REKLAMA
REKLAMA

W tempie na rekord

Królewscy strzelają na potęgę
REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt to maszynka do zdobywania bramek. Królewscy w tym sezonie na razie w 11 meczach zdobyli 32 bramki, co daje średnią prawie trzech trafień na spotkanie, a warto dodać, że w dotychczas swoich najgorszych występach z Levante i Racingiem w ogóle nie trafiali do siatki. Jednak już pozostałe spotkania, oprócz meczu z Dinamem, kończyły się pogromami: . 0:6, 4:2, 6:2, 3:0, 0:4 i 4:1. Niszczące wyniki.

Warto dodać, że dzięki temu Real zanotował swój piąty najlepszy start w Lidze w historii, strzelając w siedmiu kolejkach 24 bramki. Lepsze były tylko ekipy z sezonów 1959/60 (29 trafień), 1987/88 (28), 1950/51 (26) i 1958/59 (25). Obecna seria na razie jest lepsza od tej, którą zanotowała ekipa od rekordu 107 bramek, który wciąż pozostaje najlepszym wynikiem w historii całej Ligi. W sezonie 1989/90 drużyna z Butragueńo, Sánchezem, Michelem czy Vázquezem na tym etapie sezonu miała "jedynie" 17 bramek.

Z takimi liczbami Mourinho chyba ostatecznie odkleił od siebie etykietkę trenera defensywnego. Real strzelał mnóstwo bramek w poprzednim sezonie i kontynuuje to w obecnym. Co ciekawe, trzeci gol Higuaína i zarazem czwarte trafienie Królewskich w meczu z Betisem było jednocześnie tysięcznym golem zdobytym przez jakąkolwiek drużynę pod wodzą Mourinho. Real do tego wyniku "dołożył" już 180 trafień.

Wydaje się, że wyścig na bramki między Realem a Barceloną może w tym sezonie w końcu wymazać ponad dwudziestoletni rekord. Już w poprzednim sezonie Real był blisko - 102 bramki przy 95 Blaugrany. Na razie obie ekipy mają dużo lepsze średnie niż ta potrzebna do pobicia rekordu (do 107 bramek trzeba strzelać średnio 2,8 bramki na spotkanie) - Barcelona może pochwalić się 3,7 gola na mecz (26 bramek), a Real 3,4 (24).

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (31)

REKLAMA