"Kto zagląda tutaj regularnie, wie, co myślę. Jeśli Leo Messi i Cristiano Ronaldo (zdjęcie Kuby Atysa) nie zachwycają popisami znanymi z Barcelony i Realu Madryt w meczach Argentyny i Portugalii, to problem mają obie reprezentacje, a nie obie megagwiazdy. Z szacunku dla klasy gigantów jako prezes federacji argentyńskiej lub portugalskiej wprowadziłbym ekstremalne kryterium doboru selekcjonera - kto nie umiałby sprawić, by drużyna kręciła się wokół naturalnych liderów, tego z miejsca bym dyskwalifikował.
Z mojej perspektywy poprzedni trener Portugalczyków Carlos Queiroz kompletnie się do funkcji nie nadawał. Nie dlatego, że aplikował drużynie trująco zachowawczy styl gry, nie z powodu wyganiania Ronaldo na czubek ataku, ale z powodu prostych danych - przez całą jego kadencję skrzydłowy Realu Madryt zdobył dla kraju ledwie dwie bramki, w meczu z Liechtensteinu oraz sparingu z Argentyną. To skandaliczne statystyki dla gracza, który ma prawo - ba, powinien! - być traktowanym specjalnie dopóty, dopóki pozostaje maszyną do masowego rażenia golami.
Paulo Bento jest skuteczniejszy. Odkąd objął władzę nad reprezentacyjną szatnią, Ronaldo 14 meczów w kadrze uczcił 11 bramkami." - dla Gazety Wyborczej napisał Rafał Stec.
Bolid Ronaldo
Krótki felieton redaktora Rafała Steca
REKLAMA
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się