Kontrakt z Juande Ramosem ma datę ważności, w dodatku niezbyt odległą. Jednak umowa ta jest skonstruowana w dość specyficzny sposób, gdyż jeśli Real Madryt zdobędzie w tym sezonie jakieś trofeum, kontrakt automatycznie zostanie przedłużony. Więc jeśli założymy, że Królewskim uda się triumfować w lidze, hiszpański szkoleniowiec na dłużej zostanie w stolicy. Nie wiadomo jednak czy takie rozwiązanie spodobałoby się fanom i włodarzom Realu Madryt. W zeszły wtorek Liverpool dał ekipie Juande Ramosa prawdziwą lekcję futbolu i zdeklasował ją kompletnie.
Pierwszy mecz jednej ósmej finału na Bernabéu był zwycięstwem taktycznym Rafy Beníteza nad Juande Ramosem. Na Anfield Road historia się powtórzyła, jednak rozmiary porażki były o wiele większe i boleśniejsze. Ten mecz pokazał, że trenerowi Los Merengues zabrakło i koncepcji i materiału. Piłkarze Los Blancos byli niczym sparaliżowani i to Liverpool bezwzględnie dyktował warunki gry.
Juande Ramos powinien być obeznany z angielską piłką, wszak ma w swoim trenerskim CV epizod w Tottenhamie, jednak wtorkowego wieczora z wyspiarskiego doświadczenia nie zostało nic. Na boisko oddelegowana została sprawdzona w wielu spotkaniach jedenastka. Przed meczem wielu spodziewało się, że Real Madryt może przegrać mecz na płaszczyźnie taktycznej i jak pokazały wydarzenia, ci, którzy głosili ten pogląd, mieli rację. Mecz był istną kanonadą w wykonaniu The Reds i tylko Iker Casillas uratował Królewskich przed jeszcze większym blamażem
Co się stanie teraz? Nie wiadomo, jednak można przypuszczać, że zwycięzca wyborów na prezesa klubu przyprowadzi ze sobą swojego trenera, a Juande Ramos pójdzie w odstawkę.
Porażka 0:4 bardzo zaszkodziła poważnie naruszonemu już wcześniej wizerunkowi klubu. Real Madryt jest w Europie nikim i niewiele potęg piłkarskich się z nim obecnie liczy. Biorąc pod uwagę to, że Madryt tak bardzo pragnie triumfu na arenie międzynarodowej, potrzebny będzie trener, który wie, jak rozgrywać spotkania na śmierć i życie oraz potrafi podnieść drużynę sprowadzoną do parteru.
Zmiana trenera to nie jedyne, czego można się spodziewać po zakończeniu sezonu. Real Madryt zrezygnuje przynajmniej z ośmiu zawodników. Zdaniem katalońskiego Sportu, Faubert, Drenthe, Cannavaro, Dudek, Heinze, Salgado, Saviola i Van der Vaart opuszczą stolicę Hiszpanii wraz z końcem obecnych rozgrywek. Królewscy, aby móc walczyć z najlepszymi w Europie, potrzebują szkoleniowca, który zbuduje drużynę według własnej koncepcji. A na to potrzeba dużo cierpliwości, która, jak powszechnie wiadomo, w Madrycie jest towarem wyjątkowo deficytowym.
Madryt po porażce
Co teraz? - pytają dziennikarze Sportu
REKLAMA
Komentarze (59)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się