Menu
Dimhil / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Madrycie: Odwiedzamy stadion rywala

Redaktorzy RM.pl zwiedzają Estadio Vicente Calderón

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Będąc w Madrycie, nie mogliśmy odmówić sobie wycieczki na stadion naszego odwiecznego rywala.

Mowa oczywiście o stadionie Atlético Madryt. Po opuszczeniu metra na stacji Pirámides, przyodziani w królewskie barwy, pewnym krokiem wkroczyliśmy do dzielnicy, w której znajduje się Estadio Vicente Calderón.

Na początku postanowiliśmy przyjrzeć się stadionowi z zewnątrz, a następnie udaliśmy się do sklepu kibica. Prezentował się dosyć okazale, było wiele pamiątek dla kibiców, każdy fan Atlético na pewno znalazłby coś dla siebie. Później skierowaliśmy się w stronę muzeum. Po zakupieniu biletów w cenie 8 € rozpoczęliśmy rejs przez historię naszego rywala. Inni zwiedzający rzucali nam gniewne spojrzenia i szeptali coś między sobą.

Muzeum nie jest zbyt okazałe, więc zwiedzanie zajęło nam około kwadransa, po czym udaliśmy się na trybuny. Mając w pamięci potęgę obiektu Realu Madryt, nie byliśmy pod wielkim wrażeniem „serca” Vicente Calderón. Stadion okazał się dużo mniejszy niż przypuszczaliśmy, był w wielu miejscach zaniedbany i po prostu brudny, co bardzo nas zdziwiło.

Po zrobieniu zdjęć trybun, udaliśmy się na lożę dla VIP-ów i pomieszczenia w którym przesiadują podczas meczów najważniejsze osoby w klubie. Kolejnym punktem zwiedzania były ławka rezerwowych oraz szatnia piłkarzy. Fotele dla rezerwowych zawodników były bardzo wygodne, ale gdy naszym oczom ukazały się szatnie, oniemieliśmy ze zdziwienia. Jednak zanim tam doszliśmy, redaktor Dimhil postanowił zrobić sobie małą przebieżkę po murawie, wymachując flagą Realu Madryt. Nie spodobało się to przewodnikowi i innym kibicom, którzy oburzenie wyrazili kilkoma zdaniami w sobie tylko znanym języku.

Wróćmy do wspomnianej wcześniej szatni. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego byliśmy tak zdziwieni. Nie, nie było tam żadnego zawodnika gospodarzy. Był za to ogromny bałagan. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdybyśmy zastali ten widok w dzień po meczu. Czyżby Atlético nie stać było na zatrudnienie profesjonalnej ekipy sprzątającej? Tego niestety się nie dowiemy.

Następnie udaliśmy się do sali konferencyjnej, w której zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. I tak oto zakończyliśmy tour po stadionie Vicente Calderón.

Podsumowując, stadion Atlético wypada przy naszym dość blado. Poniżej znajduje się kilka zdjęć z naszej wyprawy.

Redaktorzy przed stadionem
Zdjęcie stadionu, które możemy zobaczyć zaraz po wejściu do muzeum
Redaktor Dimhil z bolidem
Trofea zdobyte przez Atletico #1
Trofea zdobyte przez Atletico #2
Koszulka z autografami zawodników
Jak zmieniały się trykoty
Prawie jak Bernabeu
Raz jeszcze szatnia
Tak prezentuje się stadion zaraz po wejściu
Z innej perspektywy
Z jeszcze innej
Redaktorzy Rauer i Dimhil
Redaktorzy El Jarek i Rauer
Wrota Calderon :)
Ławka rezerowych
Krzesełka
Konferencja prasowa z udziałem redaktorów RealMadrid.pl

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!