REKLAMA
REKLAMA

Presa: Nie chcę myśleć, że to nasi kibice

Prezes Rayo o sytuacji
REKLAMA
REKLAMA

- Nie można było grać, bo kable były przecięte. To nie jest awaria, to nie wina deszczu, kable zostały poprzecinane. Sabotażyści weszli na dach, a dostanie się tam jest bardzo trudne. Nie chcę myśleć, że to z powodu cen biletów na ten mecz - komentował prezes Rayo, Raúl Martín Presa. Spekuluje się, że zniszczeń mogli dokonać najradykalniejsi kibice klubu, którzy byli wściekli działaniami zarządu, szczególnie podyktowanymi cenami na mecz z Realem. - Boli nas sprawa z naszymi kibicami. Już prosiliśmy ich o wybaczenie. Mam nadzieję, że oni teraz zrozumieją, że to sprawa niezależna od nas, bo to był akt wandalizmu. Nie mamy kamer, które pozwoliłyby nam na zdobycie większej ilości informacji, ale przeprowadzimy śledztwo.

- Nie mogę teraz zapewnić, że zagramy w poniedziałek, bo ten problem może nie zostać rozwiązany. Na 95% mecz odbędzie się o 20 w poniedziałek, ale ostateczną decyzję podejmie Liga. Przykro mi z powodu i naszych kibiców, i fanów Realu. To wielka szkoda. Jeśli oni nie zechcą grać o 20, to będzie trzeba zrobić to, co każe Liga. Nad tą awarią od razu zaczęły pracować wszystkie firmy, żeby jak najszybciej to naprawić. Obie drużyny chciały grać, ale sędzia stwierdził, że to niemożliwe. Najważniejsze, żeby teraz w następnym terminie mecz obejrzało jak najwięcej ludzi.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

REKLAMA