Menu
Qras / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl: W Madrycie: Przystanek Katalonia 3

Korespondencja z drogi na <i>Peace Cup</i>

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Palamós to położone na wybrzeżu Costa Brava urokliwe katalońskie miasto, liczące około 25 tysięcy mieszkańców, choć w sezonie ich liczba wzrasta co najmniej czterokrotnie. Przyczyna jest jasna jak tutejsze słońce - Palamós ma wszystko, żeby zapewnić gościowi niezapomniane wrażenia od plażowo - morskich, przez estetyczne, kulinarne na wypoczynkowych kończąc. Muchos, muchos po prostu.

Piaszczyste plaże, nie żwirki i kamienie, czysta woda o idealnej do kąpieli temperaturze, bezkresne błękitne niebo, ciepły wiatr wzburzający fale, potrafiące wytarmosić człowieka o dno kilka razy, zanim wyrzucą oszołomionego w pobliże brzegu. Dziewczyny nie skąpią wdzięków opalając prawie całe ciało, słońce praży, wiatr owiewa, widoki cudne, cóż więcej potrzeba.

( 1, 2, 3, 4)

A gdy zgłodniejemy, wybór restauracji, pubów, barów i knajpek wszelakiej maści ogromny. Palamós to jeden z głównych portów rybackich w Katalonii, dlatego w każdej karcie znajdziemy ryby podawane na różne sposoby lub kulinarne wariacje w temacie rybnym właśnie. Na przykład danie złożone z kilkunastu rodzajów małych i mniejszych rybek, podawanych po usmażeniu w oliwie. Z sałatą, cytryną do skropienia mięsa i
patatas bravas - pokrojonymi w kostkę, ostro doprawionymi ziemniakami, smażonymi, jakżeby inaczej, w oliwie. Wprawdzie podczas tej rybnej uczty trzeba się sporo natrudzić, usuwać rybne, wątłe kręgosłupy, obierać i przebierać palcami niecierpliwie, to doznania smakowe wynagradzają włożony trud i to ze sporym okładem.


Pieczone ślimaki?
Smak ciekawy, dość wyrazisty, żadnych mdłych skojarzeń czy odruchów niekontrolowanych. Ślimaki przed usmażeniem są dokładnie czyszczone, kilka dni marynowane w, jakżeby inaczej, oliwie oraz specjalnej zalewie. Trzeba tylko wiedzieć, że jadalna jest jedynie przednia część ślimaka, którą widać w muszelce. Flaczki zostawiamy.

I sangria, podawana w szklanym dzbanie, z obfitością kawałków lodu i cytryny. Dziękujmy Bogu, że pozwolił ludziom wpaść na pomysł, jak produkować ten napój.

Co ciekawe, w Hiszpanii, Katalonii, pojęcie kawy mrożonej, tak popularnej w Polsce, jest prawie nieznane. Jeżeli masz ochotę na zimną kawę w upalny dzień, dostaniesz gorącą kawę w filiżance i kostki lodu w oddzielnej szklance. I trzeba sobie lód zalać. Kawa mrożona à la Catalunya.

Wszystkiemu towarzyszą podawane przez kelnera zielone oliwki oraz jabłkowy likier - takie restauracyjne zwyczaje na koszt firmy.

Tutaj ostatni posiłek spożywa się późno, nawet bardzo późno. Trzeba wreszcie spróbować prawdziwego tapas, czyli, w uproszczeniu, przystawek wszelkiego rodzaju. Trafiamy do baru na Starym Mieście w Palamós. Bingo! Ten bar to strzał w setkę, a
podawane tam tapas nie mają równych.

Od lewej: bagietka z pastą ze zmielonych, czarnych oliwek, przybrana papryką i zieloną oliwką, bagietka z ostrymi, hiszpańskimi kiełbaskami oraz pasty z tuńczyka i pomidorów oraz owoców morza i sosu na bazie majonezu. Do tego wino, wino musujące, piwo, woda, co sobie klient zażyczy. Rodzajów tapas jest tu kilkadziesiąt, co pół godziny podawane są także przysmaki na gorąco.

Nawet sposób zamawiania jest oryginalny. Najpierw nakładamy wybrane tapas na tackę, a po zjedzeniu zostawiamy wykałaczki. Ile wykałaczek, tyle zjedzonych tapas. Ile pustych kieliszków, szklanek i kubków, tyle wypitego wina, cavy (lokalnego wina musującego) czy piwa. Barmanka liczy niezbite dowody udanej konsumpcji i wystawia rachunek. Bynajmniej nie słony.

Lecz nie tylko miodne w gębie jedzenie sprawia, że było to jedno z najbardziej oryginalnych kulinarnych miejsc, jakie kiedykolwiek spotkałem. Sam bar jest bardzo mały, klientów sporo, część stoi wokół autentycznych beczek wina, na których leżą wybrane tapas i wypijane alkohole, część siedzi na skrzynkach z winem lub opiera się o bar. Na zewnątrz tak samo - beczki, tapas, butelka wina i zawzięcie dyskutujący wokół beczki ludzie, rodziny, znajomi. Ściany całe w obrazach, rysunkach, fotografiach, hasłach często śmiesznych i zabawnych. Na co drugim zdjęciu właściciel, kiedyś młody i rubaszny, dziś już posiwiały sześćdziesięciolatek, chociaż rubaszność i ostry dowcip zostały.

Bardzo stare, wiszące na ścianie zdjęcie (stąd jakość fatalna). Widać na nim kilka osób przygotowujących się do zarżnięcia potężnego świniaka. U góry widnieje napis: "Przygotowania do wycięcia prostaty socio Realu Madryt". Ekhm :)

Gra słów, dość frywolna Ta zła lampa w aparacie zapomniała się wyłączyć.:)

W wolnym tłumaczeniu:

"Gołąb,
to ptak pokoju.

Żona,
to pokój dla ptaka.

Mąż,
ptaka trzyma w pokoju.

Samotna,
spokoju nie pozna, podobnie jak i ptaka.

Samotny,
ptakowi nie daje spokoju.

Wdowa,
bez ptaka spokoju nie zazna."

I wiele jeszcze tego typu żartów i słownych zabaw.

Montaditos - tak nazywane są właśnie tego typu bary tapas, te smakowite, kulinarne i nie tylko, zakątki. To bary tapas w stylu baskijskim. Tu znajdziecie krótki filmik z wnętrza przytulnego przybytku.

Nie obywa się bez polskiego akcentu. Pracująca za barem blondynka jest Polką, a druga rodaczka pracuje w kuchni.

Palamós to także, jak wspominałem wcześniej, zagłębie rybackie Costa Brava. Nieformalnym symbolem miasta jest la gamba. czyli krewetka. Codziennie przed piątą rano dziesiątki, setki kutrów opuszczają port, by wrócić przed czwartą popołudniu. Z towarem, który najpóźniej następnego dnia trafi na kucharskie patelnie i restauracyjne stoły całego wybrzeża, z Barceloną na czele.

I o tym właśnie w następnym odcinku wyjazdowego cyklu. Co ryba z Palamós ma wspólnego ze zdobyciem przez Barcelonę triplete? A, wbrew pozorom, wspólnego ma bardzo, bardzo wiele.

A jeżeli będziecie kiedyś na Costa Brava, odwiedźcie Palamós. Warto po stokroć bardziej, niż nastawione wyłącznie na szybką, pobieżną turystykę i skomercjalizowane Malgrat czy Lloret de Mar. One nie mają duszy, tutaj ona jest wszędzie.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!