Wspomnienia związane z Copa Chivas 2009 nie będą dla zawodników Juvenilu najsłodsze. Po porażce w czwartej kolejce opuszczali murawę Estadio Fausto Prieto ze świadomością, iż turniej praktycznie się dla nich zakończył. Na szczęście podopieczni Alberto Torila podeszli do ostatniego pojedynku z młodzieńczym zapałem i potrzebą pozytywnego zakończenia imprezy. Ich ofiarą została brazylijska Coritiba, która musiała przełknąć gorycz porażki i spadła na ostatnie miejsce w tabeli.
Mimo końcowego rezultatu (4:2), zwycięstwo nie przyszło canteranos łatwo. Wyszli na prowadzenie po dwunastu minutach za sprawą Álexa Fernándeza, jednak na osiem minut przed końcem pierwszej odsłony stan meczu wyrównał Fernando Sanfelipe. Ten sam zawodnik po chwili powtórzył swój wyczyn i do szatni Królewscy schodzili z ponurymi minami.
Po powrocie na boisko nie było już miejsca na żale i smutki, które ustąpiły miejsca ciężkiej pracy. Młodzi Hiszpanie zaczęli odważnie, stwarzali sobie liczne okazje bramkowe, za co szybko zostali wynagrodzeni. W 52. minucie padła wyrównująca bramka autorstwa Oscara Plano. Minęło kilkanaście minut, a do siatki dwukrotnie trafił kolejny madridista, Samuel, nokautując przeciwników. Brazylijczycy do końcowego gwizdka nie byli w stanie podjąć walki i Real Madryt sięgnął po drugie zwycięstwo w turnieju.
Triumf nie pozwoli Królewskim kontynuować rywalizacji, ale znacznie poprawił nastroje w drużynie. Piąta pozycja nie wydaje się tak beznadziejna, jeśli weźmiemy pod uwagę problemy z aklimatyzacją oraz klasowych przeciwników w grupie. Canteranos mogą wracać do stolicy z podniesionymi głowami.
Zwycięstwo na pożegnanie Copa Chivas
Juvenil na otarcie łez pokonał Coritibę 4:2
REKLAMA
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się