Menu
/ cope.es

Cristiano: Nie widzę siebie odchodzącego z Realu

Portugalczyk w wywiadzie dla <i>COPE</i>

Witamy ze stolicy Portugalii, gdzie w hotelu Ritz gości nas Cristiano Ronaldo. Jakie trzy miejsca poleciłbyś ludziom w Lizbonie?
To miasto ma wiele świetnych miejsc. Tutaj zacząłem swoją karierę. Przyjechałem w wieku 11 lat i żyłem tutaj przez kolejne 7. Dla mnie to wspaniałe miasto, świetni ludzie, wiele muzeów, plaża, dobre jedzenie... Myślę, że jest fenomenalne, przypomina Madryt, ale ma plażę.

Widzieliśmy, że jadłeś dorsza. Chyba zapomniałeś o nim wspomnieć?
Aaa, dorsz... Tak, oczywiście, to tradycyjne portugalskie danie i bardzo je lubię, ale mamy o wiele więcej dobrych rzeczy.

Jak mijają wakacje?
Świetnie. Byłem z rodziną w Algarve. Fenomenalnie, świetna temperatura...

Widzę, że trochę się opaliłeś.
Tak, trochę, trochę opaliłem się. Zostało mi jeszcze kilka dni odpoczynku.

Chciałbyś już zacząć sezon czy potrzebujesz jeszcze trochę wakacji?
Nie, chcę wakacji. Na wszystko jest czas. W momencie rywalizacji jestem pewny, że będę w dobrej formie, ale teraz ciało musi odpocząć. Przebywanie z rodziną jest bardzo ważne, z synem, bardzo się z tego cieszę.

Ale nic nie robisz na wakacjach? Żadnych ćwiczeń? Niemożliwe.
Trzeba porządnie odpocząć w czasie tych dwóch czy trzech pierwszych tygodni. Oczywiście nie mogę być w domu i nic nie robić, nie mogę leżeć w łóżku. Lubię grać z przyjaciółmi w tenisa czy pójść na plażę. Jeśli całkowicie odpoczywam, to szybko się nudzę. Dlatego lubię różne dyscypliny sportowe, lubię też grać w piłkę z przyjaciółmi, jak wtedy, gdy byliśmy dziećmi.

Ile brzuszków robisz na wakacjach? 8000?
Ja? Zero, zero. Zero.

A w czasie sezonu?
Trochę, ale tylko dla podtrzymania formy.

Czas na więcej liczb. Otóż Cristiano strzelił 87 bramek w 89 oficjalnych meczach Realu Madryt, to prawie bramka na mecz. W tym sezonie cyfry były historyczne: 54 bramki w sezonie, co jest rekordem na świecie, 41 w Lidze, co też jest rekordem, 7 w Pucharze Króla i 6 w Lidze Mistrzów. Zdajesz sobie sprawę, że masz bestialskie rekordy?
Tak... To był mój drugi rok w Hiszpanii i bardziej się mi podobał. Poznałem lepiej Ligę i wiedziałem, jak powinienem grać. Ten sezon pod względem osobistym mogę nazwać najlepszym, pod względem bramek i akcji indywidualnych. Jednak sportu nie opisuje się sytuacjami indywidualnymi. Wiele razy mówiłem, że wolałbym strzelić połowę tych bramek i wygrać Ligę Mistrzów czy Ligę. Jednak muszę mówić o tym, co było, więc pod względem osobistym jestem bardzo zadowolony, ponieważ trudno jest zdobyć w jednym sezonie tyle bramek, ile strzeliłem. Chcę wykorzystać tę chwilę, żeby podziękować moim kolegom i mojemu trenerowi za to, że dali mi możliwość dojścia do takiej liczby. Pobicie rekordu ligowego jest czymś wielkim, ponieważ miał już kilka lat, ale prawda jest taka, że nie wiedziałem o nim do ostatnich kolejek. Wcześniej go nie znałem i to tylko mnie zmotywowało do pobicia tego rekordu. Dzięki Bogu i kolegom udało się. Jestem bardzo szczęśliwy i na poziomie indywidualnym to był mój najlepszy sezon.

