W miniony czwartek koszykarze Realu Madryt rozprawili się z Estudiantes (77:88) w ramach trzeciej kolejki Ligi ACB. Dziś czekały ich drugie w ciągu kilku dni derby Madrytu. Los Blancos podejmowali podopiecznych Luisa Casimiro nadal bez kontuzjowanego Felipe Reyesa i Vensona Hamiltona, czyli dwójki kluczowych graczy podkoszowych.
Solidna defensywa była wyznacznikiem gry obu drużyn na początku spotkania. Lepiej z obroną przeciwnika radził sobie Real Madryt, a wszystko za sprawą dobrze dysponowanego Lazarosa Papadopoulosa. Grek był najgroźniejszym zawodnikiem w białej koszulce i pozwolił zapomnieć o braku Reyesa i Hamiltona, a wraz z Axelem Hervelle był autorem pierwszych punktów Królewskich i, przy okazji, pierwszej poważniejszej przewagi (13:8, w 5. minucie). Fuenlabrada, jak każda drużyna nie będąca faworytem w spotkaniu z naszym zespołem, chciała sprawić niespodziankę, a o jej sile stanowił „nasz" Marko Tomas oraz trójka weteranów: Ferrán López, Salva Guardia i José Antonio Paraíso. Specjalnie nie wypomnę im ich wieku, albowiem swoją postawą na boisku zwyczajnie jej przeczyli, zbliżając się na tablicy wyników do tego większego klubu z Madrytu (22:20).
Dużo lepszą grę Fuenly sprowokowało wejście prawdziwego „giganta" (2.22m) - P.J. Ramosa. Nie trzeba chyba nadmieniać, iż czuł się on pod naszym koszem jak ryba w wodzie. Co prawda Ramos do kosza trafiał ledwie trzykrotnie, ale jego gra dała impuls do działania i efekty widać po rezultacie w przerwie spotkania - 36:35 dla gości.
Bohaterami trzeciej odsłony byli Louis Bullock i Marko Tomas. Amerykanin, ponieważ uzbierał 11 punktów - trzy trójki i dwa rzuty osobiste -, nie tylko poprawiając swoje statystyki rzutów zza obwodu, ale także przywracając prowadzenie w ręce Realu Madryt. Chorwat, w koleżeńskim pojedynku z Lou, był autorem wszystkim punktów swojej drużyny w tych kilku intensywnych minutach. Chcący za wszelką cenę osiągnąć cel podopieczni Joana Plazy, podkręcili jeszcze tempo w końcówce.
Koszykarze Fuenlabrady zarówno w pierwszej, jak i w drugiej kwarcie, zdobywali po 18 punktów. Solidarność do końca - w trzeciej kwarcie na ich konto również wpłynęło osiemnaście „oczek".
Ostatnie minuty spotkania zostały przeznaczone przez naszych koszykarzy na obronę wyniku. Skuteczna defensywa oraz niezwykle mądre i przemyślane ataki doprowadziły do największej przewagi w meczu (64:56). Zawodnicy Fuenly myśleli jeszcze o odrobieniu strat, może i nawet o tej wspomnianej już niespodziance, ale Sergi Llull i Raúl López nie dali wydrzeć sobie kompletu punktów (74:69).
Królewscy odnoszą kolejne zwycięstwo. Fuenlabradzie nie pomógł nawet Marko Tomas, a wszystko przez Louisa Bullocka, który znów zapisał na koncie wyjątkowo udany występ, w decydującym momencie meczu trafiając zza linii rzutów za trzy. Vistalegre i w tym sezonie wyrasta na trudną do zdobycia twierdzę.
Nasi koszykarze mają teraz kilka dni na odpoczynek i odzyskanie sił, które powinni wykorzystać w 100%, ponieważ szczególnej koncentracji wymaga ich następne starcie. W najbliższy czwartek drużyna Joana Plazy rozpocznie rozgrywki Euroligi - rozgrywek, o udział w których tak mocno walczyli w poprzednim sezonie. Przeciwnik, Fenerbahce, będzie z pewnością znaczniej wymagający od drużyny zza miedzy.
74 - Real Madryt (22+13+22+17): Raúl López (6), Bullock (21), Mumbrú (10), Hervelle (9), Papadopoulos (8) - Tunçeri (-), Sergi Llull (4), Smith (10), Pelekanos (-), Sekulić (6);
69 - Alta Gestión Fuenlabrada (18+18+18+15): Ferrán López (6), Radivojevic (5), Marko Tomas (16), Paraíso (15), Wideman (4) - Nesovic (4), Jorge García (5), Salva Guardia (8), PJ Ramos (6).
Liga ACB: Vistalegre naszą twierdzą
Real Madryt 74:69 Fuenlabrada
REKLAMA
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się