[AS] Jak ocenia pan ten mecz? Czy jest pan zadowolony z tego, co zobaczył dziś na boisku?
Tak, bardzo zadowolony, oczywiście. Ale graliśmy z bardzo trudnym przeciwnikiem, który spisał się bardzo dobrze, który zagrał lepiej niż kiedykolwiek. W żadnym z przeanalizowanych przez nas meczów nawet nie zbliżali się do poziomu, jaki pokazał dziś. Od pierwszej minuty byli bardzo dobrze zorganizowani, bardzo dobrze pressowali i zachowywali zwartość z tyłu. Grali bezpośrednio, a Jović rozegrał nadzwyczajny mecz jako punkt odniesienia w ataku. Mieli zawodników z siłą i intensywnością, którzy potrafili wbiegać z głębi pola. To oni są odpowiedzialni za to, że nie rozegraliśmy perfekcyjnego spotkania. Oni. Rozegrali wielki mecz. My mimo trudności przez cały czas pozostawaliśmy w grze. W dwóch krytycznych momentach, przy 1:0 i 2:1, potrafiliśmy zareagować, potrafiliśmy pokazać charakter i wiarę w odrobienie strat. A później przyszedł gol w ostatniej minucie. Mecz się otworzył, obie drużyny chciały wygrać i zwyciężyła ta, która miała więcej indywidualnej jakości, a jeden z jej zawodników zdobył tę fantastyczną bramkę.
[Onda Cero] Chciałem zapytać o Endricka. Wpuszcza go pan w drugiej połowie przy niekorzystnym wyniku i zarówno w Rzymie, jak i dzisiaj, grając z prawej strony, rozgrywa świetne spotkania i przywraca drużynę do gry. Często rozmawiamy o drugim garniturze i zawodnikach, którzy grają mniej, ale są równie zaangażowani. Czy żałuje pan, że szczególnie jemu nie może dawać trochę więcej minut? Jak ocenia pan jego dzisiejszy występ?
Tak, żal mi wszystkich, którzy nie grają, ponieważ każdy zasługuje na występy. A dowodem na to, że nie opowiadam głupot, jest sposób, w jaki grają ci, którzy zwykle nie występują. Dzisiaj nawet Militão... Przy którym faktycznie zaryzykowaliśmy, że po tak długim czasie wyszedł w podstawowym składzie. Militão miał na początku trochę większe trudności z wejściem w intensywność i rytm spotkania. Później jednak ustabilizował swoją grę i rozegrał bardzo, bardzo dobry mecz. A Endrick ma tę zdolność. Myślę, że dla bocznego obrońcy to dramat: przez godzinę grasz przeciwko komuś o dużej jakości, a później musisz zmierzyć się z Endrickiem. Uważam, że to naprawdę trudne. Jak jednak mówię, wielu trenerów zapewne patrzy na mnie ze zdrową zazdrością, ponieważ kiedy mam problemy, spoglądam na ławkę i mam tak wiele możliwości. Przy 2:1 zamierzałem przeprowadzić 3 zmiany, ale zaraz strzeliliśmy na 2:2, więc z nich zrezygnowałem i dokonałem innych zmian. Mam kadrę o ogromnej jakości i dopóki wszyscy chcą pracować wyłącznie dla drużyny, zapominając o sprawach osobistych i będąc gotowymi na 90 minut, 1 minutę albo 0 minut, to ta kadra jest bardzo silna. Ok, mamy 12 punktów i myślę, że zapewniliśmy sobie awans. Teraz chodzi o to, żeby uniknąć play-offów i zaoszczędzić sobie dwóch spotkań, bo mamy ich tak wiele. Musimy teraz zdobyć brakujące punkty. Nie wiem, 7 punktów, 8 punktów, coś takiego. Musimy je zdobyć.
[SER] Gratuluję odwrócenia wyniku. Chciałem zapytać o występ Viníciusa, który ponownie spowodował zmianę skrzydła u Diomandé. Jak ocenia pan jego grę? Z zewnątrz można było odnieść wrażenie, że chciał pan pozostawić go na boisku przez wiele minut, myśląc nie tyle o dzisiejszym spotkaniu, ile o odbudowaniu go na kolejne tygodnie czy na resztę sezonu.
Vinícius niczego nie spowodował. Diomandé przyszedł do Realu Madryt bardziej jako zawodnik mogący grać na obu skrzydłach, a nie tylko na jednym. Diomandé jest absolutnie wszystko jedno. Gra w nieco inny sposób, ale prawa czy lewa strona absolutnie niczego nie zmienia. Myślę, że Vini rozegrał bardzo akceptowalny mecz. Nie nadzwyczajny, ale drużyna też nie rozegrała nadzwyczajnego spotkania. Zespół rozegrał trudny, poważny mecz, ale nie nadzwyczajny i Vinícius na tym tle bardzo dobrze wywiązał się ze swoich zadań. Oczywiście przy dokonywaniu zmian w spotkaniu, którego wynik pozostaje otwarty, muszę myśleć o rezultacie, ale jednocześnie trzeba też trochę myśleć o Valencii [grymasi]. Oczywiście zdejmując Diomandé, a nie Viníciusa czy Bernardo, a nie Camavingę, ponieważ Tchouaméni zagra w Valencii, to przy niektórych zmianach brałem oczywiście pod uwagę również sobotni mecz.