Mamy tu kilka pytań z Internetu. Jeden ze słuchaczy chciałby dowiedzieć się ile bramek strzelisz w następnym sezonie?
Nie podam wam liczby, ponieważ bramki przychodzą same. Jeśli ciężko pracujesz, jeśli drużyna gra dobrze, wygrywa, ma motywację, to wtedy łatwiej gra się z przodu i masz więcej okazji, by strzelać bramki. Jednak to jest bardzo ciężkie. Jeśli dzisiaj mógłbym w ciemno wziąć bramki, które strzeliłem w ostatnim sezonie, to na pewno bym to zrobił. Wszystko w piłce jest możliwe i zawsze staram się grać z chęcią poprawienia się.

Od 0 do 10, jaką notę wystawiasz sobie za ten sezon?
To ciężka sprawa. Nie jestem bardzo zarozumiały. Wielu ludzi tak myśli, ale ci, którzy znają mnie lepiej, wiedzą jaki jestem. Może i trochę jestem, na pewno nie jestem aniołkiem. Ale od 0 do 10, nie wiem... 8 albo 9.

A drużynie? Realowi?
Też, 8 albo 9. Jeśli wygralibyśmy jeszcze jeden tytuł, to sezon byłby fenomenalny. Wygraliśmy tylko jeden, ważny, ponieważ Real Madryt od 17 czy 18 lat nie mógł wygrać Pucharu Króla. Nie zdobyliśmy niczego więcej, ale trzeba myśleć pozytywnie i skupiać się na tym, co możemy jeszcze zdobyć.

Dla ciebie, dla numeru jeden i światowego cracka, człowieka ambitnego... to nie za mało? Zbliżyliście się do Barcelony, ale czy Puchar Króla to nie za mało?
Tak, za mało. Dla mnie tak, ponieważ mieliśmy potencjał, żeby wygrać więcej. Niestety się nie udało, ale nie ma co narzekać. W ogóle nie trzeba, że to przez to czy przez sędziów. Wiecie najlepiej co wydarzyło się w Lidze czy Lidze Mistrzów, ale nie chcę o tym znowu mówić, ponieważ z mówieniem wróciłby cyklon złych rzeczy przeciwko nam. Nie możemy więcej narzekać. To już się skończyło. Barça wygrała i gratulacje dla nich. Jednak jestem pewny, trener także, że w drugim roku pracy będzie lepiej, to samo było w moim przypadku. Mam nadzieję, że wszyscy razem będziemy mogli zdobyć dla Realu ważne trofea w następnym sezonie.

Barça wygrała, ponieważ była najlepsza, ponieważ działy się dziwne rzeczy czy może przez sędziów?
Jeśli chodzi o regularność, to byli najlepsi, ale nie zawsze regularna ekipa wygrywa wszystkie mecze. Prawda jest taka, że mieli wielką przewagę. Jednak jak mówiłem, trzeba im pogratulować, ponieważ grali świetnie, są świetną drużyną. O reszcie nie trzeba już mówić, wszyscy wiedzą, co się działo.

Czujesz, że sędziowie stracili szacunek do Realu Madryt?
Nie wiem czy to kwestia tracenia szacunku. Być może nie chodzi tutaj tylko o sędziów. Mogą to być też inne rzeczy. Nie wiem, nie ma po co rozmawiać o tych sprawach. Nie chcę wchodzić w polemiki, chcę, żeby ludzie słuchający tego wywiadu, mogli powiedzieć, że Cristiano to dobry chłopak, mówi mniej więcej dobrze, nie wspaniale, bo mój hiszpański nie jest perfekcyjny. Chociaż i portugalski tak nie jest. Chcę, żeby ludzie mieli odczucie, że jestem dobrym chłopakiem, który mówi to, co myśli. Czasami. Faktycznie jeśli mówiłbym, co myślę, to by mnie zabili.

Która drużyna grała lepiej w tym sezonie, Real czy Barça?
Są różne opinie. Ale ludzie na koniec zapamiętują to, kto wygrywa. Jak w wyścigach F1, wygrana o tysięczną część sekundy to wciąż wygrana. Jeśli wygrywasz, nikogo nie obchodzi o ile pokonałeś resztę. Więc jeśli Barça wygrała, to jest sprawiedliwym zwycięzcą. Grali lepiej i nie wygrali przez przypadek. Wygrali, ponieważ byli najlepsi.

