Menu
Qras / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Wyjątkowy dzień

Ostatni dzień marcowego wyjazdu redakcji i pamiątkowe zdjęcie

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

W zasadzie, to zrobiliśmy sobie prezent. Prezent na dziewiąte urodziny serwisu RealMadrid.pl, zabierając się całą redakcją do Madrytu w marcu tego roku. Dlaczego piszę o tym dzisiaj? Ano dlatego, że 20 sierpnia 2000 roku, „nasz redaktor naczelny, ukrywający się na co dzień pod pseudonimem "Sobek", wdrożył w życie projekt serwisu internetowego poświęconego Królewskim, który z czasem ewoluował do obecnego RealMadrid.pl” – jak podaje nasze Kalendarium.

Relacje z pobytu w Madrycie można znaleźć tutaj i tutaj. Ponadto tzw. „gorący temat – RealMadrid.pl w Madrycie!" daje dostęp do wszystkich wiadomości, które wtedy powstały. Do opisania pozostał jeden dzień, ostatni i najważniejszy. Dzień meczu Realu Madryt na Estadio Santiago Bernabéu.

Kilka godzin wcześniej wizyta na el Rastro – jednym z największych targów na świeżym powietrzu w Europie. W Madrycie, w dzielnicy la Latina, w każdą niedzielę. Morze głów przed Tobą wydaje się nie mieć końca. Na straganach wszystko i nic w zasadzie. Ciekawsze są wąskie, boczne uliczki, gdzie znalazły sobie miejsce sklepy ze sztuką rzeźby i malarstwa, antyczne meble, stoiska z książkami, kwiatami i starymi obrazami.

Pod stadion udajemy się stosunkowo wcześnie. Na parkingu kramy, na których można znaleźć oficjalne i nieoficjalne produkty związane z Realem, reprezentacją Hiszpanii i tym podobne gadżety, koszulki, szaliki, flagi, co dusza zapragnie. Jest też sporo kibiców Almerii, tańczących i śpiewających wokół stadionu. A więc bratnie zdjęcie. I krótki filmik sprzed stadionu.

Spotykamy chłopaka z Ukrainy, który pracuje dla tamtejszego serwisu poświęconego Realowi Madryt. Opowiada o tym, jak trafił do Hiszpanii i został kibicem Realu. Po wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu wiele hiszpańskich rodzin zdecydowało się zaopiekować dzieciakami z Ukrainy, które potrzebowały zmiany klimatu i corocznych wyjazdów wakacyjnych w rejony nieskażone. W ten sposób, nasz ukraiński kolega w wieku lat kilku, trafił do San Sebastian, gdzie przyjeżdża na wakacje do dziś. Jak mówi, w Hiszpanii ma prawdziwą drugą rodzinę, co pozwala mu także na dość regularne bywanie na meczach Realu Madryt. „Też chciałbym być dzieckiem Czarnobyla” – wyrywa się komuś z naszych. Patrząc na uśmiechniętego od ucha do ucha madridistę Igora z Ukrainy, niejeden chciałby. :)

Samego meczu przypominać nie warto. Wynik 3:0, pewne zwycięstwo Królewskich, bramki Marcelo i dwie Klaasa-Jana Huntelaara. Wtedy jeszcze żyliśmy nadzieją na skuteczną pogoń za Barceloną.

Wrażenia ze stadionu? Kibice rzeczywiście pochłaniają zatrważające ilości słonecznika, orzeszków czy innych „przegryzek”. Wiele miejsc na trybunach zasłanych jest szarym dywanem słonecznikowych pestek. Osławione już bagietki również cieszą się dużym wzięciem, zresztą bufetów na stadionie jest sporo, więc o zaopatrzenie nietrudno. Tak, kibice wychodzą na kilka minut przed zakończeniem spotkania, może w pośpiechu na metro, które w bardzo krótkim czasie musi przyjąć kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Już w pierwszych minutach zrywamy się z miejsc, gdy Real dynamicznie atakuje bramkę położoną przed naszą trybuną – „Spokojnie, siadajcie” – informuje nas spokojnym głosem starszy hiszpański kibic – „To jest Bernabéu, tu się wstaje tylko wtedy, gdy Real strzela bramkę". Hmm, symptomatyczna reakcja...

Podczas pierwszej połowy zmagań z Almerią na trybunie zajmowanej przez kibiców Ultras Sur cisza i pustka. Dopiero w drugiej połowie kwitną flagi i pojawia się doping. Cały stadion natomiast od pierwszych minut spotkania przypomina gigantyczny ul. Brzęczący, buzujący, żyjący hucznie tak, że trzeba głośno mówić, aby się wzajemnie słyszeć. Taki naturalny odgłos stadionowy spotkać można tylko w największych świątyniach futbolu i tylko wtedy, gdy są wypełnione.

Po spotkaniu ustawiamy się do pamiątkowego zdjęcia – cała redakcja RealMadrid.pl, oddani kibice Los Blancos, którzy ten serwis tworzą i dzięki którym funkcjonujemy, pracując dla dobra polskiego madridismo. Redaktorzy, informatycy, graficy, reżyserzy skrótów. Miłe wspomnienie na dziewiąte urodziny serwisu.

A to przecież nie wszyscy. Pomagają nam współpracownicy, o forum dbają moderatorzy, od niedawna mamy także nowych strażników komentarzy, a kilka osób szkoli się na newsmanów.

Na zdjęciu, od lewej stoją: Choob, Piwwwko, Matias, el Crack Total, Sobek, el Jarek, Dimhil, Blanca Princesa, Dziobo, RinG, Qras, Kiełbol, Serpico, Nichiren.

W środkowym rzędzie: Gogeta, Pioti, Airwolf.

W pierwszym rzędzie: Rauer, Klatus, Vesna, marthen, Toumek, Lecho.

RealMadrid.pl - No tira la toalla! :)

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!