- To był bardzo smutny dzień dla nas i naszych kibiców. Rewanżowy mecz z trzecioligowcem udał nam się połowicznie. I niestety, mimo wielu deklaracji, że odrobimy stratę z pierwszego spotkania, nie byliśmy w stanie awansować do następnej rundy.
- Wygrana 1:0 u siebie to za mało. Mimo tego, że bardzo chcieliśmy, to jednak przespaliśmy pierwszą połowę. W drugiej mieliśmy bardzo wiele okazji do zdobycia bramki. Słupki i poprzeczka co rusz ratowały bardzo ambitnie grający Arconcon (pisownia oryginalna - dop. red.). Mówi się, że szczęście sprzyja lepszym. I jakby tak popatrzeć na dwumecz, to nie my byliśmy lepsi.
- Ciężko gra się mając świadomość, że trzeba strzelić minimalnie 4 bramki, czas ucieka, a kibice coraz bardziej się niecierpliwią. I ponaglają nas do jeszcze szybszej gry.
- Praktycznie całą drugą połowę atakowaliśmy, ale nie udało nam się strzelić więcej niż jednego gola. Jeśli ktoś powie, że to przypadek, odpowiem, że chyba jednak nie. W meczach La Liga i LM prezentowaliśmy się zupełnie inaczej. Tutaj zabrakło pełnej mobilizacji. Podobnie było w poprzednich edycjach tego pucharu. Jak dla mnie to nie przypadek, że Real odpada z Pucharu Króla od kilku lat i nie potrafi powalczyć o to trofeum.
- Szkoda, bo dzięki tym spotkaniom mogłem pokazać, że mimo bycia tylko zmiennikiem Ikera Casillasa, moja forma jest dobra.
- Teraz musimy skoncentrować się na lidze oraz LM. Myślę, że odpadnięcie z Pucharu Króla nie będzie miało destrukcyjnego wpływu na grę drużyny w bardziej prestiżowych rozgrywkach. Bo jeśli porównalibyśmy spotkania z Getafe, Milanem, czy Atlético Madryt, to byliśmy zupełnie innym zespołem.
- Teraz przerwa na mecze reprezentacji. Nie będzie więc za dużo czasu do analizy tego, co się stało. A później przed nami wielkie mecze: z Racingiem, Zürichem i ten, na który czeka cała Europa – z Barceloną na wyjeździe.
- Piłka nożna czasami jest okrutna, a my, piłkarze bardzo przeżywamy niepowodzenia. Ale gdy po meczu podszedł do mnie Metzelder i powiedział, że jego kolega z reprezentacji, a także znajomy Jacka Krzynówka - Robert Enke nie żyje, byłem w szoku. Nikt nie potrafi dokładnie określić ceny, jaką płacimy za to wszystko, co się wokół nas dzieje. Jedni się radują, drudzy przeżywają dramat - często nie mający nic wspólnego z osiąganymi wynikami sportowymi.
Dudek: To był bardzo smutny dzień
Polski bramkarz po swoim, prawdopodobnie, ostatnim meczu w barwach Realu Madryt
REKLAMA
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się