A czy wśród kibiców Realu Madryt nie pozostało takie odczucie, że grając odważniej, innym składem w konkretnej chwili, można było wygrać więcej?
W kwestiach taktycznych i piłkarskich míster Mourinho jest numerem jeden i wie, co jest najlepsze dla drużyny. Jestem pewny, że następny rok będzie zupełnie inny, ponieważ míster Mourinho wie lepiej niż ktokolwiek inny, że musimy poprawić się pod każdym względem. I nie tylko on w swojej pracy, także my, piłkarze. Jestem pewny, że wszyscy razem osiągniemy coś wielkiego.

Co dla ciebie oznaczało przyjście Mourinho do Realu?
Dla mnie to było bardzo ważne. Nie tylko dlatego, że trener to Portugalczyk, ponieważ to nie jest najważniejsze. On jest po prostu najlepszy. Dla mnie najlepszy oznacza, że w każdej lidze pokazujesz, że jesteś najlepszy. Dla mnie najlepsi pokazują, że tacy są w różnych ligach, a nie tylko w jednej, w której są świetni. I Mourinho to pokazał. Kiedy mówię o trenerach, mówię też o piłkarzach. Jeśli jesteś dobry tutaj, musisz być też dobry w Hiszpanii czy we Włoszech. I dlatego jego przyjście do Madrytu było bardzo ważne, ponieważ ma mentalność zwycięzcy, bardzo silną. Odczuliśmy to, tylko ci, którzy z nim pracują, naprawdę wiedzą jaki w rzeczywistości jest míster Mourinho. Zwykli ludzie nie mają pojęcia o tym, co dzieje się w szatni czy na treningach, mają o nim inną opinię. Lubią go albo go nie lubią, tak samo jest ze mną. Dla mnie jest fenomenalny, to wielki trener i mam nadzieję, że będę z nim pracował przez wiele lat.

Mourinho to najlepszy trener na świecie? Pracowałeś także z Fergusonem...
Jest inny. Nie możemy porównywać Ferrari z Porsche. Lubisz bardziej Ferrari albo Porsche. Są różne opinie na ten temat. Dla mnie najlepsi są ci, z którymi pracowałem. Teraz zachwycił mnie Mourinho dzięki swoim metodom treningowym, które są po prostu najlepsze. Jednak nie możemy porównywać tych trenerów.

Xavi powiedział, że Mourinho nie przejdzie do historii piłki, ponieważ niczego nie wymyślił...
Wymyślić, nie wymyślił, ale wygrywać, wygrywał. We wszystkich rozgrywkach i najważniejszych ligach. Dlatego nie trzeba tego komentować. Statystyki mówią tutaj same za siebie.

Mourinho zadziwia chyba wszystkich. Obecnie pracuje w Madrycie, gdy reszta jest na wakacjach.
Tak? Nie wiedziałem.

Nad transferami, następnym sezonem.
To pokazuje, że jest wielkim profesjonalistą i zawsze chce się poprawiać.

Po pierwszym półfinale Ligi Mistrzów zapytano cię czy podobała ci się to, jak grał Real i odpowiedziałeś "Nie, ale tak graliśmy"... Chciałbyś wytłumaczyć co chciałeś powiedzieć?
Już jest po temacie. Rozmawiałem o tym z kolegami i trenerem. Czasami nie myślimy nad tym, co powinniśmy powiedzieć. Czasami mówimy słowa, których nie chcemy wymawiać. Nie zrobiłem tego ze złymi intencjami, byłem sfrustrowany meczem i wyrzuceniem Pepego. Czasami to, co chcesz powiedzieć, nie jest do końca prawdą. Jednak ten rozdział jest zamknięty i wszystko jest dobrze. Nikt nie jest perfekcyjny.

