REKLAMA
REKLAMA

Felicidades Royston!

Holender kończy dziś 21 lat
REKLAMA
REKLAMA

Royston Drenthe. Urodzony 8 kwietnia 1987. Holender, korzenie surinamskie. Boczny obrońca lub skrzydłowy. Lubi rap i ewolucje na rolkach. Nie potrafi zbytnio posługiwać się urządzeniem GPS w samochodzie. Wyluzowany. Szybki jak wiatr, błyskotliwy, zadziorny. Przyszłość: jasna, oby biała.

Royston Drenthe dostarcza powiew młodości i oryginalność do składu Realu Madryt na boisku, jak i poza nim. Na murawie Santiago Bernabéu, tudzież obiekcie wyjazdowym, z reguły udaje mu się wprowadzić ożywienie w szyki Realu Madryt, a zarazem zamieszanie w szykach przeciwników. Tak, jeszcze zbyt rzadko przekłada się to na wymierne dla nas korzyści. Zbyt rzadko po jego akcjach padają bramki, przeciwnicy tracą równowagę i mają zaburzenia kierunku ruchu, a kibice Merengues zbyt rzadko zachwycają się przyspieszeniem i bezkompromisowością Holendra. Do czasu.

Royston Drenthe, letni transfer z Feyenoordu, świeżo upieczony Mistrz Europy U-21 i jedno z odkryć turnieju. Ba, UEFA wybrała go na zawodnika tych mistrzostw. Real Madryt długo próbował nakłonić Holendrów do sprzedania piłkarza. Mówiło się także o zainteresowaniu Barcelony. Ostatecznie 13 sierpnia 2007 roku Drenthe został zaprezentowany publiczności na stadionie Realu w Madrycie wraz z innym holenderskim nabytkiem Wesleyem Sneijderem.

Pierwszy mecz w nowej drużynie to prawdziwe wejście surinamskiego smoka. Potężne uderzenie z około 25-30 metrów, piłka odbija się od poprzeczki i przekracza linię bramkową zespołu Sevilli. Palop bezradny. Działo się to w pamiętnym meczu o Superpuchar Hiszpanii, przegranym 3:5, w sierpniu ubiegłego roku. Ale kto nie przypomniał sobie, że takie bramki zdobywał rodak Roystona, także pochodzący z Surinamu wspaniały Clarence Seedorf?

Początkowo młodzian grywał sporo, zwłaszcza po lewej stronie obrony. Z czasem jednak częściej wybiegali w składzie Marcelo, Heinze czy Torres. Zadziorny charakter ambitnego Roystona powodował podobno spięcia podczas treningów z trenerem Berndem Schusterem. Jeżeli w ogóle tak było, to do czasu, gdy Holender został przesunięty na skrzydło. Tam może lepiej wykorzystać naturalne predyspozycje: szybkość, przebojowość, dobrą technikę. Zanotował świetną asystę do Gutiego i zdobył pierwszą ligową bramkę w meczu z Valladolid. Ogólnie zagrał w 24 meczach, strzelił trzy gole.

Ostatnio znów trochę Roya mniej. Lecz z pewnością nie powiedział jeszcze w tym sezonie ostatniego słowa, jeszcze pomoże nam w zdobyciu mistrzostwa La Liga. A ten sezon to dla niego przede wszystkim czas na naukę, pełną aklimatyzację w zespole, w klubie, w nowym kraju, a przede wszystkim pokonanie bariery, jaka dzieli sporadyczne występy w pierwszej lidze holenderskiej, a regularną grę dla Realu Madryt. To bariera ogromna, wymagająca wielkiej pracy, cierpliwości i poświęcenia każdej strony. Inaczej zmarnujemy ten talent czystej wody.

Wszystkiego Co Najlepsze, sukcesywnego rozwoju i wielu meczów w barwach Królewskiego Realu Royston!

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (67)

REKLAMA