[El Mundo] Gratuluję zwycięstwa. Drużyna wygrywała lub odrabiała straty w 90. minucie w Cornellà, w 91. w Elche, w 90. w Rzymie, w 87. w Klasyku, a dzisiaj w 91. Czy Real odzyskał wiarę, która wydawała się utracona po miesiącach, w których nie potrafił wygrywać w końcówkach i brakowało mu tej magii znanej choćby z triumfów w Lidze Mistrzów w 2022 i 2024 roku?
Już w pierwszym meczu sezonu wygraliśmy w ostatniej minucie. W pierwszym spotkaniu. To nie jest coś, co pojawiło się dopiero teraz. Oczywiście wolę wygrywać łatwo, tak jak w Santander, gdzie do przerwy było 3:0, ale zwycięstwa odnoszone w końcówkach dają fantastyczne uczucie. Kiedy wygrywa się na koniec, zawsze pojawia się też wrażenie: „Ok, to szczęście”. Tyle że o szczęściu można mówić wtedy, gdy dzieje się coś wbrew przebiegowi spotkania. W ostatnich minutach tego meczu wygrać mogliśmy tylko my. Przy 2:2 wprowadziłem Carlosa [Espíego] i grałem dwoma napastnikami oraz dwoma szeroko ustawionymi skrzydłowymi, po jednym z każdej strony. My też… Nie wiem, jakiego wyrażenia użyć, żeby nie trzeba było go wypikać [uśmiech], ale też mamy je na swoim miejscu, kiedy trzeba podjąć takie decyzje. A skoro to robimy, to dlatego, że wszyscy czujemy, że możemy tego dokonać. Zawodnicy mają odwagę, a ci, którzy wchodzą, wnoszą bardzo dużo. Ta lewa strona, Carreras i Brahim, odegrała ważną rolę w ostatnich 10 minutach. Zmieniliśmy Viníciusa i Cucurellę, który miał żółtą kartkę, a Vini był zmęczony. Weszli za nich Brahim i Carreras. Carreras wywalczył kilka rzutów rożnych, Brahim schodził do środka i zanotował w środku asystę. Ja mam wielkie szczęście. Wielkie szczęście, że dysponuję kadrą o takiej jakości i zawodnikami o takiej jakości. Mam naprawdę dużo szczęścia.
[MARCA] Chciałem zapytać o Bellinghama. Ponownie rozegrał niesamowity mecz, zwłaszcza przez pierwszą godzinę. Czy jest w najlepszej formie od czasu pańskiego przyjścia?
Nie, on gra dobrze od kiedy przyszedłem [parska śmiechem]. Tyle. Myślę, że jest wyjątkowym zawodnikiem. Dzisiaj w światowym futbolu nie ma drugiego takiego pomocnika jak Jude, który byłby kompletny pod każdym względem. Nie mam dla niego za wielu słów, ponieważ dla mnie to absolutnie nadzwyczajny piłkarz. Nawet gdy któregoś dnia nie rozgrywa wielkiego meczu, takiego, po którym opada szczęka, to i tak wtedy daje pracę, przywództwo, zawsze ma ambicję, zawsze jakość i zawsze potrafi wejść w pole karne na gola. To nadzwyczajny zawodnik. Powtarzam: mam wielkie szczęście, że dysponuję kadrą na takim poziomie.
[Rubén Cañizares;ABC”] Gratuluję zwycięstwa. Nie wiem, czy pan wie, ale dziś rano w programie „Czas Rewizji” omówiono sytuacje z poprzedniej kolejki, w tym rzut karny na Mbappé w Santander. Stwierdzono, że była to pomyłka sędziowska. Czy pańskim zdaniem podyktowanie tego karnego było błędem sędziowskim?
Mnie wydaje się, że to jest sytuacja, która nie ma wpływu na zdobyte punkty. To mecz, który nawet bez tego karnego wygralibyśmy tak samo różnicą trzech, czterech czy pięciu goli. To mecz, gdzie mieliśmy poczucie, że jeśli będziemy potrzebowali strzelić więcej, to strzelimy więcej. Można było odnieść wrażenie, że w drugiej połowie drużyna nie chciała już więcej. Nie rozmawiamy o takim spotkaniu, jakich kilka mieliśmy już w tej lidze, w którym pewne zdarzenia wywarły decydujący wpływ na wynik. Rozmawiamy o penaltito, przyznaję. To rodzaj karnego, którego sędzia dyktuje z przekonaniem na 100%, ponieważ tak wygląda wymiar tej akcji. Dla mnie to rzut karny, ale powiem ci, że gdyby podyktowano go przeciwko mnie, nie byłbym zadowolony. I już to pokazuje, że jest to taki karny penaltito. Ale mówimy o meczu bez historii. O czym my w ogóle rozmawiamy? O spotkaniu, w którym mogliśmy strzelić pięć goli i dostaliśmy karnego budzącego pewne wątpliwości. Zwracam uwagę, że w tych rozgrywkach są mecze, w których karne, decyzje i wykluczenia mają ogromny wpływ na wynik. Ogromny. Tutaj wpływ był zerowy.
