Nie wszyscy zawodnicy zdołali poradzić sobie z emocjami, związanymi z finałem Ligi Endesa. Podczas poniedziałkowego meczu, w momencie słabszej gry koszykarzy FC Barcelona Regal, Carlos Suárez sfaulował Pete'a Mickeala. Zaraz po gwizdku arbitra Amerykanin wdał się w ostrą wymianę słów z Novicą Veličkoviciem, chwilę później wymierzając celny cios w twarz Serba. Doszło do małej przepychanki, w której, między innymi, Erazem Lorbek uderzył Suáreza.
Wydawało się, że historia zakończyła się tamtego wieczoru, lecz Mickeal postanowił skomentować sytuację w katalońskiej stacji radiowej RAC1. „Suárez to idiota, jest sfrustrowany”, przyznał. Amerykanina bronił Víctor Sada, kolega z drużyny, sugerując ciągłe prowokacje graczy Realu Madryt.
Alberto Herreros, dyrektor sportowy Realu Madryt, również zabrał głos w dyskusji na ten temat. „Zachowanie Pete'a Mickeala było nie na miejscu, prawdopodobnie przez nerwy. Nie wiem, co przeszło mu przez głowę. Takie rzeczy zdarzają się na parkiecie i tam też powinny zostać”, zasugerował Hiszpan, dodając: „Barça powinna zainterweniować po tym, co powiedział Mickeal. Nie rozumiem tego, było to nie na miejscu”.
Co na to wszystko sam zainteresowany? „Zostałem nazwany skurwysynem i białym śmieciem”, zdradził Carlos Suárez. „Przyznałem się do błędu, kiedy dwukrotnie uderzyłem go w tył głowy. Zaraz po tym, Mickeal naskoczył na Veličkovicia”.
Mickeal: Suárez to idiota
Historia pewnej przepychanki
REKLAMA
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się