Cristiano Ronaldo wywołuje wielkie emocje niezależnie od tego, gdzie się pojawi. Nie zawsze pozytywne, ale zawsze intensywne. Ostatnim rozdziałem tej historii jest mecz Portugalii z Cyprem w Nikozji: fani na trybunach przez cały mecz gwizdali, gdy do piłki dochodził Cristiano, a nawet przez długie chwile krzyczeli "Meeeessi, Meeeeessi", chcąc zdeprymować kapitana Portugalczyków. A po meczu? Pod stadionem CR7 zatrzymał się, by podpisać setki koszulek i autografów kibiców, którzy chcieli zbliżyć się do swojego idola.
- To, co robią ludzie, jest śmieszne. To dzieje się także w Realu Madryt, ale kiedy na mnie gwiżdżą, to dają mi siłę - tłumaczył napastnik po meczu, w którym jego drużyna wygrała 4:0, a on nawet pomimo wrogo nastawionych kibiców strzelił dwie bramki i przy jednej asystował. - Ja przemawiam na boisku, chcąc rozgrywać dobre mecze i strzelać wiele bramek. Nie warto oceniać tych spraw, jedyne na czym się skupiam to dobra forma, w której teraz jestem. Mam nadzieję, że utrzymam ją przez cały sezon, zarówno w reprezentacji, jak i w Realu Madryt. A wygwizdywanie? Nic się nie dzieje, jestem przyzwyczajony, nie działają na mnie.
Po powrocie do hotelu okazało się, że również pod nim na kapitana Portugalii czeka wielu fanów. CR7 na boisku rywali spotyka się z wrogością, ale poza nim cieszy się podziwem i uwielbieniem. Nawet pomimo tego, że wielu z ludzi, którzy proszą o autograf, to często te same osoby, które na stadionie przez całe spotkanie wygwizdywały i obrażały Portugalczyka.
Najpierw gwiżdżą, potem proszą o autograf
Cristiano Ronaldo wywołuje wielkie emocje niezależnie od tego, gdzie się...
REKLAMA
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się