W następnym meczu, z Saragossą, nie załapałeś się do kadry. To była kara Mourinho?
Nie wiem. [śmiech] Zapytajcie jego. Kiedy do was przyjdzie, to koniecznie go o to zapytajcie. [śmiech]

Nie grałeś w tym meczu i przegraliście. Ta porażka i przegrana ze Sportingiem zabrały Realowi Ligę. Można powiedzieć, że przegraliście rozgrywki przez dwie absurdalne porażki.
Prawda jest taka, że przegraliśmy te dwa mecze u siebie, z całym szacunkiem, z drużynami z dołu tabeli. By wygrać ligę, nie możesz przegrywać z takimi ekipami. Jednak takie rzeczy zdarzają się w futbolu, musimy wyciągać z nich wnioski.

Więc przegraliście Ligę bardziej remisem z Almeríą, porażką w Pampelunie, meczami ze Sportingiem czy Saragossą niż manitą z Barceloną?
Tak, zawsze ligę przegrywa się z teoretycznie mniejszymi drużynami, zawsze. Bezpośrednie pojedynki są ważne, ale nie są najważniejsze, jak pokazują wyniki z wielu lig.

Jak wytłumaczyć zmianę, która zaszła w Realu od tych porażek do końcówki sezonu i meczów z drużynami, które zawsze sprawiały Realowi problemy: wygraliście 3:0 na San Mamés, strzeliliście sześć bramek Valencii i Sevilli. Jak możecie przy takich wynikach przegrywać u siebie z mniejszymi drużynami?
Czasami to trochę sprawa psychologiczna. Grasz z rywalem, który w tabeli jest niżej, jest mniejszym klubem, więc podchodzisz do spotkania spokojniej, myślisz, że szybko strzelisz bramkę i potem zaczniesz grać. Bramka jednak nie nadchodzi, zaczynasz się frustrować, jest ciężko. A w innych meczach, jak w tym z Bilbao, nie potrzebujesz motywacji, ponieważ wiesz, że będzie bardzo ciężko i pod względem psychologicznym już jesteś przygotowany do meczu. To może być to. Nie wiem jaka jest najlepsza odpowiedź. Myślę, że chodzi właśnie o to, że wchodzisz w mecz zbytnio zrelaksowany, że bramka sama wpadnie, że grasz u siebie, jesteś po prostu spokojniejszy. W innych spotkaniach nie musisz szukać motywacji, musisz z miejsca być bardziej skoncentrowanym.

Twoje ostatnie popisy bramkowe otworzyły debatę na temat tego, że to ty jesteś "9" Realu, ty i nikt inny. Ty też widzisz to w ten sposób?
Ja widzę siebie grającego zawsze na tej samej pozycji, na której grałem w Manchesterze, trochę inaczej było w Sportingu. W Realu i Manchesterze grałem na skrzydle, w Realu czasami bliżej środka. Zawsze gram tak samo. Środek ataku to nie jest pozycja, którą najbardziej lubię, ale jeśli będę musiał tam zagrać, bez problemów to zrobię. Jednak zdecydowanie wolę grę na skrzydle.

Twoją obsesją jest La Décima?
Obsesją nie. Nie mam żadnej obsesji, ale bardzo chcę to zdobyć, bardzo. Wiem, co działo się w ostatnich sezonach w Madrycie, nie chodzi tylko o kibiców, ale ludzi, którzy tu mieszkają, o klub. Jestem pewny, że jeśli wygramy ten dziesiąty Puchar Europy, to Madryt stanie.

W tym roku zrobiliście wielki krok: od odpadania w pierwszym dwumeczu doszliście do półfinału.
To był ważny krok. Wielkim krokiem byłby awans do finału. Jednak nie możemy żyć obsesją, ponieważ obsesja nie jest niczym dobrym. Sprawy idą lepiej, jeśli przeżywasz je spokojnie, idą lepiej, jeśli nie naciskasz. Jeśli masz dobrego trenera i dobrych piłkarzy, to Liga Mistrzów przyjdzie do ciebie prędzej czy później.

