razu ruszył z akcją, którą faulem zatrzymał Piqué.

Bramka Ramosa sprawiła, że trybuny znów wybuchły z radości. Po chwili cały stadion skandował „José Mourinho! José Mourinho!”. Portugalczyk pomachał do kibiców w podziękowaniu za wsparcie. Pewne wygranej Bernabéu świętowało już zwycięstwo, a gol Ramosa był sygnałem dla pierwszych osób, aby opuścić stadion. Jak tak można? Niektórzy wychodzili nawet wówczas, gdy Cristiano przymierzał się do wykonywania rzutu wolnego. W samej końcówce starcie Adriano i Ramosa, kibice na chwilę zamarli, obawiając się gwizdka arbitra, a później zaczęli się śmiać widząc kilku zawodników Barcelony goniących sędziego.

Po ostatnim gwizdku doszło do zamieszania na boisku, a czerwoną kartkę dostał Valdés. Z wysokości trybun trudno było zobaczyć dokładnie co się stało, ale bramkarz Barcelony został jeszcze dodatkowo „pożegnany” przez kibiców. Może ten mecz nie był porywający, ale Klasyk to zawsze Klasyk, jak pisała dzisiaj Marca. Dzisiaj pełny stadion mógł oglądać drugą, w ciągu kilku dni, wygraną Realu Madryt nad Barceloną. Jakże piękny jest taki widok po ostatnim gwizdku. Trybuny szybko opustoszały, a na murawie pojawiły się kosiarki. To tyle ze stadionu o Klasyku. Teraz kolej na Manchester, Barcelona dwukrotnie pokonana!

Zorganizuj swój wyjazd na mecz Realu Madryt z serwisem Travelissimo.pl

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!