Pepe wraca do zespołu dokładnie wtedy, kiedy Real Madryt go najbardziej potrzebuje. Po pierwsze, już dzisiaj wieczorem Królewskich czeka mecz, który decydować będzie o dalszej przygodzie Blancos w Lidze Mistrzów. Po drugie, na przestrzeni kilku najbliższych tygodni La Liga wchodzi w swoją decydującą fazę. Dlatego, pomimo absencji Sergio Ramosa, skład Bernda Schustera nie będzie zbytnio osłabiony, ponieważ w defensywie wystąpi dzisiaj ulubiona trójka obrońców Niemca - Gabriel Heinze, Fabio Cannavaro i wspomniany wcześniej Pepe.
Portugalski stoper rozegrał już w ostatnią sobotę 33 minuty w pojedynku z Recreativo Huelva. Występ ten przekonał wszystkich, że zawodnik już całkowicie uporał się z kontuzją mięśnia, której nabawił się przed 43 dniami na Vicente Calderón. Zamysłem niemieckiego szkoleniowca było, aby Pepe wszedł w rytm meczowy na Nuevo Colombino i nabrał nieco pewności siebie przed kluczowym pojedynkiem z włoską ekipą. Po wykonaniu tego założenia, Schuster uznał, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby portugalski defensor dzisiaj zagrał, dlatego znajdzie się w pierwszym składzie. Portugalczyk będzie miał przed sobą dwa bardzo ważne zadania - musi wspomagać Torresa w powstrzymywaniu na skrzydle bardzo szybkiego Manciniego oraz pomagać Cannavaro w unicestwieniu Tottiego.
Talizman
Wydaje się, że Pepe jest niezastąpiony dla całego madridismo. A statystyki tylko to potwierdzają. Kiedy Portugalczyk znajdował się na murawie, Real Madryt odniósł tylko dwie porażki - w Lidze Mistrzów z Werderem i w Copa del Rey z Mallorcą. Natomiast w La Liga nigdy nie zaznał przegranej. Bez niego Królewscy polegli w siedmiu meczach, a pięć z nich odbyło się w ostatnim czasie, kiedy to Pepe musiał pauzować po doznaniu urazu w meczu z Atlético.
Pepe wraca akurat na najważniejszy okres
Portugalczyk w pierwszym składzie po raz pierwszy od 43 dni
REKLAMA
Komentarze (54)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się