Czy można w krótkim czasie poradzić sobie z tą przewagą Barcelony?
Żadna drużyna jest niepokonana. Barça ma wielki skład, dobrego trenera, ale będziemy walczyć, pokazaliśmy już to w Pucharze Króla, pokazaliśmy w innych meczach, ale przeciwności nie pozwoliły nam na więcej. Te mecze będą rozstrzygały się w małych detalach. Oni grają świetnie, ale inne ekipy mają swoje sposoby na grę. Ze swoimi punktami Real Madryt byłby mistrzem w każdej innej lidze. Jest ciężko, ponieważ w Hiszpanii gra Barça, to najlepsza drużyna, drużyna, która wygrała Ligę Mistrzów. Jednak osiąganie ciężkich celów to przyjemność.

W finale w Londynie wy także wygralibyście z Manchesterem?
Zależy, nie wiadomo, ale mielibyśmy wielką szansę. Gramy inaczej, ale sądzę, że mielibyśmy szansę.

Jeśli Puchar Króla wylądował pod autobusem, to Puchar Europy nie doleciałby chyba do Madrytu?
[śmiech] Na pewno by nie doleciał. Jeśli dostajesz Puchar, to lepiej zostaw Sergio Ramosa w szatni. [śmiech]

Co sądzisz o swojej rywalizacji z Messim?
Ja nie rywalizuję z Messim, rywalizuję z samym sobą, ze wszystkimi drużynami. Messi to wielki piłkarz, gra w wielkiej drużynie, która ma świetnych zawodników. Bardzo mi się podoba, jest świetny, być może jest jednym z najlepszych w historii, ponieważ wiele już dokonał. Naprawdę robi coś wielkiego dla Barcelony.

Chciałbyś kiedyś zagrać u jego boku czy to jest raczej niemożliwe?
Nie widzę Messiego opuszczającego Barcelonę ani Cristiano odchodzącego z Realu, przynajmniej na razie, więc to będzie trudne, ale nigdy nie wiadomo, dlaczego nie.

Nigdy nie zagrasz w Barcelonie?
Nigdy to bardzo silne słowo. Ja dokonałem wyboru między Realem i Barceloną, zrobiłem tak z jakiegoś powodu, ponieważ Real mi się podoba. Dla mnie pieniądze nie są najważniejsze. Jeśli chodziłoby o pieniądze, to już dawno mogłem mieć na koncie dwa razy więcej. Wielu ludzi myśli, że piłkarz chce tylko pieniędzy, a tak nie jest. Kiedy miałem 18 lat, to mogłem o nich myśleć, ale teraz mi ich nie brakuje, dzięki Bogu. Dla mnie traktowanie innych osób jest ważniejsze od pieniędzy i w Madrycie czuję się fenomenalnie. Osobiście podpisałbym nowy kontrakt na 10 następnych lat w Realu, do końca kariery.

Chciałbyś zakończyć karierę w Realu?
Dlaczego nie? Jednak w futbolu dzieją się różne rzeczy, jakieś wydarzenia w rodzinie, sprawy z prezesami, trenerami, zawodnikami... Nigdy nie wiadomo. Jednak w tej chwili zostałbym tutaj do końca kariery, ale piłkarz nigdy nie zna przyszłości, wszystko może się zmienić.

Miałeś szansę przejść do Barcelony w 2009 roku?
Miałem szansę przejść do wielu klubów.

Można powiedzieć, że urodziłeś się, żeby grać w Realu Madryt?
Wybrałem Real Madryt, ponieważ podobał mi się bardziej niż inne kluby.

Teraz mówi się o Manchesterze City, który według angielskiej prasy może zaoferować za ciebie 170 milionów euro i jest w stanie dać ci roczne zarobki w wysokości 23,5 miliona euro.
Nie jest źle, co? Trzeba będzie się poważnie nad tym zastanowić. [śmiech]

Nie jest źle. Chyba powinieneś zwołać jakieś spotkanie.
Nie, naprawdę możecie zapisać, że nie odejdę. Nie odchodzę.

Nie odchodzisz?
Napiszcie to... Daję wam moje słowo, nie odchodzę. Nie odchodzę, nie odchodzę.

Nie da się nic zrobić?
Dzisiaj nie odchodzę.

Dzisiaj? Porozmawiamy już jutro...
Dzisiaj, nie. Jutro jest kolejny dzień. Teraz na poważnie... Nie widzę siebie odchodzącego z Realu Madryt. Mogą składać kolejne propozycje. Jestem słownym człowiekiem. Pieniądze nie są najważniejsze.

