O tym chyba nawet sam Roy Hodgson nie śmiał przed turniejem marzyć. Krytycy nie pozostawiali suchej nitki na nim i drużynie, nie dając reprezentacji Trzech Lwów szans na jakikolwiek sukces. Tymczasem Synowie Albionu nie przegrali dotąd meczu, z grupy wyszli na pierwszym miejscu, które przed turniejem wydawało się zarezerwowane dla Francuzów, a w ćwierćfinale wielu stawia właśnie na nich. Koneserom wyrafinowanego technicznie futbolu wprawdzie nie imponują, ale tego tym bardziej nikt się nie spodziewał. Pewnej granicy piłkarz z Wysp nie są w stanie przekroczyć, ale grają tak, jak potrafią, i wychodzi im to bardzo dobrze. Poza tym idealnie z formą trafił Steven Gerrard, serce, mózg i płuca drużyny.
Jednocześnie nie da się ukryć, że podopieczni Hodgsona balansują na cienkiej linie. Ze Szwecją przez moment przegrywali, a o zwycięstwie zdecydowały indywidualne umiejętności i spryt Walcotta i Welbecka. Swoich warunków, mimo o wiele silniejszego na papierze składu, nie byli w stanie narzucić Ukraińcom. Ostatecznie jednak wygrali i wobec porażki Francuzów mogli cieszyć się z prowadzenia w grupie D. Teraz przed nimi wyzwanie o wiele większe nawet od pierwszego meczu z Francją, która zbytnio Wyspiarzy nie postraszyła. Włosi zatrzymali już przecież Hiszpanów, od których przez długie fragmenty spotkania byli lepsi. Mają też najsolidniejszą ze wszystkich linii defensywnych, z którymi mierzyli się na tych mistrzostwach Anglicy. Wprawdzie mocno osłabioną, bo nie zagra jej lider Chiellini, ale wciąż bardzo mocną.
To właśnie absencja stopera Juventusu przyprawia Cesare Prandellego o największy ból głowy. Selekcjoner Azzurrich i tak już mocno żonglował składem z własnej woli, a kontuzje dodatkowo pozbawiają drużynę stabilności. Nie mogą za to Włosi narzekać na ofensywę, o co zatroszczył się niezawodny Andrea Pirlo. Głodny gry od pierwszych minut turnieju jest Antonio Cassano. Jest jeszcze Mario Balotelli, który początkowo powodował, że kibice Italii rwali sobie włosy z głowy, ale odblokował się z Irlandią. W zbiorowej świadomości dzisiejszy mecz funkcjonuje jako pojedynek cwaniactwa z prymitywną siłą fizyczną. Są to stereotypy mocno krzywdzące, o czym chcielibyśmy przekonać się dzisiaj wieczorem, widząc kawał dobrego futbolu.
Zerwać ze stereotypami
Dziś poznamy ostatniego półfinalistę
REKLAMA
Komentarze (26)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się