Menu
Qras / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Smak miasta

Korespondencja z Madrytu: Foto tour po Madrycie

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

"Barcelona jest jak gorąca osiemnastka, Madryt jak dojrzała trzydziestka"
Ktokolwiek wymyślił to porównanie, miał sporo racji. Barcelona jest pięknie położonym nad Morzem Śródziemnym miastem, które z pozostałych trzech stron otaczają malownicze wzgórza. I jest młodzieńczo gorąca. A Madryt to stolica, dostojna i wyważona. Miasto Króla Hiszpanii, co widać w rozmachu architektury i tej właśnie dojrzałości, która człowieka przytłacza ogromem i czaruje pięknem.

Nie warto wszędzie poruszać się metrem. Najlepiej jest iść przed siebie, od ulicy do ulicy, od skrzyżowania do przystanku. Iść przed siebie, bez konkretnego celu, a niezaplanowanie odkryje się wszystko, co w Madrycie najwspanialsze. Monumentalne, ślicznie zdobione, strzeliste kamienice. Piękne, zielone parki z dziesiątkami fontann, pomników i majestatycznych drzew z całego świata. Ogromne budynki rządowe i parlamentarne. I każdy z nich jest inny, interesujący, wyodrębnia się od pozostałych, a zarazem tworzy wspólną z resztą całość.

Takie madryckie spacery bez określonego celu podróży polecam szczególnie. Nie sposób się zgubić. W Madrycie wszystko się łączy, przenika i uzupełnia.

Zdjęcia z głównych ulic Madrytu:

Centrum, kamienice, kamienice, kamienice,
Ratusz, Shweppes raz jeszcze, na horyzoncie białe budynki na Plaza de Espana

Na jednym z głównych i najważniejszych placów miasta, Sol, trwa niestety potężny remont. Nawet symbol Madrytu, niedźwiadka, zamknięto za siatką.

Sol, Sol, niedźwiadek

"Madryt płonie"
Tak śpiewają kibice FC Barcelona, gdy chcą dopiec odwiecznemu rywalowi. Tyle, że Madryt płonie i bez śpiewów cules. To nie jest nasz, swojski upał. To nie jest nasze, swojskie, polskie "gorąco". Jest dwa razy cieplej, dwa razy ostrzej, dwa razy jaśniej. Wszystko zwalnia rytm, życie się uspokaja, ty wraz z nim, gdy jest najgoręcej.

Jedyna rześka pora dnia to poranek od, mniej więcej, czwartej do dziewiątej. Wieje wtedy dość silnie wiatr z południa, chłodne podmuchy są wyjątkowo przyjemne w mieście, gdzie za chwilę każda kamienna ławka będzie parzyć, pod działaniem nieubłaganego słońca. Ten wiatr jest jednak złudny i zdradliwy. Popołudniu i wieczorem, zwłaszcza w centrum miasta i pomiędzy budynkami, zaczyna wiać z potężną siłą, rozbija w drobny, wodny pył strumienie fontann, lecz nie przynosi już ożywczej chłody, a prawdziwie piekielne, palące prądy powietrza. To zgoła niesamowite i brak słów, by owo zjawisko opisać, ale człowiek czuje się, jakby stanął przed potężnym hutniczym piecem, zza którego dmuchawy, niczym silniki w odrzutowcu, tłoczą powietrze prosto na Ciebie. Ten wietrzny gorąc opływa każdy por skóry, każdy milimetr ciała, grzeje nieziemsko, lecz nie zdążysz się spocić, gdyż w tym samym momencie wicher suszy w ułamku sekundy. Jesteś w naturalnym tunelu aerodynamicznym, gdzie bada się odporność na gorąc i siłę wiatru.

Zresztą, nim popołudniowy wiatr zacznie duć, po godzinie dwunastej madryckie uliczki i placyki są prawie puste. Każdy chowa się, gdzie może.

1, 2

A schować się można choćby pod specjalnie rozkładanymi nad głównymi deptakami miasta płachtami materiałów, dających drobinę cienia, lub w uroczych zakątkach, wąskich przesmykach między kamienicami, gdzie knajpki, knajpy, bary i restauracje goszczą bogactwem potraw i napojów.

1, 2, 3

Można także udać się do jednego ze sławnych parków Madrytu, na przykład do Casa de Campo, gdzie są i ogrody, i jezioro, park rozrywki, zoo i wiele innych atrakcji (łącznie z dziewczynami zarabiającymi na życie staniem i czekaniem na... również).

Casa de Campo, Casa de Campo.

I stacja metra na Plaza de Espańa, gdzie każdą podróż zaczynam i kończę, pod czujnym okiem spoglądającego z pomnika Cervantesa.

Plaza de Espańa

"Madryt nigdy nie zasypia"
Kolejna prawda objawiona, której potwierdzenia nie trzeba szukać wcale, ponieważ dowody są wszędzie, na rzut oka wokół. Przez całą noc, aż do świtu, życie kwitnie na ulicach i chodnikach, w tym mieście przez sekundę nie nie jesteś sam, bo zawsze jest ktoś obok.

Apogeum nocnego życia znaleźć można przy najsłynniejszych pomnikach, fontannach i w parkach, zwłaszcza w parkach. Ludzie siedzą, leżą, śpią, tulą się pary, ktoś rozmawia przy piwie, inny przy skręcie. Uczestników tego parkowego misterium, czy to w nocy, czy za dnia, tylu, co u nas na niedzielnej mszy świętej. Atmosfera wyjątkowa i jakże bardzo, niestety nie polska.

Można spotkać i takich oryginałów, co to sami sobie śpiewają, w rytm muzyki płynącej z odtwarzacza - klik.

Słowem sprostowania: wyjazd redakcji do Madrytu nie był wyjazdem redakcji w sensie stricte, a jednej osoby z redakcji serwisu RM.pl. Co więcej, nie piszcie mejli z prośbą o kupienie czegoś w Madrycie czy też czegoś załatwienie, ponieważ wyjazd dobiegł końca równe sześć dni temu, trwał od 22 do 29 lipca, a publikowane materiały pochodzą z puli, której nie udało się bezpośrednio z Madrytu do netu wskoczyć. Gracias. :)

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!