Czujesz się doceniany w Realu Madryt? Pytam o to, bo wciąż masz cztery lata kontraktu, a Manchester City chce podwoić twoje zarobki... Czujesz się odpowiednio opłacany?
Czuję się świetnie. Podoba mi się tutaj. Chcę wypełnić swój kontrakt. Jestem bardzo zadowolony. Jednak nie chcę wyjść na hipokrytę, nie chcę kłamać: tego, co będzie jutro, nie wie nikt. Wszystko może się zdarzyć. Jestem tutaj bardzo szczęśliwy i mogę powiedzieć, że jeśli dzisiaj zaoferowano mi nowy kontrakt, to podpisałbym go. Czy jutro może być inaczej? Tak. Dzisiaj jeśli prezes zaoferowałby mi kontrakt na 10 lat, to bym go podpisał. Nie wiem jak będzie jutro.

Chciałbyś, żeby zaoferowano ci przedłużenie umowy?
Nie martwię się tym. Co ma się wydarzyć, to się wydarzy. Jestem zadowolony z tego, co mam teraz i chcę po prostu to kontynuować.

Podoba mi się to, że mówisz, że pieniądze nie są wszystkim...Słuchają nas dzieci i na pewno w świecie materialistów to piękne słowa.
To prawda... Ci, którzy mnie znają, wiedzą, co myślę. Jeśli gonisz za pieniędzmi, to taka oferta jest świetna. Jeśli byłbyś prezesem, to byś zaakceptował tę ofertę? Gdybyś był na moim miejscu to byś ją zaakceptował?

Gdybym był prezesem? Człowieku, to prawie dwa razy więcej niż za ciebie zapłacono dwa lata temu. A w twojej sytuacji? Nie wiem, nie wiem, jak sam mówisz, pieniądze to nie wszystko.
Szczerze to jest wiele opinii w tej kwestii. Rodzina, przyjaciele, klub, każdy ma inną opinię i trzeba ją uszanować. To jest właśnie piękno życia, każdy ma inne zdanie.

Jednak w twoim przypadku w tym roku to Manchester City, za rok to będzie Liverpool, a za dwa jakiś turecki klub...
Jak to mówi jeden z moich wielkich przyjaciół, dla wielkich piłkarzy wielkie pociągi przyjeżdżają więcej niż jeden raz.

Czas na przyszłość. Z kim bardziej wolałbyś grać w następnym sezonie: z Kunem czy Neymarem?
Czy z kim?

Z Neymarem, Brazylijczykiem.
Naymar?

Ney-mar.
Neymar, aha. O tych zawodnikach mówi się w kontekście Realu Madryt?

Nie żartuj z nas...
Mówię poważnie, jestem całkowicie poza spekulacjami.

Neymar ma dłuższego irokeza od ciebie, więc jeśli przyjdzie, to będzie musiał go skrócić...
Dużo dłuższego?

Dużo.
[śmiech] Nie, naprawdę nie trzeba, to jego styl... Dobra, a o Fábio nie będziemy rozmawiać?

Zaraz będzie pytanie o Fábio. Ale najpierw ta dwójka...
To dwaj wielcy zawodnicy. Widziałem dwa czy trzy mecze ligi brazylijskiej i to wielki zawodnik. Jeśli chodzi o Agüero, to wszyscy wiedzą, że jest świetny.

Wyobrażasz sobie grę z Kunem?
Nie, na razie nie. Nie ma go z nami, więc sobie tego nie wyobrażam.

Kun jest według ciebie jednym z największych
Tak... Może wzrostem nie, ale piłkarsko tak...

Neymar to jeden z cracków przyszłości?
Być może. Widziałem tylko dwa mecze, ale podobała mi się jego gra... Jest bardzo dobry, nie mogę więcej o nim powiedzieć, ponieważ go nie znam...

Nikt nie mówi ci niczego o transferach? Mourinho, nikt z klubu? Jesteś całkowicie odłączony?
Całkowicie.

