Angielscy kibice znani są z fanatycznego dopingu oraz zamiłowania do podążania za swoją ukochaną drużyną gdziekolwiek ta się znajdzie. Ich znak firmowy to okupywanie placów w centrum miast, targanie za sobą wielkich flag z rozpoznawalnym krzyżem świętego Jerzego oraz głośne wykonywanie licznych przyśpiewek. Nie inaczej było w przypadku kibiców Tottenhamu, którzy w liczbie kilku tysięcy stawili się w stolicy Hiszpanii, a których dzięki bladej karnacji i przyodzianym koszulkom Spursów łatwo można było rozpoznać w niemal każdym zakątku Madrytu.
W dniu meczu goście z White Hart Lane szczególnie upodobali sobie najbardziej znany plac w Madrycie, Plaza Mayor. Tam przez cały dzień londyńscy fani popijali piwo, śpiewali, tańczyli i bawili się piłką, umilając sobie czas na godziny przed wieczornym starciem z Realem Madryt w ćwierćfinałowym pojedynku Ligi Mistrzów.
Okiem kibica przyjemnie było patrzeć na fanatycznych kibiców, którzy przebyli setki kilometrów, aby wspierać swoją drużynę. Jednak fani Lilywhites potrafili pokazać również swoją ciemną stronę, między innymi intonując obraźliwe przyśpiewki na Emmanuela Adebayora czy też wszczynając nocą pijackie burdy. Taki już ich urok.
Komentarze (40)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się