Sztab medyczny Królewskich ma bzika na punkcie stanu zdrowia Di Maríi. Lekarze stale go obserwują, by nie dopuścić do kolejnej długiej przerwy Argentyńczyka. Klub i trenerzy wierzą, że jeśli skrzydłowy rozegra sezon bez kontuzji, wskoczy do grupy najlepszych piłkarzy świata. Dlatego trzeba go tak bardzo chronić.
Medycy zalecili zawodnikowi przerwanie jakiegokolwiek wysiłku, kiedy tylko poczuje najmniejszy ból. Fideo ma nie ryzykować kolejnego urazu. Limit opuszczony spotkań wykorzystał już w poprzednim sezonie, kiedy od listopada zaczął mieć problemy z różnymi mięśniami i ostatecznie rozegrał jedynie 23 mecze w Lidze.
W Realu Madryt nikt nie chce powtórki. Żadnej wpadki, a nawet rysy. Ból - Di María staje. Mecz z Valencią skrzydłowy skończył z powodu skurczu, a z Barceloną zaczął mecz na ławce. Dzięki wybuchowemu stylowi gry wykorzystał błąd Valdésa i pozwolił Królewskim wrócić do gry o Superpuchar. Jednak właśnie ta wybuchowość martwi Królewskich. Argentyńczyk zawsze gra "na maksa" i na boisku nie myśli o oszczędzaniu.
"Klub jest przekonany o niesamowitej jakości Fideo i tym, że zostanie on jednym z najlepszych na świecie. Jednak do tego potrzebuje kontynuacji. Królewscy chcą zapewnić ją dzięki ciągłym środkom ostrożności. Co tylko będzie trzeba. Di María to zawodnik zagrożony wyginięciem", kończy dziennik.
Di María - gatunek pod ochroną
Klub chucha i dmucha na Argentyńczyka
REKLAMA
Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania
Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.
- Aktualności+
- Bez reklam
- Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+
od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.