Czas na Fábio Coentrão, kiedy podpisze kontrakt?
Nie wiem, nie wiem jaka jest w ogóle sytuacja.

Świetnie go znasz, to twój kolega z reprezentacji. Co może wnieść do Realu Madryt?
Fábio to uniwersalny zawodnik. Może grać na każdej pozycji, na lewej flance, z przodu, w środku pola. Dla mnie obecnie to chyba najlepszy Portugalczyk grający w Portugalii... On i może dwóch czy trzech innych zawodników. Po tym sezonie mogę stwierdzić, że to wielki zawodnik, to byłby świetny transfer. Poza tym to dobry chłopak, bardzo ambitny, świetnie gra, dużo biega, jest bardzo dobry.

Mógłby grać z Şahinem i Xabim w środku pola?
Dlaczego nie? Mourinho dobrze go zna i wie w czym on może pomóc Realowi Madryt.

A co powiesz o nowych nabytkach - Şahinie, Callejónie, Altıntopie?
To piłkarze, których kupił Real Madryt, więc klub musi uważać, że to dobrzy gracze, którzy pomogą drużynie. Dlatego będziemy musieli im na początku pomóc. Callejón świetnie zna ligę, poza tym grał w szkółce Realu. A ci dwaj chłopcy z Niemiec również nie będą mieli problemów, obydwaj pochodzą z Turcji, Özil im pomoże. Na pewno wszystko będzie w porządku, nowi gracze, nowa mentalność, nowe ambicje...

Şahin świetnie wykonuje rzuty wolne. Oddasz mu niektóre?
[śmiech] Z mojej strony nie. Z lewej mogę oddawać... Zadecyduje trener i trzeba będzie uszanować jego decyzję. Jednak z mojej strony będę strzelał ja.

Wykupiłbyś Adebayora z City?
Jeśli byłbym prezesem, to pozostałbym przy Adebayorze. Piłkarsko jest świetny, a jeszcze lepszy jest w szatni, jeśli chodzi o osobowość. Czasami nie chodzi tylko o to, żeby kupić dobrego piłkarza, ale także o to, co on ze sobą wnosi, czym może dzielić się z kolegami. Na pewno tworzył nastrój szatni. Wysyłał radość, jak Marcelo, przekazywał pozytywną energię.

Jeśli pozostałby Adebayor, doszedłby Kun czy Neymar to czy w drużynie nie byłoby za dużo napastników?
Tak, być może. Jednak jest wiele meczów, różne rozgrywki... Zobaczymy. Mourinho wie lepiej ode mnie, co robi, to jest pewne.

A co sądzisz na temat transferów Barcelony. Mówi się o Cescu, Alexisie, Rossim... Myślisz, że to dobre transfery?
Nie interesuje mnie to. Mogą kupić Maradoną, Cruyffa, z całym szacunkiem dla nich, a i tak ich transfery nie będą mnie interesować.

Z Fábregasem w środku pola Barcelona byłaby praktycznie nie do pokonania...
Albo i nie, nigdy nie wiadomo. Nie martwię się tym, kogo mogą kupić.

Czas na szybkie pytania i szybkie odpowiedzi. Pierwsze, kto jest patronem Madery?
Nie wiem.

Patron Madrytu?
Florentino, nie? [śmiech]

Mówisz, że twoją największą wadą jest nieśmiałość. Kogo tym chcesz oszukać? [śmiech]
Was. [śmiech] Nie, na poważnie to jestem nieśmiały.

Widać to trochę na świętowaniach tytułów. Nigdy nie jesteś w pierwszym rzędzie w autobusie czy na balkonie. Nie lubisz celebracji?
Nie.

Twój pierwszy zarobek to było 50 euro. A ostatni?
Trochę więcej...

To prawda, że lubisz gotować?
Nie, w ogóle. Pomagać, tak, ale gotować nie.

Popisowe danie?
Paella.

Komu powiedziałeś "nie zasługuję na to, by zanieczyszczano mój dom"?
Ja? Nie wiem... Aaa, kuzynowi. Nie chciałem, żeby palił u mnie w domu.

Czy jest coś gorszego niż zaplątać palce w gumie?
Tak, obgryzać paznokcie.

