Menu
El Jarek / Marca

Mourinho: Trener jest nikim

Rozmowa z "innym Mou"

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Inny José Mourinho jest nieśmiały, mówi cicho, uśmiecha się i lubi żyć spokojnie, bez obciążeń, bez gorących sytuacja, ma zamyśloną minę. Taki Portugalczyk był wczoraj w Ginebrze przed prezentacją zegarków marki deLaCour. Dziennikarze Marki mogli przekonać się osobiście jaki jest Mourinho poza Hiszpanią, poza miejscem swojej pracy, poznać jego osobowość, zupełnie innego człowieka od trenera, który po włożeniu garnituru na mecze czy dresu na treningi Realu Madryt wydaje się ciężkim typem, niedostępnym, dominującym i z bardzo silną osobowością.

Mourinho w Madrycie jest już siedem miesięcy, przyzwyczaił się do wszystkiego i mógł doskonale zdać sobie sprawę z tego, gdzie się znajduje, chociaż nie widział wielu rzeczy poza Valdebebas, które sam nazywa swoim "biurem". - Nie mam wielkiego życia poza piłką. W wolnym czasie wolę zostać w domu z rodziną, to moja pasja. Nie mam wielkiego życia prywatnego i wolę cieszyć się każdą chwilą z rodziną w domu. Trudne jest, żebym poruszał się po Madrycie. Mój dzień jest prosty: z domu do pracy, potem do szkoły i na koniec do domu - podsumowuje Portugalczyk.

Trener Realu Madryt twierdzi, że nie ma wielu sekretów, że jest ludzki i wrażliwy. Widać u niego pasję, kiedy zaczyna rozmawiać o swoich przyjaciołach. Woli jednak mówić mało i dobrze. Nienawidzi kłamstwa i ludzi, którzy chcą go wykorzystać. Inny Mourinho opisuje siebie tak: "Nie jestem człowiekiem, który z łatwością otwiera drzwi do mojego domu. To moja prywatna przestrzeń. Są ludzie, którzy twierdzą, że są moimi przyjaciółmi, a naprawdę tak nie jest. Ci, którzy są moimi przyjaciółmi, wiedzą, że lubię mieć swoje prywatne miejsce. Moi prawdziwi przyjaciele w ogóle nie udzielają się w mediach ani nie używają mojego nazwiska dla własnych celów".

- Oczywiście moimi najbliższymi przyjaciółmi są ludzie, z którymi pracuję, moi asystenci, którzy są ze mną od wielu lat i tworzą taką mikrorodzinę. Ja odłączam się od futbolu tylko, gdy nadchodzą wakacje, kiedy wolę mieć większy spokój. To prawda, że piłka wiele mi dała, ale także zabrała poczucie spokoju, kiedy jestem z rodziną na plaży, w ogrodzie, w kinie... Futbol zabrał mi tego typu rzeczy, ale nie możesz mieć w życiu wszystkiego - kontynuuje trochę zrezygnowany Portugalczyk.

Szczery i bezpośredni. Każde jego zdanie jest interesujące. Teraz przeżywa wyjątkowe doświadczenie mieszkając w Hiszpanii, co sprawia mu radość. Mourinho lubi pracę z zaufanymi ludźmi pod ręką. - Jestem szczęśliwy w Madrycie, w Londynie, w każdym kraju, w którym jest moja rodzina i ma bezpieczne warunki do życia. Nie lubię problemów. W klubie piłkarskim czuję się szczęśliwy, jeśli czuję miłość, kiedy czuję, że ludzie są zjednoczeni, są ze sobą... Takie rzeczy nie tworzą się same w dwa dni ani nawet w sześć miesięcy.

Portugalczyk prosi także pokornie o czas. - Kiedy ktoś zaczyna wszystko poznawać, tworzy selekcję spraw, ludzi, wie, kto pracuje na serio, a kto jest hipokrytą, ale potrzeba na to czasu. Dlatego ja wolę drugie sezony w drużynach klubowych. Normalnie pierwszy sezon to analizy, selekcja, drugi jest lepszy.

Mourinho w Realu najbardziej zaimponowała wielkość klubu, jego stadion, wymagania kibiców, znaczenie i odpowiedź na to wszystko jego piłkarzy, którzy są bardzo w to wszystko zaangażowani. Więź piłkarz - trener jest dla Mourinho kluczowa. - Kibice Realu mają specyficzny charakter, swoją kulturę, lubią być ze swoją drużyną. To jest dla mnie najważniejsze. Trener nie jest najważniejszy, trener jest nikim. Najważniejszy jest klub i drużyna.

Portugalczyk nie ukrywa, że docenia mądrość trybun Santiago Bernabéu. - Wydaje mi się, że na tej drużynie spoczywa odpowiedzialność. Czasami gramy lepiej, czasami gorzej, ale nie ma wątpliwości, że oni zostawiają na boisku wszystko, a kibice są inteligentni. Wiedzą o tym i rozumieją, że piłkarze pracują na poważnie.

Taki jest właśnie inny Mourinho, któremu wczoraj towarzyszyli Aitor Karanka i Silvino Louro - dwójka z niewielu uprzywilejowanych, którzy mogą nazywać siebie prawdziwymi przyjaciółmi wielkiego Mourinho...

(Fot. Marca) José Mourinho prezentuje zegarek zaprojektowany specjalnie dla niego. Na kopercie oprócz wygrawerowanego podpisu Portugalczyka znajduje się zacytowane zdanie, które osobiście wybierał trener Realu Madryt: "Nie boję się konsekwencji moich decyzji".

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!