Ramón Calderón, w rewanżu za wczorajszą wiadomość, jaką opublikował dziennik Marca o prezydencie Królewskich, nakazał zbojktowanie Gali Nagród urządzoną przez madrycki dziennik. Sternik Blancos zadecydował, że na przyjęciu nie pojawią się żadni działacze Realu. Ci z kolei skontaktowali się z redaktorem naczelnym Marki i przeprosili za tak radykaną decyzję prezydenta, z którą się nie zgodzili.
Ofiarami bojkotu Calderona stali się, poza działaczami i reprezentantami Merengues, także Bernd Schuster i Predrag Mijatović, którzy już wcześniej potwierdzili swoją obecność na tej uroczystości, a decyzja prezydenta zmusiła ich do zmiany planów.
Absencja Calderona nie zepsuła gali, jednak wywołała niesmak u van Nistelrooya i innych wyróżnionych, wielu z nich krytycznie wypowiadało się o "twardogłowości" przywódcy Realu Madryt. Próby zbojkotowania przyjęcia nie poskutkowały, jednakże przedstawiły obraz nowego klubu, a przecież wielu ludzi reprezentujących drużynę uważa, że wizerunek prezydenta powinien współgrać z wielkością i historią klubu.
W 23 poprzednich edycjach gali, na których piłkarze Realu otrzymywali nagrodę Pichichi, ze strony Królewskich zawsze pojawiał się prezydent. Ostatnim razem, gdy statuetkę dla najlepszego strzelca odbierał Ronaldo, a nie mógł się zjawić z powodu pobytu na zgrupowaniu reprezentacji, zastąpił go Florentino Pérez
Calderón zbojkotował galę nagród
Prezydent Królewskich w ramach protestu nie pojawił się na uroczystości Marki
REKLAMA
Komentarze (67)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się