Portugalski skrzydłowy FC Barcelona, Luís Figo, był obietnicą przedwyborczą Florentino Péreza, który walczył z Lorenzo Sanzem, który z kolei mógł się poszczycić zdobyciem ósmego Pucharu Europy. Florentino zapewnił sobie jednak wcześniej transfer portugalskiego gwiazdora, podpisując z jego agentem, José Veigą, umowę, w której zapisana była kara w wysokości 30 milionów euro, jeśli ostatecznie zawodnik nie przejdzie do Realu Madryt.
Veiga zgodził się na takie rozwiązanie tylko dlatego, aby zmusić działaczy Barcelony do zaakceptowania wyższych zarobków dla zawodnika. Co więcej, wszyscy byli przekonani, że Pérez nie ma najmniejszych szans w walce z Sanzem, dlatego umowa ta nie będzie wiążąca. Stało się jednak inaczej i Veiga znalazł się pod ścianą. "Co teraz robimy?", zapytał swojego agenta Figo. Veiga odpowiedział zrezygnowany: "Mamy trzy możliwości: albo zostajesz w Barçy i płacisz 30 milionów euro, których nie masz, albo nie płacisz i idę do więzienia, albo przechodzisz do Realu Madryt".
Calderón bierze przykład z Péreza
Figo znalazł się swego czasu w takiej samej sytuacji, co teraz Cristiano
REKLAMA
Komentarze (78)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się