- Dobrze znam Davida Navarro [obaj gracze przez kilka lat dzielili szatnię Valencii, obaj zresztą urodzili się w Walencji], mam z nim dobre stosunki. On grał też z moim bratem, pochodzi z Walencji, jak ja i znam go od długiego czasu. Najważniejsze, że wygraliśmy tamten mecz i że z Cristiano jest w porządku, nie ma niczego więcej. Nie sądzę, że trzeba krzyżować zawodnika za jedną akcję - powiedział Albiol w wywiadzie dla firmy Movistar.
- Co dzieje się na boisku, tam pozostaje. Nie wiem czy łokieć był zamierzony, czy nie, ale oczywiste jest, że zranił Cristiano. To mogła być czerwona kartka, jak skarżono się na arbitra. Jednak nie sądzę też, że to tak wielkie wydarzenie, żeby atakować Davida tak, jak robi to prasa. To jedna akcja i trzeba o niej zapomnieć. Takie rzeczy czasami się zdarzają.
- Levante wykonało wielki wysiłek, ale przegrali. I chyba, po braku punktów, po spotkaniu powiedzieli kilka rzeczy, których nie powinni. Nie mieli racji. Sędzia nie miał wpływu na wynik.
- Mourinho wierzy w Moratę. Pokazał to wpuszczając go na Levante. Poszło mu dobrze, strzelił zwycięską bramkę i to dla niego dobrze. Zrozumiał, że może być ważny dla tej drużyny. Musi być przygotowany i ciągle się poprawiać, bo jest młody i ma warunki, żeby grać dobrze.
Albiol: Nie trzeba krzyżować Navarro
Hiszpan broni znajomego z Walencji
REKLAMA
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się