REKLAMA
REKLAMA

Superdeporte z Walencji: „»Nękanie sędziów« przez Mourinho działa i zagraża Valencii”

„Kampania nacisków Portugalczyka od czasu czerwonej kartki dla Viníciusa przyniosła efekt w postaci dwóch »przekrętów« na niekorzyść Sevilli i Racingu, potwierdzonych przez Komitet Arbitrów. Na Mestalli czeka Hernández Maeso”, tak dzisiejszy mecz Valencii z Realem Madryt zapowiada walenckie Superdeporte. Poniżej prezentujemy pełne i dokładne tłumaczenie artykułu tej gazety o meczu z Królewskimi. Tytuł też należy do Superdeporte.

REKLAMA
REKLAMA
Superdeporte z Walencji: „»Nękanie sędziów« przez Mourinho działa i zagraża Valencii”
Zdjęcie dołączone do artykułu przez Superdeporte pokazujące zdarzenia opisywane w artykule, czyli akcje dotyczące Ardę Gülera i Kyliana Mbappé. (fot. Superdeporte)

José Mourinho wrócił do starych nawyków. Pierwsze miesiące były tylko złudzeniem. Portugalczyk ponownie udowodnił, że jest prawdziwym specjalistą od przedstawiania Realu Madryt jako ofiary decyzji sędziowskich. Kampania nacisków, prowadzona zgodnie z jego interesami, znów przyniosła mu skutek, sądząc po wydarzeniach z ostatnich kolejek La Ligi. Wystarczy zapytać Sevillę i Racing Santander. Problem w tym, że kolejną ofiarą może być Valencia.

REKLAMA
REKLAMA

Mourinho zaczął pokazywać swoją prawdziwą twarz w derbach z Atlético. Portugalczyk pojawił się przed mediami z wydrukowaną kartką przedstawiającą kontrowersyjne wejścia Cutiego Romero i Kang-ina Lee, które jego zdaniem zasługiwały na czerwone kartki. Atlético odpowiedziało mu: „STOP nękaniu sędziów”. Tydzień później znów wywołał skandal podczas meczu Realu Madryt z Villarrealem, w którym z boiska wyrzucono Viníciusa. Wyraźnie poirytowany Mourinho postanowił odpowiedzieć lekceważącym gestem wobec mediów i w ramach protestu oraz wywierania presji odmówił pojawienia się na pomeczowej konferencji prasowej. Tę medialną ciszę trudno było uznać za przypadek. Portugalczyk odstawił swój mały spektakl i podsycił narrację o Realu Madryt rzekomo krzywdzonym przez sędziów.

Odpowiedzią było okradzenie Sevilli na Bernabéu, o którym wciąż jest głośno. „Wiedzieliśmy, co nas tu czeka”, powiedział Juan Iglesias. Boczny obrońca nie gryzł się w język przed mikrofonami Movistaru i wskazał na uderzenie Peque łokciem przez Ardę Gülera, które zasługiwało na czerwoną kartkę, oraz ewidentny faul na Robbiem Ure w akcji poprzedzającej jedną z bramek Realu Madryt. „W pierwszej połowie doszło do aktu agresji wobec Peque, przy innym ich golu był faul na Ure, którego nawet nie pokazano w powtórce w telewizji. Wiedzieliśmy, co nas tu czeka…”.

REKLAMA
REKLAMA

Nie był to bezpodstawny protest. Komitet Techniczny Arbitrów ostatecznie przyznał, że przed drugim golem Realu Madryt doszło do faulu na Robbiem Ure [taki przekaz mediom wysłała Sevilla po spotkaniu z Komitetem - dop. red.]. W odniesieniu do uderzenia łokciem przez Gülera Komitet Arbitrów argumentował natomiast, że nie dysponował wystarczającymi ujęciami, by określić siłę tego zagrania. To wyjaśnienie również nie przekonało Sevilli.

Od Sevilli do Racingu

Dopełnienie nastąpiło w ubiegłym tygodniu na El Sardinero. Kylian Mbappé upadł w polu karnym, a Munuera Montero uznał, że należy podyktować jedenastkę. Ani arbiter, ani VAR nie skorygowali decyzji, która wywołała oburzenie całego stadionu. Powtórki pokazały kontakt niewystarczający do uzasadnienia rzutu karnego. Nawet Guti jasno stwierdził: „Moim zdaniem nie ma karnego”. Racing gwałtownie protestował przeciwko tej decyzji, ku zaskoczeniu Portugalczyka. „Muszą gadać z pi**dolonym sędzią. To coś niesamowitego! Porozmawiaj z czwartym sędzią, nigdy nie widziałem takiej presji. Nigdy czegoś takiego nie widziałem”, zarejestrowały kamery DAZN.

Po raz kolejny czas przyznał rację protestującym. Komitet Techniczny Arbitrów uznał, że nie należało dyktować rzutu karnego po upadku Mbappé. W swojej analizie stwierdził, że nie istniał związek przyczynowo-skutkowy uzasadniający jedenastkę i zakwestionował zarówno decyzję Munuery Montero, jak i działanie VAR-u. Kolejne przyznanie się do błędu. Kolejny poszkodowany rywal. I kolejny mecz, w którym Real Madryt skorzystał na decyzji wymagającej późniejszego sprostowania, choć już bez konsekwencji sportowych.

REKLAMA
REKLAMA

Dwa kolejne epizody, dwie niesprawiedliwe decyzje i dwa późniejsze sprostowania ze strony organu sędziowskiego. Ta lista może się wydłużyć w sobotę na Mestalli. Teraz kolej na Valencię, z sędziowską wrzawą w tle i Hernándezem Maeso wyznaczonym do poprowadzenia spotkania.

Hernández Maeso

Francisco Hernández Maeso poprowadzi mecz Valencii z Realem Madryt na Mestalla, a za VAR będzie odpowiadał Raúl Martín González. Arbiter urodzony w Brukseli i należący do komitetu sędziowskiego Estremadury po raz pierwszy w tym sezonie będzie sędziował spotkanie z udziałem tych drużyn. Jego dotychczasowe mecze w Primera División przyniosły jednak korzystniejszy bilans Realowi Madryt.

Hernández Maeso sędziował Realowi Madryt cztery spotkania w najwyższej klasie rozgrywkowej, w których zespół odniósł trzy zwycięstwa i zanotował jeden remis. W przypadku Valencii arbiter prowadził pięć meczów Primera División. Bilans walenckiej drużyny to dwa zwycięstwa, dwa remisy i jedna porażka. Jedyny przegrany mecz przypadł na ubiegły sezon, gdy zespół w biało-czarnych barwach uległ Elche 0:1 na Martínez Valero. Będzie to również jego pierwsze spotkanie z udziałem Valencii w tym sezonie.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA