Rozczarowanie, wynikające z porażki zespołu w finale Ligi Endesa, w żaden sposób nie wpłynęło na plany Realu Madryt. Umowa Pabla Lasa, trenera drużyny koszykarskiej, jest jeszcze ważna przez rok, jednak klub jest tak usatysfakcjonowany jego pracą, że w najbliższych dniach pragnie zaproponować mu jej przedłużenie – o kolejne dwa lata, do lipca 2015 roku, z małą podwyżką.
Działacze Los Blancos cenią przede wszystkim zdolność szkoleniowca do wymuszenia zaangażowanej postawy od zawodników, a także do optymalnego przygotowania mentalnego i fizycznego w decydującej części sezonu. Wszystko to wydaje się być rzeczą wręcz naturalną, lecz w świecie trenerów koszykarskich – pełnym osób wyjątkowych, posiadających ogromne ego, nigdy się nie mylących się geniuszy – jest czymś bardzo rzadkim.
Laso został trenerem wielkiego klubu. Przyszło mu to łatwo, bowiem był on przecież koszykarzem Realu Madryt i doskonale zdaje sobie sprawę, co oznacza reprezentowanie białych barw. Zrozumienie Pabla z działaczami sekcji i klubu, jak i samymi zawodnikami, jest pełne i silne.
Jeżeli Hiszpan wypełni przedłużony kontrakt, zostanie trzecim trenerem w historii Realu Madryt z najdłuższym stażem. Mając na koncie trzy sezony spędzone na stanowisku trenera, zrówna się z Ignaciem Pinedo, Željkiem Obradoviciem, Sergiem Scariolo i Joanem Plazą. Rekordzistą w tym aspekcie jest Lolo Sáinz, czternastoletni szkoleniowiec pierwszej ekipy, oraz Pedro Ferrándiz (dwanaście sezonów). Są oni jednak z innej epoki, poza klasyfikacją.
Real Madryt pragnie uczynić wielki krok w odzyskaniu stabilizacji na ławce drużyny koszykarskiej, na której w ciągu ostatnich pięćdziesięciu sześciu lat gościło dwudziestu trenerów.
Stabilizacja w sekcji koszykarskiej
Pablo Laso zostanie na dłużej
REKLAMA
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się