W szeregach Realu Madryt powoli powraca uśmiech na twarzach, a to za sprawą ostatnich zwycięstw podopiecznych Juandego Ramosa. Jednakże owe triumfy są mało przekonywające, o czym mówią sami piłkarze. Drużyna jest zadowolona z pracy, którą wykonuje, lecz również jest przekonana o tym, iż powinna wygrywać mecze bez cierpienia, chociażby w końcówkach spotkań, jak to miało miejsce z Valencią i Villarrealem.
Pepe i Gago zgodnie przyznali po meczu z Villarrealem, że "Powinniśmy wygrać mecz z większą energią. Stworzyliśmy okazje, by wygrać w bardziej klarowny sposób i nie cierpieć tyle".
Wszystko skupia się wokół tego, że Real Madryt wygrywa w tym sezonie większość meczów minimalną różnicą bramkową. Spośród dziesięciu wygranych Królewskich w Lidze BBVA, w aż ośmiu przypadkach różnicą był tylko jeden gol. Najlepszym przykładem jest ostatni mecz z Villarrealem.
Jednakże los Blancos wygrywają w takim stylu nie tylko pod batutą Juandego Ramosa. Prawdą jest, że w jedynych dwóch zwycięstwach ligowych Realu Madryt, kiedy na ławce siedział Juande, padł wynik 1:0, lecz za kadencji Bernda Schustera, Królewscy wygrywali jedną bramką sześciokrotnie: z Recreativo (1:0), Málagą (4:3), Athletikiem (3:2), Atlético (1:2), Betisem (1:2) i Numancią (4:3).
W Lidze Mistrzów sytuacja była podobna. Dwa z czterech grupowych zwycięstw zakończyły się jednym golem różnicy. To samo zdarzyło się w Pucharze Króla w meczu z Realem Unión Irún, ale w tym wypadku brak jednej bramki kosztował Królewskich odpadnięcie z rozgrywek o Puchar Hiszpanii.
Real Madryt zwycięża w słabym stylu
8 na 10 zwycięstw Królewskich w tym sezonie to tylko różnica jednej bramki
REKLAMA
Komentarze (91)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się