REKLAMA
REKLAMA

Kto między słupkami?

Niejasna sytuacja w obu klubach
REKLAMA
REKLAMA

Jutro, na kilka minut przed meczem, spiker będzie musiał wyczytać nazwisko bramkarza Barcelony. Podobnie jak Realu Madryt. Problem w tym, że na kilkadziesiąt godzin przed tak wielkim spotkaniem wydaje się, że szansę na grę ma każdy z czterech bramkarzy. Królewscy zastanawiają się jak zastąpić Ikera, najlepszego bramkarza globu, w najważniejszym meczu na świecie. Za Diego Lópezem przemawia fakt, że wie, co znaczy gra z Barceloną. Co więcej, w ostatnim meczu z Blaugraną zachował czyste konto. Ale jest też Adán, który w pewnym momencie wygrywał rywalizację z Ikerem, a ostatnie starcie z Getafe zakończył bez straty gola. I prasa stawia właśnie na niego, chociaż z drugiej strony zaznacza, że Diego został ściągnięty właśnie po to, aby zastąpić Ikera w wielkich meczach.

Nieco klarowniejsza sytuacja rysuje się w Barcelonie, chociaż i tak nie można być pewnym, że Pinto zagra w jutrzejszym starciu. Jak wiadomo, za czasów Pepa drugi bramkarz Katalończyków miał zapewnione miejsce w meczach Pucharu Króla. Guardiola rozdzielił role już na starcie. Valdés gra w Lidze i Lidze Mistrzów, Pinto w Pucharze, bez wyjątku. I z Pinto między słupkami Barcelona doszła do trzech z czterech możliwych finałów, wygrywając dwa z nich. Tito jednak nigdy nie powiedział oficjalnie, że u niego zasady będą podobne, zostawiając pierwszemu bramkarzowi otwartą furtkę do meczów Copa del Rey. Mimo to sezon pokazuje, że jutro zagra Pinto, który bronił nawet w ostatnich ważnych starciach z Málagą. Mimo że podarował rywalom jednego z goli, kiedy źle dograł piłkę do Thiago, prezentował się bardzo dobrze. Nie można przecież zapomnieć, że Valdés również potrafił w Klasykach popełniać ważne błędy, jak wtedy, gdy bezsensownie stracił piłkę na korzyść Di Maríi. Na kilkadziesiąt godzin przed meczem nic nie jest pewne.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (49)

REKLAMA