Piłkarz Barcelony.
Barcelony? Muszę odpowiadać?

Tak.
Guasch: Pinto! Gol z Pucharu Króla.
Faktycznie, może być Pinto.
Guasch, zepsułeś wszystko! [śmiech]

O kim śpiewasz w swojej piosence: "kochanie, moje życie to pustka bez ciebie, chcę mieć ciebie przy sobie"?
[śmiech] Słuchaliście? Podobało się?

Czy to najgorsza piosenka w historii?
O tak. [śmiech]

Lubisz śpiewać?
Tak, lubię śpiewać w szatni, pod prysznicem, ale sam.

Żałujesz, że zwolniono Valdano?
[dłuższe zastanowienie się] Więc... To sprawy klubu, kogo kupują, kogo nie kupują, wybory dyrektorów, kto przychodzi, kto odchodzi. Ja nie wchodzę w takie sprawy. Wszyscy mamy swoje opinie, ale nie chcę o tym mówić. Taka była decyzja prezesa i rozmawianie o tym otworzyłoby nowy rozdział tej historii, a ja tego nie chcę. Decyzja została podjęta i trzeba ją uszanować.

Chciałbyś, żeby na to miejsce przyszedł Figo?
Dlaczego nie? Grał dla Realu, ma wielkie doświadczenie... Podobałoby mi się tak rozwiązanie.

Czy Portugalia pewnego dnia może wygrać coś wielkiego? Czy Portugalia kiedyś może być stawiana obok Argentyny, Brazylii, Hiszpanii?
Musimy myśleć o tym, że jest to możliwe. Wiemy, że mamy ciężej niż inni, ale wszystko jest możliwe. Grecja wygrała na przykład Euro.

To twoje najgorsze wspomnienie związane z kadrą?
Uff... Za każdym razem jak o tym myślę, to czuję wstręt. Jednak taki jest futbol. Wygrali, bo na to zasłużyli. Wierzę i marzę o tym, że pewnego dnia ja też to wygram.

Grałeś przez sześć lat w Manchesterze, teraz zaczniesz swój trzeci sezon w Realu Madryt. Gdzie czujesz się bardziej rozpoznawalny i doceniany, w Anglii czy w Hiszpanii?
W obu tych krajach, ponieważ w obu pokazywałem, jaki jestem. Tak było w Anglii i tak było po transferze do Realu. Jestem zawodnikiem, który może grać w każdej lidze i pokazywać, że jestem dobry. Moje statystyki mówią same za siebie, są dobre. Na pewno pomogli mi w tym koledzy. Jednak w obu krajach jestem rozpoznawalny. Być może w Hiszpanii trochę mniej... [prowadzący się oburzają] To żart oczywiście.

A gdzie bardziej cię obrażają?
Bez wątpienia w Hiszpanii o wiele bardziej. Nie rozumiem dlaczego niektórzy mówią, co mówią. Zapominam o tym, ale wysłuchiwanie tych wyzwisk czy czasami okrzyku "zdychaj"... Nie da się do tego przyzwyczaić, chociaż trzeba z tym żyć.

Na koniec minitest, który przechodzi każdy nasz gość. Miasto do życia...
Madryt.

Miejsce do ucieczki od świata.
Malediwy. No i Madera.

Ulubiony zespół muzyczny.
Mam wiele... Niech będzie Sade.

Ulubiony film.
Milczenie owiec.

Ulubiona aktorka.
Angelina Jolie.

Stadion, który miał na ciebie największy wpływ, twój ulubiony.
Santiago Bernabéu.

Sportowiec, ale nie piłkarz, którego podziwiasz.
Jest wielu takich w różnych dyscyplinach... Tiger Woods, Mike Tyson...

Ulubiona potrawa.
W Hiszpanii paella. Na pewno też dorsz.

Marzenie...
Wygrać La Décimę.

Dziękujemy bardzo za uśmiech, humor, wywiad, przyjęcie nas w swoim kraju.
Ja też dziękuję, szczególnie za to, że pytania nie były specjalnie trudne. Zobaczymy za rok.

W następnym roku będą trudniejsze, o wiele. Dziękujemy, cracku.
Dziękuję.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!