REKLAMA
REKLAMA

Konflikt LFP z radiami trwa

Kiedy dziennikarz radiowy polega na telewizji...
REKLAMA
REKLAMA

Dziennikarze radiowi w ten weekend transmitowali mecze ligowe z siedzib swoich rozgłośni, gdzie oglądali spotkania w telewizji, lub przez telefony ze stadionu, na który dostali się kupując normalne wejściówki. Kluby i Liga wciąż zabraniają radiom prywatnym i publicznym wstępu na stadiony, domagając się opłaty za relację meczów na żywo. Doszło do tego, że dziennikarze radiowi relacjonują spotkania oglądając je w telewizji, a krótkie wejścia ze stadionu mają ich koledzy, którzy przekazują uwagi o zmianach czy atmosferze. Jeśli starcia nie można obejrzeć w telewizji, jak przy wielu meczach w Segunda División, wtedy zostaje tylko narracja z obiektu przez telefon. Niektórzy w ten weekend wpadli na pomysł relacjonowania meczów przez mikrofony bezprzewodowe. Tak było między innymi na boiskach Rayo Vallecano czy Alcoyano.

Przypomnijmy, że LFP żąda od wszystkich stacji w sumie około 20 milionów euro rocznie za prawa do relacjonowania meczów na żywo ze stadionów. Oczywiście nadawcy się na to nie zgadzają i odwołują się do bezpłatnego prawa do informowania ludzi. Konflikt trwa i na dzisiaj naprawdę nie wygląda na to, że jakakolwiek strona odpuści. Dyrektorzy największych rozgłośni zjednoczyli się i zapowiedzieli walkę do końca o swoje prawa.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

REKLAMA