REKLAMA
REKLAMA

Bezstresowe zwycięstwo nad Unicają

Real Madryt walczy o awans z grupy
REKLAMA
REKLAMA

Musiało minąć ponad dwadzieścia minut, aby Real Madryt zaczął grać na poważnie. Koszykarze Unicajy zrezygnowali z walki o triumf w czwartkowym meczu Euroligi dopiero w jego końcówce, spotykając się z bolesną karą ze strony gospodarzy (86:65).

Kurz po finałowym boju o Copa del Rey jeszcze nie opadł, a świeżo upieczony mistrz zmuszony był wrócić do szarej, dość nieprzyjemnej rzeczywistości. Real Madryt przystępował do meczu w Eurolidze z nożem na gardle, albowiem wygrana Bilbao z Montepaschi znacznie utrudniła jego szanse na awans z grupy. Warunkiem stało się zwycięstwo w dwóch ostatnich meczach i potknięcie baskijskich rywali.

Nie tak jednak miała wyglądać walka o awans do ćwierćfinału. To Unicaja narzuciła warunki gry i wyszła na pierwsze znaczące prowadzenie (3:14). Pablo Laso przekonywał podopiecznych, aby wzięli się w garść, lecz ci zachowywali spokój. Nie spanikowali, po prostu starali się grać swoje. Niestety, ich postawa nie zadowalała ani w ataku, ani w obronie. Andaluzyjczycy wciąż trzymali dystans (14:22).

Przełom nastał w kwarcie numer dwa, po kilku celnych rzutach z dystansu. Udało się nawiązać rywalizację na tablicy wyników i doprowadzić do remisu (41:41). Taki scenariusz pozwolił na lepszą postawę drużyny w drugiej połowie, kiedy to kontrolowali już wydarzenia na boisku.

Spory udział mieli w tym gracze z Malagi, pewni pożegnania z rozgrywkami na tym etapie i pozbawieni jakiejkolwiek motywacji. Kiedy tylko Real Madryt wyszedł na prowadzenie, ci rozluźnili szyki obronne, nie raz pozwalając rywalom na bezstresowe punkty. Defensywa co prawda istniała, ale była ona dość prowizoryczna.

Madrycka drużyna koncentrowała się tylko na tym, aby zachować w miarę bezpieczną przewagę i dowieźć ją do końca. Spokojna, zrównoważona gra, długie wymiany piłki, brak pośpiechu. Od momentu, kiedy miejscowi zaczęli prowadzić, emocji było jak na lekarstwo. Na dzień dzisiejszy jednak, jeśli mowa o Eurolidze, Madryt potrzebuje właśnie zwycięstw, nie emocji.

Na wszelki wypadek, koszykarze postarali się o dość sporą przewagę, wynoszącą ponad dwadzieścia punktów (86:65). Kto wie, „małe punkty” mogą się jeszcze przydać.


86 – Real Madryt (14+27+18+27): Llull (15), Suárez (6), Singler (4), Mirotić (18), Tomić (2) – Begić (2), Pocius (6), Reyes (7), Carroll (13), Rodríguez (6), Veličković (4), Sanz (3).

65 – Unicaja (22+19+12+12): Fitch (15), Rowland (5), Lima (12), Darden (4), Zorić (2) – Rodríguez (7), Valters (3), Abrines (1), Perić (11), Sinanović (5).

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA