– W Gran Canarii byliśmy jak Dr Jekyll i Mr Hyde, ponieważ zagraliśmy trzy pełne i odrobinę czwartej kwarty dobrze. Potrafiliśmy skompensować słabszą dyspozycję udaną obroną, kontrolowaniem sytuacji w elemencie zbiórek i znajdywaniem czystych pozycji w ofensywie. Do tego czasu trzymaliśmy ośmiopunktową przewagę. Później, kiedy spotkanie wyrównało się w obronie i względem przemieszczania piłki w ataku, nie wykonaliśmy żadnej ze wspomnianych rzeczy poprawnie.
– Broniliśmy w taki sposób, jakbyśmy mieli wygrać to spotkanie jedynie samym atakiem. To błąd, bardzo poważny – szczególnie, kiedy grasz na wyjeździe. Na domiar złego, w ofensywie zaprzestaliśmy myśleć zespołowo, dzielić się piłką. Te dwie rzeczy nas pogrążyły.
– W kluczowym momencie meczu działaliśmy zbyt pochopnie. Porzuciliśmy wszystkie pozytywy, budowane przez pierwsze trzydzieści dwie minuty. To niezwykle istotne uchybienie i spora nauczka na przyszłość. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko praca, praca i jeszcze raz praca.
– Wyzwaniem, jakie niosło ze sobą to spotkanie, było zagrać bez pośpiechu – z tym samym spokojem, z którym przystępowaliśmy do meczów w roli faworytów. Ciężko to osiągnąć, gdy dane starcie możesz przegrać, jak dla przykładu przeciwko Olympiakosowi. Dzieje się tak dlatego, ponieważ grasz przeciwko świetnej drużynie.
Messina: Jak Dr Jekyll i Mr Hyde
Trener koszykarzy o niedzielnym występie podopiecznych
REKLAMA
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się