Po porażce Realu z Deportivo na Riazor miny przyjezdnych nie były zbyt tęgie, również Bernda Schustera. W szatni wyczuć można było panujące napięcie. Nie słychać było głośniejszych rozmów, dominowała cisza i spojrzenie przegranych. Po meczu Gabriel Heinze powiedział, że "jeśli nie możesz wygrać meczu, musisz go przynajmniej zremisować". Niemiecki trener zinterpretował te słowa jako skierowaną w jego osobę krytykę.
Niemcowi nie spodobała się ta uwaga i zakomunikował to w Valdebebas piłkarzowi już następnego dnia, przy najbliższej okazji. Argentyńczyk zareagował i wyjaśnił swe słowa, ale nie przekonało to Schustera. Od tego momentu dało się wyczuć swego rodzaju napięcie między samym piłkarzem a trenerem. Oczywistym jest, że Heinze jest silną osobowością na boisku, jak i poza nim, więc, mimo że jest to jego pierwszy sezon w barwach Królewskich, ma w szatni wiele do powiedzenia.
Konsekwencją tego małego spięcia na linii Heinze - Schuster było omijanie piłkarza na treningach. Jak widać, tragiczny mecz z Deportivo pozostawił w drużynie znaczny ślad.
Teraz zapewne łatwiej zrozumieć niedzielną decyzję Schustera o pozostawieniu Heinzego na ławce i wystawieniu Marcelo. Najbardziej kuriozalne jednak jest, że po meczu na Camp Nou z Barceloną trener oświadczył, że jego idealna obrona składa się z Sergio Ramosa, Pepego, Cannavaro i Heinzego. Czy Argentyńczyk cierpieć będzie również w meczu z Sevillą?
Dlaczego nie zagrał Heinze?
Dziennikarze Marki spekulują
REKLAMA
Komentarze (55)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się