[OkDiario] Gratuluję odrobienia strat. Przepraszam, że odejdę od tematu meczu, ale dziś rano dowiedzieliśmy się, że Real Madryt zamierza powołać Rafę Nadala do zarządu, co wymaga jeszcze zatwierdzenia przez socios delegatów. Co sądzi pan o tym jako jedna z osób wypowiadających się w imieniu klubu?
[gest ściągania czapki] Chapeau bas. Czapki z głów przed Realem Madryt i wielkim Rafą Nadalem. Uważam, że to wielki madridista, a oczywiście żeby zasiadać w zarządzie Realu Madryt, trzeba być wielkim madridistą. Ale poza tym Rafa Nadal to Rafa Nadal. Rafa Nadal to Rafa Nadal. Powiem ci jako trener Realu Madryt odczuwam ogromną dumę z tego, że będziemy mieli Rafę Nadala u swojego boku. Ogromną dumę i myślę, że każdy madridista będzie uważał dokładnie tak samo. Jedyne, na co liczę, mówiąc trochę żartem [uśmiech], to że kibice innych klubów, którzy kochają Rafę Nadala, nie przestaną go kochać dlatego, że teraz będzie nosić koszulkę Realu Madryt.
[El País] Przeanalizował pan już występ Viníciusa. Chciałem zapytać szerzej: od wielu lat pracuje pan jako trener z gwiazdami i zawodnikami tego rodzaju. W przypadku Viníciusa częściej potrzebuje pan lewej czy prawej ręki?
A która jest lewa? Ta dobra czy ta zła?
[dziennikarze zaczynają przekrzykiwać się, która to miękka, a która twarda; na koniec do Mourinho dochodzi, że prawa to miękka, chociaż wydaje się, że powiedziano to błędnie i miękka jest lewa, ale Mou wystosował poniższą wypowiedź na podstawie hasła, że miękka ręka to prawda]
Powiedziałbym, próbując trochę wyobrazić sobie procenty... Prawa jest miękka? Że do tej pory w 80% prawej i w 20% lewej. Mniej więcej. Mniej więcej takie proporcje [śmiech].
[Radio Nacional] Gratuluję odrobienia strat. Dużo mówi pan o terminarzu i podkreśla jego znaczenie. Nie podoba się panu na przykład, że mecz w Walencji odbędzie się w sobotę zamiast w niedzielę. Jak drużyna wygląda fizycznie? Czy ten jeden dzień odpoczynku mniej ma duży wpływ? Czy dzisiaj było już widać skutki tak napiętego kalendarza?
Popatrz, między niedzielą a dzisiaj zmieniliśmy pięciu zawodników. Pięciu. A między dzisiaj a sobotą oczywiście znów dokonamy zmian. Nie wiem, 4-5. Dean [Huijsen], Konaté, Tchouaméni, Arda… Zmienimy czterech zawodników, ponieważ to coś bardzo ciężkiego. Bardzo trudno jest grać przy zaledwie dwóch dniach przerwy, szczególnie kiedy do tego są to spotkania wyjazdowe i trzeba podróżować. Oczywiście jest to bardzo trudne, ale tak już jest.
[dziennikarz z Grecji; pytanie po hiszpańsku] Czy któryś z zawodników AEK-u zrobił dziś na panu szczególne wrażenie? Poproszę też o komentarz dotyczący atmosfery stworzonej tego wieczoru przez kibiców.
Atmosfera była nadzwyczajna, bardzo podobna do tej, którą znam z tureckich stadionów. Stadion gra, bardzo mocno gra. Dlatego greckie zespoły mają większe trudności na wyjazdach i osiągają tam gorsze wyniki niż u siebie. Również dlatego postawili nam dziś tak trudne warunki. Jeśli chodzi o zawodników AEK-u, szczerze mówiąc, podczas meczu nie mam czasu na taką ocenę. Jeżeli mam wybrać kogoś, kto zasługuje, żebym o nim wspomniał, to trenera, ponieważ drużyna zagrała inaczej niż zazwyczaj. Ustawili się inaczej. Zagrali z… Gravinoviciem [Gaćinoviciem - dop. red.], chyba tak nazywa się ten chłopak, na innej pozycji niż ta, na której występuje Vargas. Dobrze bronili, dobrze kontratakowali, nie bali się i byli agresywni. Jeżeli mam pochwalić czyjąś pracę, to pochwały kieruję do trenera.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.