REKLAMA
REKLAMA

Valencia upokorzona na Mestalla

Fani Los Chés przypomnieli sobie najgorsze chwile klubu
REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt pobił kolejny rekord w swej długiej historii. W środę na Mestalla ekipa Bernda Schustera upokorzyła lokalną Valencię w taki sposób, jaki dawno nie widziano. Niektórzy fani nie wytrzymali i wyszli ze stadionu już w pierwszej połowie. Najstarsi kibice Los Chés przypomnieli sobie sezon 63/64, kiedy to na własnym stadionie ich pupile przegrali 1:4.

Bez wątpienia, wczorajsza goleada na Mestalla jest jedną z najważniejszych w historii Królewskich. Do absolutnego rekordu, ustanowionego przez słynną Quinta del Buitre, brakowało jedynie dwóch bramek. To właśnie "Czwórka Sępa" włada rekordem wszechczasów. W sezonie 87/88 rozbili Saragossę na ich własnym podwórku 7:1.

W obecnym sezonie Madryt zniszczył Villarreal 0:5, co powoduje, iż w dziesięciu kolejkach ligowych Blancos zdobyli już 25 bramek. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w sezonie 89/90, wtedy na tym samym etapie rozgrywek podopieczni Toshacka poszczycić się mogli takim samym bilansem.

Bezsprzecznie najgorsza porażka
Valencia tymczasem, za sprawą Realu Madryt, przypomniała sobie swoją najgorszą porażkę na własnym stadionie. Tak wysoka przegrana w lidze zdarzyła się im niemal 75 lat temu. 15 stycznia roku 1933 w ósmej kolejce ligowej Athletic Bilbao rozbił Valencię 5:1.

Później takie spotkania zdarzały się Valencii jedynie w europejskich pucharach. Najpierw, w pierwszej rundzie Pucharu UEFA sezonu 92/93, gdy pięć goli zaaplikował Los Chés Urugwajczyk Fonseca, a następnie trzy lata temu, oprawcą stał się w Lidze Mistrzów Inter Mediolan.

Na zdjęciu: Dla każdego bramkarza wpuszczenie pięciu bramek z pewnością nie jest łatwą do zniesienia sprawą. Wczoraj tego "zaszczytu" dostąpił Timo Hildebrand

Ostatnie aktualności

Skrót meczu!

Skrót spotkania Valencia CF - Real Madryt

42
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (38)

REKLAMA